Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Jednowymiarowa rzeczywistość

Rafał Tomański
Fotorzepa
Po kolejnej debacie przed drugš turš wyborów komentarzy o jej wygranych i przegranych jest wiele. Jednak rzeczywistoœć istnieje tylko w jednej postaci.

Fizyka na poziomie abstrakcji Einsteina uczy, że przestrzeń wokół nas może być n-wymiarowa. Długoœć, szerokoœć i wysokoœć w połšczeniu z czasem to pestka. Przykładowe 27 kolejnych wymiarów, które byłyby trudne nawet do wyobrażenia sobie do celów teoretycznych, ma z powodzeniem istnieć wokół nas, przenikać nasz œwiat i oferować wrażenia, których istnienia nie jesteœmy œwiadomi. Na tej relatywistyczno-zaawansowanej fizyce kończš się równoległe wersje rzeczywistoœci, jakie istniejš na œwiecie.

Wiele wyników

Nie ma ich więcej niż jedna, ta, w której żyjemy. Po czwartkowej debacie kandydatów na prezydenta mamy do wyboru kolejne wersje wyniku ich zmagań. Remis ze wskazaniem na, wygrana w czasie doliczonym, przewaga pierwszego (znaczna/nieznaczna), pokonanie tremy drugiego (szybsze/póŸniejsze) – każdy może wybrać coœ dla siebie. Jednak nic bardziej błędnego w takich opisach. Wersja rzeczywistoœci wydarzyła się i będzie się dziać tylko w jednym wymiarze.

Andrzej Duda nie był ani bardziej skupiony na merytorycznych argumentach odnoœnie pomagania frankowiczom, ani mniej stremowany pod koniec starcia w TVN. Wcišż raził swojš sztucznoœciš, plastikiem oraz powtarzaniem tych samych argumentów. Te same wyrazy wypowiadane w tej samej kolejnoœci. W jego wykonaniu nie jest to pojedynek na merytoryczne hasła, ale na recytowanie wiersza z zaangażowaniem na poziomie pierwszoklasisty. Prezydent Bronisław Komorowski potrafił, jak zresztš za każdym razem udowadniał to przy okazji swoich wystšpień, odnosić się na bieżšco do tego, co słyszał od Dudy i do poziomu jego zarzutów. W odpowiedzi mógł usłyszeć jedynie naburmuszone dziecko, które sięga po hasła budzšce jeszcze większš litoœć niż wczeœniej wyuczone na pamięć wierszyki.

Z ocenianiem poziomu kandydatów w debatach jest jak z posiadaniem psów. Nie majšc ich przyjmuje się, że każdy pies jest do głaskania, zaczepiania na ulicy i że można bezkarnie gwizdać sobie na te mijane po drodze. Jeżeli się sprawi sobie własnego, œwiat zmienia się diametralnie. Nagle okazuje się, że dla 99,99 proc. szczeniaczków zaczepianie na ulicy powoduje nastrój niezrozumiałej szczęœliwoœci, który potem skutkuje tym, że jako dorosłe, kilkunastokilogramowe psy nie dajš się utrzymać na smyczy na widok ludzi. Każdego człowieka. Gwizdanie i zaczepianie naszego zwierzaka przez kompletnie przypadkowe osoby wyrywa psa ze stanu skupienia na nas i dezorganizuje mu chodzenie przy nodze. Sami gwiżdżšcy i zaczepiajšcy robiš to w większoœci przypadków ze zwykłej nudy, zazdroœci, braku zastanowienia i majš takie zachowanie wbudowane jako coœ, co robić się powinno (najbardziej absurdalny przypadek, gdy na nieswojego psa gwiżdże para młodych ludzi biegnšca jednoczeœnie na autobus).

Wersja œwiata z psem

Jeżeli nie dajemy się tak innym spoufalać z psem, wychodzimy automatycznie na dziwaka. Nie na osobę, która chce z psem ćwiczyć i konsekwentnie dbać o jego rozwój, ale na aspołecznego odludka czepiajšcego się wszystkiego i wszystkich. Na horyzoncie spacerów z własnym psem pojawia się wczeœniej niewidziane zagrożenie – inni właœciciele psów. Ci sš najgorsi, ponieważ ponownie na 99,99 proc. przypadków żaden z nich nie chodzi z psem na kurs posłuszeństwa i ma do dyspozycji zwierzaka o nietłumionym instynkcie. W praktyce jest to pies cišgnšcy na smyczy do granic jej wytrzymałoœci, wyrywajšcy się na widok innych (nie tylko psów, ale czasem także i ludzi) oraz chcšcy mieć ustawowš możliwoœć bawienia się z każdym reprezentantem swojego gatunku. Bo tak. Kiedy schodzimy z drogi takiej parze, czasami po chwili okazuje się, że i tak idš za nami. Kiedy decydujemy się w końcu powiedzieć grzecznie, że nasz pies nie ma zamiaru bawić się z tym spotkanym, zostajemy ofuknięci i dodatkowo obgadani niezrozumiałym pomrukiem spod nosa.

Wracamy do domu ze szczeniakiem co prawda zadowolonym, bo mógł skupić się na zabawie z nami i dzięki temu buduje relację nadrzędnš, ze swoim właœcicielem, ale sami mamy humor w większoœci popsuty. Na klatce w domu albo w windzie psuje nam się jeszcze bardziej, bo większoœć osób mieszkajšcych w tym samym domu (nawet niekoniecznie znanych nam sšsiadów) uzna, że może się bezkarnie z naszym psem przywitać. Sytuacja się powtarza.

Metody sš jedne

Wystarczy jednak pójœć na pierwszy lepszy kurs posłuszeństwa do psiej szkoły, by dowiedzieć się, że cały czas mieliœmy rację. Pies jest zwierzęciem kierujšcym się emocjami i dlatego trzeba pomagać mu je zrozumieć oraz opanować. Nie może mieć kontaktu z każdym, wtedy gdy chcš tego obcy, bo gdy doroœnie, nie będziemy mogli puœcić go wolno bez smyczy. Zamiast wesoło bawišcego się pieska, który nie zaczepia ludzi i słucha tylko nas, dostaniemy nie radzšcego sobie ze sobš i z otoczeniem zwierzaka, który poleci za przypadkowymi ludŸmi i psami. Jak nie będzie niczego/nikogo w okolicy, wystarczy cień muchy oddalonej o kilometr od nas, żeby też ruszył w takš pogoń. Trenerzy psów przyznajš rację, że pies nie będzie w żaden sposób cierpiał, jeżeli nie pozwolimy mu się bawić z innymi, przypadkowymi, bo wtedy bardziej skupi się na nas i ponownie będzie lepiej się słuchał. Nie chodzi o żadne ograniczanie œwiata zwierzšt pod ludzkie normy, ale o większe zrozumienie rzeczywistoœci na poziomie człowiek-pies, między istotami, które nie mogš skorzystać z żadnego słownika. Nawet z Google Translate.

Tak samo jest z ocenianiem rzeczywistoœci politycznej. Nie ma różnych jej wersji, to, co dobre dla ludzi, istnieje w jednej formie. Jest niš doœwiadczenie, spokój i skutecznoœć argumentacji. Na nic rozdrabnianie się na te same hasła powtarzane do znudzenia, na nic zatrzymywanie się w rozwoju na krzywdach sprzed lat czy dekad. Rzeczywistoœć jest jedna i wcišż ulega postępowi. Nie można dać się omamić tym, którzy z pozoru chcš dla nas lepiej i wiedzš, co powinniœmy robić.

Jeżeli przekaz byłby zbyt zawiły, powtórzę: nie można głosować na politycznš miałkoœć i brak charakteru w postaci Andrzeja Dudy. To postać dwulicowa, koniunkturalna, pozbawiona chęci do stanowienia o sobie. Nie jest to ktoœ, kto może stać na czele państwa. W tej sytuacji należy zagłosować na Bronisława Komorowskiego.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL