REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Polityka

Polityka

Ściąga od marszałka Komorowskiego

Eryk Mistewicz 23-04-2008, ostatnia aktualizacja 23-04-2008 17:46
Wielkość tekstu: A A A
Bronisław Komorowski
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Bronisław Komorowski

Przed posiedzeniem Sejmu marszałek zwołuje media i wskazuje „linię dnia”. I dziennikarze, i obywatele są zachwyceni: jest wreszcie przywódca, który zapanował nad sejmową trzódką – pisze specjalista od politycznego marketingu

Kto narzuci polityczną „linię dnia”, ten wyprzedzi innych o parę długości. Kto usadowi się na pozycji lidera, gospodarza, ten do końca wyścigu będzie zaliczany do jego czołówki. A gdy zasady nowoczesnego marketingu politycznego zaczyna stosować druga osoba w państwie – marszałek Sejmu – warte jest to uwagi.

Co jest ważne

Bronisław Komorowski niezauważenie wprowadził nowy zwyczaj. W dniu rozpoczęcia sesji plenarnej, na kilkanaście minut przed posiedzeniem, zwołuje dziennikarzy i opowiada „swoimi słowami” o tym, czym będą się zajmowali posłowie. To nie jest sucha litania, ale ciekawa, przykuwająca uwagę historia.

Komorowski wybiera sprawy najważniejsze, skazując na informacyjny niebyt marginalia. Sugeruje, co jego zdaniem zasługuje na szczególną uwagę, co będzie tematem dnia. Nie tylko mówi o planie pracy izby, ale też np. o nowych parlamentarnych kołach i obserwowanych przez niego tendencjach polskiej polityki. Tu także nie kryje – gestem, uśmiechem, zmrużeniem powiek – która z nowych inicjatyw jest jego zdaniem godna dalszej obserwacji, a która jest tylko politycznym meteorem, sejmową marginalią, błahostką, której nie warto poświęcać uwagi.

Dla dziennikarzy, a nie publicystów, opowieść marszałka jest ściągą nie do pogardzenia. Nic to, że podana im z punktu widzenia jednego tylko polityka. Ważne, że Komorowski uporządkuje uwagę mediów. Uprzedzi, jakie podczas posiedzenia Sejmu będą potrzeby redakcji, z jakimi pytaniami będą się musieli zwracać do polityków. Marszałek, niczym poranny przegląd prasy, narzuci, co jest „naprawdę ważne”.

Wytłumaczył to w swoim czasie dość trywialnie Dick Cheney: „Aby być obecnym i skutecznym, Biały Dom powinien kontrolować agendę dnia. Jeżeli oddacie agendę w ręce dziennikarzy, nie narzucicie jej, zmasakrują was”. W ten sposób narodziła się w politycznym marketingu idea „line of the day” wypracowana przez spin doktorów.

Kärcher i boeing 747

Umiejętnością polityka jest narzucenie swojej wizji świata językiem obrazów, nasycenie emocjami i symbolami zrozumiałymi dla wszystkich. Rachida Dati, francuska minister sprawiedliwości, mogłaby godzinami opowiadać o programie zapobiegania patologiom na przedmieściach, a nikt by na to nie zwrócił uwagi. Pani minister powiedziała więc o tym, że dla patologii na przedmieściach propozycję ma tylko jedną: „Kärcher”. Maszyna do czyszczenia wyczyści przedmieścia z nieprawości. I wszystko jasne – narzucono temat dnia i politycznych sporów na dobrych parę tygodni.

Bronisław Komorowski wczytał się w potrzeby ludzi, których polityka interesuje o tyle, o ile ktoś jest w stanie opowiedzieć o niej ciekawą historię

Plastyka przekazu to także „Boeing 747”, czyli konstrukcja komunikacyjna jednego z doradców z Europejskiego Stowarzyszenia Konsultantów Politycznych, który zaproponował ją liderowi pewnego kraju spoza naszego kontynentu. Dlaczego 747? Trzeba to tłumaczyć następująco: 7 – kraj pod rządami nowego lidera stanie się siódmym krajem świata, 4 – do 40 tys. dolarów wzrośnie PKB na mieszkańca, wreszcie ostatnia cyfra – 7, bo minimum 7 proc. wynosić będzie wzrost gospodarczy kraju. Rozbudzono emocje, uruchomiono pasję zmian zrozumiałą dla każdego bez długich referatów. Nowoczesny boeing 747 nadleciał nad kraj. Opanował świadomość mieszkańców.

Bronisław Komorowski podobnie narysować chce polską politykę. Nie stosował tej techniki żaden z jego poprzedników.

Wyborcy prowadzeni za rękę

Taki przekaz służy dziś nie tylko do wygrywania wyborów, lecz także lepszego komunikowania się rządzących, ujawniania zamierzeń i planów, tłumaczenia polityki, której nie sposób przecież uprawiać w próżni, bez ludzi. Taki przekaz ma dodatkowo funkcję silnie mobilizującą, do wykorzystania przy najbliższym nadarzającym się wyborczym zwarciu. „Uprawianie polityki, to pisanie wspólnej opowieści przez tych, którzy ją tworzą, i przez tych, do których jest skierowana. Nie zmieni się kraju, nie będąc w stanie napisać i opowiedzieć ciekawej historii” – to zdanie wypowiedział Henri Guaino, najbliższy doradca Nicolasa Sarkozy’ego, jego story spinner.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

„Murzynek” to brzmi pieszczotliwie

Je­śli ktoś czu­je się choć tro­chę ura­żo­ny, to na­wet je­śli nie chcia­łem go do­tknąć i nie uwa­żam wy­po­wie­dzi za ob­raź­li­wą, to z grzecz­no­ści prze­pra­szam - mówi poseł Marek Suski >>