Unia Europejska
Unia dowiedziała się z gazet
Słowackie służby podrzuciły nieświadomemu pasażerowi materiały wybuchowe, i pozwoliły, żeby odleciał do Dublina. Komisja Europejska żąda wyjaśnień.
- Poprosiliśmy słowackie władze o informacje i wyjaśnienia, co się właściwie stało - powiedział w piątek rzecznik KE ds. transportu Fabio Pirotta.
Tłumaczył, że KE ma pełne prawo poznać szczegóły incydentu, który dotyczył lotu między dwoma krajami członkowskimi UE. - Na razie wszystko wiemy tylko z prasy - powiedział.
Strona słowacka już przyznała się do "głupiego, nieprofesjonalnego błędu" podczas kontroli systemów bezpieczeństwa na lotnisku Poprad-Tatry. Wyszedł on na jaw, gdy w bagażu jednego z pasażerów do Dublina przyleciało 90 gramów materiału wybuchowego. Mężczyznę zatrzymano, ale szybko został zwolniony, gdy służby słowackie poinformowały Irlandczyków, że niczego nieświadomy pasażer padł ofiarą nieudanego testu systemów kontrolnych na słowackim lotnisku.
W ramach owego testu podczas weekendu dziewięciu pasażerom podrzucono do bagaży "różne elementy bomb", chcąc sprawdzić, czy zostaną wykryte. Psy nie wyczuły materiału wybuchowego w jednej z dwóch toreb i bagaż poleciał do Dublina.















