Lizbona w rękach Warszawy

Marcin Szymaniak , Wojciech Lorenz 05-10-2009, ostatnia aktualizacja 05-10-2009 09:58

Doradcy prezydenta mają go dziś przekonywać, aby nie śpieszył się z podpisywaniem traktatu lizbońskiego – dowiedziała się „Rzeczpospolita”

Wśród cieszących się z wyniku referendum Irlandczyków znalazł się były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Pat Cox
źródło: PAP/EPA
Wśród cieszących się z wyniku referendum Irlandczyków znalazł się były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Pat Cox

Mimo wcześniejszych zapewnień, że traktat zostanie podpisany przez Lecha Kaczyńskiego natychmiast po przyjęciu go przez Irlandczyków, prezydent wciąż się waha.

Jak wynika z naszych ustaleń, najpierw chciałby dostać gwarancje, że Polska w ślad za Niemcami wzmocni rolę swojego parlamentu w sprawach unijnych.

Wciąż nierozstrzygnięta pozostaje również sprawa podziału kompetencji w polityce zagranicznej między prezydentem a premierem.

– Prezydent chce mieć pewność, że porozumienie dotyczące tzw. ustawy kompetencyjnej będzie dotrzymane – powiedział nam wczoraj jeden z bliskich współpracowników Lecha Kaczyńskiego pragnący zachować anonimowość. Jego zdaniem prezydent może jednak zakończyć ratyfikację traktatu już pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego.

Z informacji „Rz” wynika też, że prezydent byłby gotów zaryzykować krytykę ze strony UE i dłużej zwlekać z podpisem, by uzyskać lepsze stanowisko dla Polaka w Komisji Europejskiej. Nie jest jednak w stanie tego przeprowadzić bez pomocy rządu.

Z ogłoszonych w sobotę w Dublinie rezultatów piątkowego referendum wynika, że aż 67,1 proc. Irlandczyków poparło traktat lizboński. Liczba jego zwolenników wzrosła o 20 proc. w porównaniu z głosowaniem z 2008 r., wygranym przez przeciwników traktatu. – Irlandczycy pokazali, że wiążą swą przyszłość i przyszłość swoich dzieci z Europą – mówił uradowany irlandzki premier Brian Cowen. Zadowolenie wyrażali szefowie innych europejskich rządów. Aby traktat mógł wejść w życie, muszą go ratyfikować wszystkie kraje UE. Nie zrobiły tego jeszcze tylko Polska i Czechy.

– Im szybciej prezydent Lech Kaczyński podpisze traktat lizboński, tym lepiej dla dobra Polski – jeśli chodzi o jej pozycję i możliwości manewru – mówił w sobotę w Berlinie premier Donald Tusk. – Cieszymy się z wyniku referendum w Irlandii. Niedługo podpis zostanie złożony przez prezydenta – oznajmił wczoraj „Rz” Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nie chciał jednak podać żadnej konkretnej daty.

Między Pałacem Prezydenckim i Kancelarią Premiera trwa nieustanny spór o politykę zagraniczną. Nie zakończył go nawet majowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że rząd przygotowuje polskie stanowisko na unijne szczyty, ale prezydent może w nich uczestniczyć, jeśli zechce.

Rzeczpospolita