Unia Europejska
Tusk: Nie podwyżkom dla eurokratów
Nie ma zgody Polski na 3,7-procentową podwyżkę wynagrodzeń brukselskich urzędników - powiedział premier po szczycie przywódców państw Unii Europejskiej.
- Polskie stanowisko jest jednoznaczne, choć chyba niestety zaczynamy być tutaj wyjątkiem - powiedział Donald Tusk.
Chodzi o zaproponowane przez Komisję Europejską i wynikające z automatycznej indeksacji podwyżki wynagrodzeń brukselskich urzędników. Choć kwestia podwyżki nie pojawiła się bezpośrednio na posiedzeniu przywódców, to ewentualność jej przyznania w czasach kryzysu, gdy wiele państw tnie zarobki krajowym urzędnikom, była tematem rozmów kuluarowych. Tymczasem związki zawodowe w unijnych instytucjach zagroziły strajkami, jeśli nie dojdzie do podwyżek.
Tusk przyznał, że jest świadomy tego, że postawa Polski nie wzbudzi "żywiołowej pasji ze strony niektórych urzędników".
- Ale mam dosyć hipokryzji. Na szczycie na poziomie przywódców państw wszyscy mówią: nie ma mowy o mnożeniu wydatków, jest kryzys. A później gdzieś po cichu ten proces postępuje. Więc tutaj do końca będziemy uparci - podkreślił.
Tymczasem przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso bronił podwyżek, twierdząc, że unijne rozporządzenie w tej sprawie musi być przestrzegane.
- Wynagrodzenia urzędników UE są uzależnione dokładnie od wynagrodzeń w krajach członkowskich. Jeśli one rosną, to rok później przekłada się to na wynagrodzenia unijnych urzędników. Tak stanowi rozporządzenie i musimy przestrzegać prawa. Nie możemy go łamać - powiedział.















