Warszawa i okolice
Najłatwiej znaleźć dwa i trzy pokoje, można negocjować ceny
Bardzo duża podaż mieszkań wcale nie sprawia, że kupującym łatwiej znaleźć idealny lokal. Oferty są do siebie bardzo podobne, a jedyną cechą, która je różni, często jest cena
– Jest tak dużo ofert na rynku, że ciężko stwierdzić, w którym segmencie lokali jest najwięcej. Nie oznacza to jednak, że wszyscy nagle postanowili sprzedawać swoje nieruchomości. Po prostu nie ma chętnych, przez co pojawiające się sukcesywnie oferty nie znajdują nowych właścicieli – uważa Joanna Sarnowska z biura nieruchomości Bródno.
Na podstawie ofert zamieszczonych w serwisie ogłoszeniowym Gratka.pl widać, że największą grupę stanowią lokale dwupokojowe. Dzisiaj w serwisie jest ich ponad 1,4 tys.
– Jest także olbrzymia liczba lokali trzypokojowych. W ich przypadku transakcje są jednak przeprowadzane dużo wolniej, ponieważ te mieszkania są po prostu dużo droższe – twierdzi Jacek Rybak, właściciel biura Puławska Nieruchomości. – W przypadku lokali dwupokojowych trzeba zauważyć, że dwa pokoje mogą być rozmieszczone na 35 mkw., ale także na 70 mkw. Właścicielom tych drugich dużo trudniej znaleźć nabywców – dodaje.
Wszystkie takie same
Na rynku brakuje mieszkań, do których można się wprowadzić od razu po zakupie, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Nie ma także lokali do generalnego remontu – te, mając niższą cenę, sprzedawały się szybciej i dawały szansę dowolnej aranżacji wnętrza.
– Jest za to wiele mieszkań podobnych do siebie. Zazwyczaj są one określane jako lokale do odświeżenia. Trzeba je po prostu pomalować, wycyklinować parkiet czy np. wprowadzić jakieś zmiany w łazience – mówi Rybak.
Mimo dużej liczby ofert osoby chcące kupić mieszkanie często nie mogą znaleźć nic odpowiedniego. Dlaczego? – Jeżeli zaczniemy szukać lokalu dwupokojowego o powierzchni 35 mkw. w określonej lokalizacji, to okaże się, że takich nieruchomości mamy 50. Często różnią się tylko ceną. Aby sprzedać szybko mieszkanie, nie wystarczy więc, że nasza nieruchomość będzie obiektywnie tania, musi być po prostu najtańsza z tych 50 – podkreśla Sarnowska.
Agresywne negocjacje
Według pośredników w Warszawie właściciele mieszkań wciąż dzielą się na dwie grupy: tych, którzy z pewnych przyczyn są zmuszeni do sprzedaży nieruchomości, i tych, którzy chcą sprzedać lokum, ale nie zamierzają obniżać ceny.
– W przypadku osób, które muszą sprzedać lokal, mamy do czynienia z olbrzymimi możliwościami negocjacyjnymi. Cena transakcyjna jest często nawet o 25 proc. niższa od ceny z oferty – twierdzi Rybak.
Jednocześnie zauważa, że dużo bardziej skore do obniżek są osoby, które decyzję o sprzedaży podjęły trzy – cztery miesiące temu.
– Aby nie wprowadzać klientów w błąd, przeprowadzamy cały czas aktualizację naszej bazy lokali i okazuje się, że właściciele mieszkań, które przyjęliśmy do sprzedaży około roku temu, cały czas trzymają się swojej stawki – mówi Rybak.
– Osoby, które zgłosiły do nas mieszkania jakieś trzy – cztery miesiące temu, czasami same przysyłają wiadomości o zmianie ceny.
Strach nabywców
Szukający nieruchomości stali się obecnie mniej wybredni. Kiedy uda im się znaleźć mieszkanie spełniające większość wymaganych kryteriów, potrafią się na nie od razu zdecydować. Wiąże się to z ostatnimi wydarzeniami na światowych rynkach finansowych.
– Wśród klientów wciąż jest wiele osób chcących finansować zakup z kredytu. Obawiają się jednak, że na rynku kredytowym pojawią się kolejne zmiany, które całkowicie uniemożliwią im zakup mieszkania – zauważa Sarnowska.
Możliwościami nabywczymi swoich klientów coraz częściej interesują się także pośrednicy. Zapewnia to dobrą współpracę, ponieważ obie strony wiedzą, na co mogą liczyć.
– Jednym z pierwszych zagadnień, jakie poruszam w rozmowie z potencjalnym klientem, jest to, czy dana osoba ma zgromadzone środki na zakup lokalu albo czy ma wstępną informację z banku o możliwości uzyskania kredytu. Jeżeli tak, to wiemy, w jakim segmencie możemy się poruszać, i zaczynamy szukać odpowiedniej nieruchomości – podkreśla Rybak.















