REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Ameryka Północna » USA

USA

Polska armia pod lupą

Piotr Gillert 14-05-2008, ostatnia aktualizacja 14-05-2008 04:33
autor: Bartek Sadowski
źródło: Fotorzepa

Prywatna firma ma na zamówienie Pentagonu zbadać kondycję polskiej armii i określić, co jest potrzebne do jej unowocześnienia, dowiaduje się „Rz”

Dekadę temu Stuart Johnson, starszy analityk instytutu RAND Corporation, stał na czele zespołu, który na zlecenie amerykańskich władz przygotował raport na temat skutków przystąpienia Polski do NATO. Dziś ten były wysoki urzędnik Departamentu Obrony znów dowodzi pracami nad ważnym dla Polski studium.

– Na zlecenie Pentagonu mamy ustalić, w jakiej kondycji znajdują się polskie siły zbrojne i obszary, w których pomoc wojskowa najbardziej przyczyniłaby się do ich modernizacji – mówi „Rz” Johnson.

Nowa obrona powietrzna

Amerykańska pomoc, szczególnie w trudnym i kosztownym dziele unowocześnienia rozpadającego się systemu obrony powietrznej naszego kraju, to jeden z warunków, jakie stawia polski rząd Amerykanom w rozmowach o tarczy rakietowej. W zamian za zgodę na bazę wyrzutni w Polsce Warszawa oczekuje od Waszyngtonu wymiernej pomocy finansowej. Premier Donald Tusk przyznał wczoraj, że warunki dotąd proponowane przez USA nie spełniają polskich oczekiwań.

– Naszym zadaniem jest przedstawienie obiektywnego obrazu, analitycznego tła do negocjacji między USA i Polską, a nie podejmowanie decyzji – wyjaśnia nam Johnson. Dodaje jednak, że raport będzie zawierał także szacunek kosztów związanych z modernizacją.

Podobne zadanie ma jedna z podgrup, na jakie podzieliły się polskie i amerykańskie zespoły negocjujące kwestię tarczy i związanej z nią modernizacji. Jak jednak dowiaduje się „Rz”, termin zakończenia prac tego zespołu to najdalej połowa czerwca. – Oni skończą przed nami – przyznaje Johnson, ale podkreśla, że obie grupy będą nieustannie wymieniać informacje i dzielić się wnioskami.

RAND Corporation to szanowany, istniejący od 60 lat instytut politologiczny, w którym pracuje wielu byłych urzędników Pentagonu i Departamentu Stanu. – To standardowa procedura. Rząd USA rutynowo zleca prywatnym firmom tego rodzaju zadania – wyjaśnia nam Wes Mitchell, dyrektor badawczy Ośrodka Analiz Polityki Europejskiej (CEPA) w Waszyngtonie.

Błyskawiczny raport

W studium chodzi o potrzeby Polski „w kontekście członkostwa w NATO”, a więc na przykład nasz udział w ekspedycjach sojuszu. Obrona powietrzna będzie jednym z głównych tematów. – Doskonale zdajemy sobie sprawę z zainteresowania polskiej strony tą kwestią – zapewnia Stuart Johnson.

Na sporządzenie raportu Pentagon dał RAND dziesięć tygodni: prace zaczęły się w kwietniu, a zakończyć się mają 1 lipca. – To niezwykle napięty termin jak na tak złożony i obszerny projekt. Czas jest tu największym problemem – przyznaje Johnson, dodając, że w normalnych warunkach studium tego rodzaju powinno zająć około sześciu miesięcy. Podkreśla jednak, że RAND zdąży wykonać wszystko, „koncentrując zasoby” na tym zadaniu. – Pentagon dał nam wyraźnie do zrozumienia, że jest to dla nich priorytetowa sprawa – dodaje Johnson.

Jak jednak sam przyznaje, prace wciąż znajdują się na „wstępnym etapie”. Jego zespół składa się z czterech starszych analityków i „pewnej liczby asystentów”, korzysta też regularnie z pomocy ekspertów z Pentagonu. I choć jest to projekt priorytetowy, to równocześnie Johnson będzie też w mniejszym wymiarze pracował nad paroma innymi.

– Tak krótki termin wykonania tego studium i zastosowanie dość ograniczonych środków może świadczyć albo o tym, że amerykański rząd ma zamiar przeznaczyć na pomoc dla Polski znaczące sumy bez szczegółowego wnikania w to, jak zostaną one wydane, albo że suma ta jest niezbyt znacząca i można w dość krótkim czasie określić sposoby jej wydania – mówi nam Wes Mitchell. Jego zdaniem ten pierwszy wariant nie wchodzi w rachubę.

10 tygodni

W takim czasie RAND Corporation ma oszacować kondycję polskich sił zbrojnych i ich potrzeby

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorap.gillert@rp.pl

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Gwiazda Paula McCartneya

Paul McCartney jako ostatni z eks-Beatlesów odsłonił swoją gwiazdę w "Walk of Fame" - hollywoodzkiej alej sław >>