Unia Europejska
Większość niemieckich deputowanych za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego
- Tusk spokojny o ratyfikację traktatu z Lizbony
- PiS blokuje traktat
- Prezes Kaczyński: PiS nie poprze projektu w wersji zaproponowanej przez rząd
- Zabawa zapałkami w stogu siana
- Bronisław Wildstein: Traktat lizboński – dogmat naszych mędrków
- Piotr Semka: Jak Kaczyński stał się eurosceptykiem
- Bitwa o przyjęcie traktatu z Lizbony
Większość deputowanych niemieckiego Bundestagu opowiedziało się podczas czwartkowej debaty za przyjęciem Traktatu Lizbońskiego. Debata rozpoczęła proces ratyfikacji nowego unijnego traktatu w niemieckim parlamencie.
- Dokument ten jest źródłem siły dla odnowy Europy - powiedział szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier, zaznaczając, że w nowym traktacie udało się zachować ważne fragmenty unijnej konstytucji odrzuconej w referendach we Francji i Holandii.
Zaapelował do Bundestagu i drugiej izby parlamentu, Bundesratu, o ratyfikację traktatu do 23 maja tego roku. - Byłby to dobry sygnał dla krajów, gdzie proces ten może okazać się trudniejszy - dodał Steinmeier, przypominając o planowanym na czerwiec referendum ratyfikacyjnym w Irlandii. W całej UE traktat ma wejść w życie z początkiem przyszłego roku.
Głosowanie za traktatem zapowiedzieli przedstawiciele wszystkich frakcji w Bundestagu z wyjątkiem postkomunistycznej Lewicy. Jej przewodniczący Lothar Bisky zażądał przeprowadzenia referendum w tej sprawie.
Przed ratyfikowaniem Traktatu Lizbońskiego niemiecki parlament musi przyjąć odpowiednie ustawy dostosowujące konstytucję kraju do nowych unijnych przepisów dotyczących zwiększenia kompetencji parlamentów narodowych. W środę projekty poprawek do ustawy zasadniczej przyjął rząd w Berlinie.















