"Rzeczpospolita" w Niedzielę
Spóźnił się na samolot, sam sobie winien
Opieka biura turystycznego nie sięga tak daleko, że ma ono dopilnować, by klient zdążył na samolot. Nie zdąży, jego problem – to konkluzja czwartkowego wyroku warszawskiego Sądu Apelacyjnego.
W efekcie Jan B., który wykupił w TUI Poland dwutygodniowy pobyt na Dominikanie, ale spóźnił się w drodze powrotnej na samolot, nie dostanie żadnej rekompensaty za koszty hotelu i nowy bilet.
Jan B., inżynier z Warszawy, spędzał w maju 2008 r. dwutygodniowe wczasy, do których nie miał w zasadzie zastrzeżeń (poza tym, że kupował wycieczkę w Polsce, a organizowało ją niemieckie biuro, stąd miał nieco utrudniony kontakt z biurem).
Problemy zaczęły się w dniu powrotu, gdy po godz. 17.33 pod hotelem, gdzie oczekiwał na tzw. transfer, nie było podstawionego busa czy taksówki, a po telefonie do rezydenta dowiedział się, że już dawno powinien być na lotnisku, a transfer był trzy godziny wcześniej, o 14.30.
Samolot odleciał, państwo B. musieli przedłużyć pobyt na wyspie o trzy dni i zapłacić za nowy bilet. Kosztowało to ich 6,8 tys. zł. i takiego Jan B. zażądał odszkodowania. Zażądał też przeproszenia w gazecie i zapłaty 2 tys. zł zadośćuczynienia na cel charytatywny (dla osoby niepełnosprawnej, którą się opiekuje).
Pełnomocnik biura adwokat Anna Ogonowska argumentowała, że wprawdzie informacja w hotelu podawała godzinę wyjazdu na 17.30, ale podana była godzina transferu – 14.30. Rezydent starał się też pomóc w zaradzeniu kłopotliwej sytuacji. Chciał przedłużyć bilet, a gdy okazało się to niemożliwe, zarezerwował bilet na najbliższy lot, który jednak był dopiero za trzy dni. Rezydent pomógł też w znalezieniu hotelu.
Mec. Magdalena Robaszewska, pełnomocnik powoda, replikowała, że zgodnie z art. 13 ust. 4 ustawy o usługach turystycznych wykonanie obowiązków informacyjnych przez biuro (ich wykaz – w ramce) nie zwalnia biura z obowiązku opieki nad klientem. Gdyby rezydent wcześniej zareagował, może dałoby się pomyłkę naprawić.
Sąd Apelacyjny (podobnie jak sąd I instancji) nie podzielił tej argumentacji. – Powód (jego żona zna angielski) mógł ustalić na podstawie wywieszonych w hotelu informacji właściwą godzinę wyjazdu, a w razie wątpliwości mógł zadzwonić do rezydenta – powiedziała w uzasadnieniu sędzia Urszula Wiercińska. – Być może jest takie dobro osobiste jak „prawo do udanego urlopu” (tu sędzia nawiązała do kontrowersji prawnej w tym zakresie), pewne jest, że powód z żoną doznali przykrości – ale nie jest to wina biura.
Wyrok jest prawomocny. (VI ACa 956/10)
O czym biuro musi informować turystę
Organizator imprezy (lub pośrednik) obowiązany jest podać klientowi na piśmie:
przed zawarciem umowy:
- informacje o przepisach paszportowych, wizowych, sanitarnych i zdrowotnych dotyczących imprezy;
- o możliwości ubezpieczenia od kosztów rezygnacji z udziału w imprezie i zakresie ubezpieczenia NNW i kosztów leczenia;
- o szczególnych zagrożeniach życia i zdrowia na odwiedzanych obszarach oraz o możliwości ubezpieczenia z tym względzie;
przed rozpoczęciem imprezy:
- nazwisko lub nazwę lokalnego przedstawiciela (rezydenta), jego adres i numer telefonu;
- w przypadku imprez dla dzieci informację o możliwości bezpośredniego kontaktu z dzieckiem lub opiekunem;
- planowany czas przejazdu, miejsca i czas trwania postojów;
- szczegóły dotyczące połączeń komunikacyjnych oraz miejsca, jakie klient będzie zajmował np. na statku, przedziale pociągu
(Na podstawie art. 13 ustawy o usługach turystycznych)















