REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Film

Film

Zrobiła karierę, bo nie miała konkurencji

Monika Janusz-Lorkowska 25-04-2008, ostatnia aktualizacja 25-04-2008 01:01
źródło: Rzeczpospolita

Marek Skrobecki reżyser filmów animowanych

Rz: Myszka Miki jest dziś jedną z najważniejszych ikon popkultury. Jak pan myśli, dlaczego?

Marek Skrobecki: Bo od tej myszki zaczęła się animacja rysunkowa. To postać, która na przestrzeni lat przeszła ogromną metamorfozę. Pierwsze kroki stawiała w wersji czarno-białej i wyglądała zupełnie inaczej niż dziś.

W każdej ze swych wersji była jednak uwielbiana i zaszła bardzo daleko, bo przed 80 laty po prostu nie miała konkurencji. Wówczas prócz Disneya tylko Warner Bros robił filmy animowane.

Czy dziś istnieją postacie animowane, które mogą zrobić karierę na miarę Myszki Miki?

Teraz jest o to coraz trudniej. Rynek wręcz zalewają animacje. Postacie się mnożą, przy tym istnieją w krótkich seriach. Nie możemy śledzić ich przygód na przestrzeni lat w kilkudziesięciu odcinkach, jak to było w przypadku Miki. Z pewnością jednak furorę na miarę disnejowskich postaci robi obecnie animacja japońska.

I ma szansę przetrwać próbę czasu? Być rozpoznawalna przez następne pokolenia?

Obawiam się, że niestety tak.

Dlaczego niestety?

Pod względem artystycznym jest kiepska. Manga animacyjnie jest bardzo słaba, przyzna to każdy, kto choć trochę zna się na animacji. A treści, które niesie ze sobą – po prostu okrutne, okropne. Fabuła każdej z tych bajek oparta jest na agresji i przemocy. I niestety to się dzieciom podoba. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego.A Shrek? Może Shrek jest konkurencją dla brutalnej mangi?O nie, to zjawisko zupełnie sezonowe. Mogę się założyć, że już za dziesięć lat nie będziemy o nim pamiętać.

Nawet jeśli nie tworzy się dziś globalnie rozpoznawalnych i ponadczasowych postaci rysunkowych, to filmów animowanych powstaje coraz więcej. Animacja jest też coraz popularniejsza wśród dorosłych. Dlaczego?

To naturalna kolej rzeczy w rozwoju filmu animowanego. Jako odbiorcy kina zaczynamy dorastać do prawdziwej, dobrej, wręcz wyrafinowanej animacji. Zaczynamy rozumieć, że animacja to nie tylko kreskówka, i że nie kończy się na Myszce Miki. Może być nośnikiem również poważnych treści, zachwycać pod względem estetycznym, być dziełem plastycznym. Zagarnia coraz większe pole w świecie filmowym, bo ma coraz większe możliwości techniczne. Rozwija się w tempie dotąd niespotykanym, tworzy się ją szybciej niż kiedyś, jest też zaspokojeniem potrzeby nowych środków wyrazu.

Zadziwia realizmem tworzonych dzięki niej postaci. Proszę popatrzeć na słynną trylogię „Władca pierścieni”. Połowa tego filmu jest animowana!

Które z polskich postaci animowanych odniosły według pana największy sukces?

W Polsce bezsprzecznie Miś Uszatek. Poza granicami naszego kraju zaś Bolek i Lolek. Możemy być z nich dumni, bo nie przeminęły: Miś ma dziś 38 lat, a chłopcy Bolek i Lolek są grubo po czterdziestce.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Oscarowi faworyci w kinach

Filmy, którym przyznano w tym roku najwięcej nominacji do Oscarów, czyli "Artysta" francuskiego reżysera Michela Hazanaviciusa, oraz "Hugo i jego wynalazek" Martina Scorsese trafią do kin w Polsce >>