Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Nowe rozdanie starej gry

Rafał Tomański
Fotorzepa
Jeżeli komuœ byłoby mało problemów w Azji Południowowschodniej, rozpoczyna się kolejny front zamieszania w regionie.
Œledzšc wydarzenia zwišzane z terytorialnymi roszczeniami Chin trzeba, siłš rzeczy, ćwiczyć pamięć. Co chwila pojawiajš się nowe nazwy archipelagów, pojedynczych atoli czy raf, o które toczš się dyplomatyczno-inżynieryjne spory. Technologia ma znaczenie, gdy Chiny wchodzš na dany teren ze sprzętem do tworzenia sztucznych wysp, dyplomaci z kolei mogš czekać na kolejne bezsenne noce spędzane na obmyœlaniu planu kontrataku. Ponieważ morze Południowochińskie, na którym dzieje się całe to zamieszanie, należy do kilku państw regionu, każda z wysp ma co najmniej 5 lub 6 nazw. Przed laty, gdy Japonia spierała się z Rosjš, wystarczyło pamiętać jednš nazwę: Kuryle. Chętni mogli co najwyżej studiować listę większych wysp archipelagu i powtarzać dziwnie brzmišce nazwy jak mantrę: Iturup, Habomai, Szykotan czy Kunaszyr.

Wiele hałasu

Po konflikcie z Rosjš były kłótnie o wyspy z Koreš, Tajwanem i wreszcie z Chinami. Szczególnie te ostatnie rozwijajš się w niesamowicie szybkim tempie. Do sporu o archipelag o japońskiej nazwie Senkaku (dla Chińczyków Diaoyu, dla Tajwańczyków Diaoyutai) w cišgu minionych 12 miesięcy doszły równie enigmatycznie brzmišce wyspy Spratly czy Paracele. W ich przypadku poza angielskimi nazwami trzeba było być przygotowanym na ewentualne żonglowanie wersjami chińskimi, wietnamskimi, filipińskimi, a także malezyjskimi. Na terenie tych pierwszych zwanych Truong Sa (dla Wietnamu) lub Nansha (dla Chin) Pekin zlecał budowanie sztucznych wysp pod nowe bazy wojskowe m.in. na rafach Fiery Cross (albo odpowiednio Da Chu Thap / Yongshu), Mischief (Da Vanh Khan / Meiji) czy atolu Half Moon (chiński Banyue i filipiński Hasa Hasa). Na drugich (Hoang Sa / Xisha) z kolei trzeba było pamiętać o wyspie Woody (Phu Lam / Yongxing) z najmniejszym chińskim miastem o statusie prefektury (Sansha). Dziœ do chińsko-wietnamsko-filipińsko-japońskiego zamieszania dochodzi także Malezja. Tamtejszy dziennik Borneo Post poinformował z poczštkiem miesišca o kolejnym naruszeniu malezyjskich wód terytorialnych przez chińskie jednostki. Wydarzenie miało miejsce przy południowych atolach Luconia przez Malezyjczyków zwanych Beting Patinggi Ali (a przez Chińczyków rozumianych jako Nankang Ansha). Chiński okręt straży przybrzeżnej tym razem nie tylko przepływał przez nie swojš strefę, ale z premedytacjš stał na kotwicy w odległoœci 84 mil morskich od wybrzeży malezyjskiej prowincji Sarawak na wyspie Borneo. Dla kraju było to ewidentne naruszenie wyłšcznej strefy ekonomicznej, dla Pekinu jedynie operowanie na południowych krańcach strefy wpływów na spornym morzu, zwanej w skrócie liniš dziewięciu kresek. Geograficzny twór nakreœlony przed blisko 70 laty przez Chińczyków uzurpuje sobie prawo do blisko 90 proc. powierzchni morza Południowochińskiego i ostentacyjnie narusza interesy państw sšsiednich oraz międzynarodowe prawo.

Malezyjski rozdział

Choć zachodnie media skrupulatnie informowały o chińskich incydentach wobec Wietnamu i Filipin, to także dla Malezji nie jest to pierwszy przypadek naruszenia przestrzeni morskiej. Rzšd z Kuala Lumpur od lat uchodził za wytrawnego gracza, który dokładał wszelkich starań, by nie denerwować większego sšsiada i jednoczeœnie dbać o własne interesy. Po ostatnich wypadkach z chińskim prezydentem zamierza rozmawiać premier Malezji, Najib Razak, a jeden z ministrów z jego kancelarii informował przez ostatnie dni o rozwoju wydarzeń na swoim Facebooku oraz w rozmowie z Wall Street Journal. Tym razem kraj gra w otwarte karty nie chcšc zatajać żadnego szczegóły z prowadzonych w sprawie spornego morza negocjacji. Być może to właœnie będzie sposób na rozwišzanie problemów z Chinami na przyszłoœć. Pełna transparencja nie pozostawi wštpliwoœci co do nakładajšcych się interesów i stworzy warunki, w których każdy będzie mógł się szybko rozeznać o układzie sił. Wobec Pekinu trudno wyobrazić sobie skutecznego zewnętrznego mediatora, dlatego warto przyglšdać się rozwojowi sytuacji z udziałem Malezji.
ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL