REKLAMA

"Rzeczpospolita" w Niedzielę

Czy rządowi agenci muszą oglądać nas nago?

Jacek Przybylski 21-11-2010, ostatnia aktualizacja 21-11-2010 00:00
Tej pani przejście przez
źródło: AFP
Tej pani przejście przez "pornoskaner" najwyraźniej nie przeszkadza

Amerykanie protestują przeciw poniżającym procedurom bezpieczeństwa na lotniskach

Miliony podróżnych na całym świecie przebiegają w skarpetkach i bez pasków przez wykrywacze metali oraz wyrzucają z bagażu ręcznego większość opakowań z płynami. Wprowadzone niedawno na amerykańskich lotniskach nowe procedury bezpieczeństwa wzbudziły jednak stanowczy bunt. Ci, którzy nie chcą przejść przez specjalne maszyny skanujące, które ukazują na ekranie strażników najintymniejsze części ciała, kierowani są bowiem na wyjątkowo szczegółową kontrolę osobistą.

– Naprawdę nie spodziewałam się, że strażniczka dotknie przez spodnie mojego krocza – opowiadała Kaya McLaren, nauczycielka ze szkoły podstawowej. Według dziennika „New York Times” kobieta została tak dokładnie przeszukana, ponieważ skaner na lotnisku w Dallas wykrył w jej kieszeni chusteczkę i opaskę do włosów.

Wolę żonę

Przed tygodniem hitem Internetu i największych stacji informacyjnych stał się zaś nakręcony z ukrycia telefonem komórkowym film z takiej kontroli na lotnisku w San Diego. 31-letni programista John Tyner odmówił wówczas zgody zarówno na przejście przez skaner, jak i na dotykanie go w intymnych miejscach przez pracowników rządowej agencji TSA.

– Jeśli dotkniesz moich klejnotów, to każę cię aresztować – powiedział funkcjonariuszowi przed rozpoczęciem kontroli. Jego przełożonej wyjaśnił zaś, że nie rozumie, dlaczego molestowanie seksualne ma być warunkiem wpuszczenia go na pokład samolotu. – To nie jest molestowanie – usłyszał od funkcjonariuszki. – Wolałbym, żeby w tym miejscu dotykała mnie tylko moja żona, i ewentualnie mój lekarz – przekonywał Tyner.

Oczywiście, sprawa skończyła się wyrzuceniem z lotniska nieposłusznego pasażera. Tynerowi grozi też grzywna w wysokości 11 tysięcy dolarów (31,5 tys. złotych). Został on jednak bohaterem osób, które uważają, że procedury bezpieczeństwa są zbyt ostre. Podróżni skarżą się także, że funkcjonariusze TSA – agencji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo transportu – nie tylko dotykają ich intymnych części ciała, ale czasem pozwalają sobie przy okazji na niewybredne komentarze. Z poczuciem bezsilności ślą więc skargi do organizacji broniących praw obywatelskich. – W ten sposób można dotykać tylko osoby, które mają trafić do więzienia lub gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że mają broń – przekonuje John Wesley Hall, prawnik specjalizujący się w przepisach dotyczących rewizji i zatrzymań.

– Gdyby ktokolwiek zachował się tak jak ludzie TSA, to zostałby pozwany do sądu i wyrzucony z pracy za napastowanie seksualne – mówiła w telewizji MSNBC Judith Briles, która za każdym razem jest poddawana szczegółowej kontroli na lotnisku, bo protezy kolan wywołują alarm w urządzeniach. Zdaniem cytowanych przez „Newsweeka” ekspertów funkcjonariusze obmacują podróżnych w taki sposób, że kontrola może wywoływać napady paniki oraz inne reakcje psychologiczne u osób, które padły wcześniej ofiarą molestowania. – Zaczęłam płakać. To było takie okropne. Czułam się, jakby ktoś mnie gwałcił – pisała w Internecie kobieta, która padła kiedyś ofiarą gwałtu. Niektórzy pasażerowie obawiają się też, że skanery mogą być szkodliwe dla zdrowia.

Fakty i mity

Według opublikowanego przez CBS News sondażu, przeciwnych prześwietlaniu podróżnych jest 15 proc. Amerykanów, a taki sposób kontroli aprobuje 81 proc. pytanych. Do sądów trafiły już jednak pierwsze pozwy przeciwko Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Powstają też strony internetowe, takie jak WeWontFly.com (NieBędziemyLatać.com), które gromadzą przeciwników nowych procedur.

– Nie widzę powodu, by rząd oglądał nas nago. Wątpię, by tego typu kontrole stosowano nawet w Korei Północnej. Dlatego absolutnie nie możemy pozwalać na to, by tak nas traktowano – tłumaczy „Rz” James Babb z WeWontFly.com, która na Facebooku ma już ponad 12 tysięcy sympatyków. Babb zachęca, by unikać latania, i przekonuje, że jeśli linie lotnicze dostaną po kieszeni, to z lotnisk znikną „pornoskanery”.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  bezpieczeństwo, kontrole na lotniskach, skanery ciała, usa

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Jak się kochają w Ameryce

O różnych obliczach uczuć w świecie realnym i wirtualnym opowiadają dwa filmy dokumentalne: „Miłość i cała reszta" oraz „Życie 2.0". >>