Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Felieton Aleksandry Galewskiej. Utalentowany Joey Alexander

Archiwum prywatne
Czy modne w ostatnich czasach filmiki z super utalentowanymi dziećmi, które zdobywajš popularnoœć w sieci, powinny być bardziej inspiracjš czy przestrogš przed nowymi czasami?

Jedenastoletnie dziecko potrafi już bardzo wiele. Chodzi czwarty rok do szkoły, bardzo dobrze posługuje się językiem ojczystym, wie, czego chce, a czego nie lubi. Rozwija samoœwiadomoœć i swoje talenty. Oczywiœcie w rozwijaniu talentów pomagajš rodzice, którzy sš zazwyczaj swojš pociechš wprost zachwyceni! Wszyscy wœród znajomych na Facebooku majš takich, którzy wrzucajš na walla zdjęcia swoich dzieci z medalami, dyplomami, pucharami. Filmiki, na których prezentujš swoje utalentowane wokalnie pociechy lub dwulatki, które już niedługo na pewno zostanš sławnym tancerzem, bo tak bardzo uwielbiajš bounce'ować (tańczyć, skakać i szaleć) do super hitu 2014 roku. Niedobrze się robi od kolejnego łysego, słodkiego bobaska, który nieporadnie macha ršczkš w takt muzyki.

Nie chce nam się już nawet czytać o odkryciach, talentach, małych geniuszach, bo jesteœmy œwiadomi, że słowo geniusz w tym przypadku nabiera innego znaczenia. Tutaj geniusz to po prostu słodkie dziecko, które robi coœ lepiej niż inne, sprawia mu to radoœć, rzeczywiœcie widać w tym wysiłek włożony przez rodziców, ale z geniuszem nie ma to nic wspólnego. 4 lata temu furorę w sieci zaczęły robić wzruszajšce filmiki wrzucane przez Jorge Narvaeza, który wraz ze swojš córeczkš, Alexš, wykonywał największe œwiatowe hity. Filmiki stawały się wiralami, ponieważ nie doœć, że ukazywały œwietnš relację ojca z córkš, to jeszcze były po prostu wzruszajšce. Ale to nadal nie geniusz. Był też malusieńki Koreańczyk z gitarš, który œpiewał i grał jednoczeœnie jeden z hitów The Beatles „Hey Jude". Niesamowite i szokujšce, ale czy to już jest genialne dziecko?

Jedenastoletnie dziecko w szkole muzycznej ma pewien program o zrealizowania. Młody uczeń fortepianu w klasie IV i V powinien według programu skupić się na doskonaleniu w obu rękach różnej dynamiki, artykulacji, rytmu, pracować nad wyczuciem przestrzeni klawiatury oraz udoskonalać pamięć ruchowš i słuchowš. Doskonali różne sposoby wydobywania dŸwięków, najlepiej wszystko w tempie allegretto i tak samo szybko powinien odpowiadać na pytania o cechy charakterystyczne stylu klasycznego, romantycznego czy polifonii. Wybór utworów, na których może ćwiczyć wszystkie te zagadnienia jest szeroki i zawiera między innymi:

S.Raube „Etiudy dla dzieci", Z.Romaszkowa „Zbiór etiud dla dzieci i młodzieży", J.S.Bach „Drobne utwory", Haendel „Łatwe tańce i utwory na fortepian", S.Raube „Wybór sonatin dla dzieci", dalej: „Polonezy dziecięce", „Kolorowe melodie", album dla dzieci, utwory dla dzieci i tak dalej. Jest też Etiuda na lewš rękę op.718 K. Czernego (szkoda, że nie na dwie lewe ręce). Oczywiœcie wœród tych pozycji jest też sporo poważnych dzieł, ale wyszczególnienie właœnie tych pomoże wyolbrzymić historię małego pianisty, która teoretycznie powinna nas „grzać" po nabytej z Facebooka znieczulicy dziecięcej.

Otóż w 2003 roku urodził się chłopiec, który, gdyby został zapisany do szkoły muzycznej na fortepian, byłby teraz w IV klasie i rozważał właœnie tego typu problemy. Niezależnoœć obu ršk, budowa fortepianu: „Uczeń umie przyjšć prawidłowš postawę przy instrumencie.

Kontroluje swobodę aparatu gry i dba o jakoœć dŸwięku. Ma œwiadomoœć roli i działania palców w procesie powstawania dŸwięków. To wszystko i wiele innych założeń z programu nauczania dla przedmiotu głównego fortepian w szkole muzycznej I stopnia. Chłopiec potrafiłby posługiwać się kluczem wiolinowym i basowym jednoczeœnie. Gdyby urodził się w Polsce. Ale chłopiec nie rodzi się w Polsce tylko na Bali.

Mały Indonezyjczyk zaczšł grać na pianinie w wieku 6 lat i od razu robił to ze słuchu. Jego tata, amator pianista i gitarzysta, przyniósł do domu klawiaturę elektrycznš i to zachęciło małego do muzycznych podróży. Małe dzieci zaczynajš od „Wlazł kotek na płotek", w USA pewnie od „ A kitten climbed a fence", ale Joey Alexander nie znał tej płyty. Znał za to „Well, You Needn't", utwór Theloniousa Monka. Więc sobie to grał. Ze słuchu.

Tak sobie ćwiczył na klawiaturce standardy jazzowe, tata udzielił mu kilku lekcji, aż niedługo po tym Joey zaczšł brać czynny udział w jam sessions z lokalnymi muzykami, póŸniej, po przeprowadzce rodziny, również w stolicy kraju, Dżakarcie. Brał udział w festiwalach jazzowych w Dżakarcie i w Kopenhadze, a w 2013 zdobył swojš pierwszš wielkš nagrodę, Grand Prix w międzynarodowym konkursie improwizacji jazzowej „Master-Jam Fest" na Ukrainie.

Jakby tego było mało, chłopiec postanowił iœć za ciosem. Otrzymał wizę O-1, pozwalajšcš osobom uzdolnionym w takich dziedzinach, jak nauka, sztuka, edukacja, biznes i sport, na przylot do Stanów Zjednoczonych. Wraz z rodzinš zamieszkał w Nowym Jorku i w paŸdzierniku 2014 roku wszedł do studia, by rozpoczšć pracę nad swoim jazzowym albumem pod tytułem „My Favorite Things".

Na płycie znajdujš się standardy jazzowe w aranżacjach i interpretacje Joey'a oraz jedna jego kompozycja. Płyta swojš premierę miała 14 kwietnia 2015 roku, wydana została przez Motema Music i obecnie jest 17. najlepiej sprzedajšcym się albumem na iTunes.

Wielbicielami jego talentu sš nie tylko jurorzy konkursów na Ukrainie, klienci iTunes'a, rodzice i wielbiciele małych, słodkich, utalentowanych dzieci z YouTube'a, ale też Wynton Marsalis, Herbie Hancock, Billy Crystal czy Bill Clinton.

Mały pianista posiada nie tylko sprawnoœć technicznš, ale i œwiadomoœć, którš nabywa się z wiekiem podczas zbierania doœwiadczeń z gry wraz z innymi, wykształconymi, sprawnymi, najlepiej lepszymi od siebie muzykami, po przesłuchaniu miliona płyt, po wysłuchaniu setek koncertów.

Ten talent jest zupełnie nieprawdopodobny i w żadnym wypadku filmiki z dokonaniami chłopca nie powinny rozprzestrzeniać się wiralowo z typowego dla takich przypadków powodu wiek + prędkoœć gry. Powinniœmy z szacunkiem, spokojem i pokorš podejœć do tego, co prezentuje sobš ten chłopiec, zachwycić się i czekać na to, co się z tego rozwinie. Myœlę, że przy poważnym podejœciu rodziców i wsparciu œrodowiska jazzowego uda się uniknšć łatki jazzowej małpki, ciekawostki przyrodniczej, która teraz, z powodu wieku, zachwyca, a za parę lat stanie się przeciętniakiem.

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL