Sukces Kukiza może wywrócić system

aktualizacja: 11.05.2015, 21:50
Michał Szułdrzyński
Michał Szułdrzyński
Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Ogłoszenie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego decyzji o potrójnym referendum w Polsce to próba przejęcia politycznej inicjatywy. Próba tyleż spóźniona, co desperacka.

REDAKCJA POLECA

Trudno bowiem uznać, że akurat problematyka jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu była najistotniejszym tematem podczas kampanii prezydenckiej. Podobnie jak finansowanie partii politycznych z budżetu państwa. To raczej próba sięgnięcia po elektorat Pawła Kukiza.

Sęk w tym, że jest ona równie wiarygodna jak ostrzyżenie się dziś przez Bronisława Komorowskiego na krótko i założenie skórzanej kurtki. Wiele wskazuje na to, że młodzi wyborcy głosowali na Kukiza nie ze względu na obietnicę wprowadzenia JOW i nie dlatego, że wygląda jak na rockmana przystało, ale dlatego, że najwyraźniej chcieli dać wyraz swojemu buntowi.

I to właśnie ten bunt jest najważniejszą lekcją, jaka płynie z niedzielnych wyborów. Bunt, którego nie docenili ani politycy, ani komentatorzy, ani media. Jeśli popatrzymy na Zachód, dostrzeżemy, że niemal wszystkie kraje rozwinięte borykają się z tym, iż coraz więcej obywateli nie czuje się reprezentowanych przez partie polityczne. Jak się okazuje, błędem było przekonanie, że ten proces ominie Polskę. I nie pomogą zaklęcia, że ci, którzy się buntują, dali się uwieść politykom prowadzącym kampanię „zohydzania" naszego kraju.

Owszem, ostatnie ćwierć wieku było wielkim sukcesem, ale nie wszyscy w tym sukcesie mogą dziś uczestniczyć. Tegoroczne wybory prezydenckie i parlamentarne wygra ten, kto przekona tych rozczarowanych, że ma receptę na ich problemy. Straszenie zamachem na demokrację, powrotem IV RP, radykalizmem to tylko zaklęcia, którymi politycy odsuwają od siebie społeczne problemy, nie próbując ich rozwiązać.

Dlatego sztab prezydenta musi dokonać rachunku sumienia. Sytuacja, w której pierwszą turę przegrywa urzędująca głowa państwa, w dodatku rozpoczynająca kampanię jako niekwestionowany lider, jest swoistym antyrekordem 25-lecia. Prezydentowi nie udało się przekonać ludzi, że jest kandydatem obywatelskim. Zadowoleni z siebie celebryci występujący w spotach Bronisława Komorowskiego to za mało, by nim się stać.

Jednocześnie Komorowski zapłacił cenę za wszystkie grzechy PO i rządu, jak choćby skandal z pozwoleniem na broń Cezarego Grabarczyka. Ogłaszając jednak referendum, m.in. w sprawie zasady rozstrzygania sporów podatnik –fiskus, prezydent zdaje się wypowiadać rządowi polityczną wojnę. Wszak to ekipa Ewy Kopacz zablokowała prezydencki projekt ustawy zmieniającej filozofię działania urzędów skarbowych.

Ale przegrana Komorowskiego może mieć też charakter systemowy. Czy świetny wynik Kukiza to początek nowej siły politycznej? Muzyk zapewnia, że tak. Warto przypomnieć, że w historii polskiej polityki ostatniego ćwierćwiecza to właśnie wybory prezydenckie definiowały kształt sceny politycznej. Tak było w 1990 roku z wojną na górze. Tak było w 1995 roku, gdy po zwycięstwie Aleksandra Kwaśniewskiego zaczął powstawać AWS. Pięć lat później przegrana Mariana Krzaklewskiego pogrzebała AWS, a drugie miejsce Andrzeja Olechowskiego było zapowiedzią powstania Platformy Obywatelskiej. Wybory 2005 roku wzmocniły zaś PiS i ustaliły na następne dziesięć lat rywalizację między PO a PiS jako główną oś podziału politycznego. Dlatego też nie można lekceważyć wyniku Kukiza ani społecznych emocji, które za tym wynikiem stoją.

Część komentatorów zwraca uwagę, że pierwszym symptomem zmian były wybory samorządowe, w których efekcie kilku znanych prezydentów, sprawujących władzę w swych miastach od wielu kadencji, niespodziewanie pożegnało się ze stanowiskami.

Druga tura, w której zmagać się będą kandydaci PO i PiS, być może będzie jedną z ostatnich potyczek między tymi dwoma głównymi siłami. W kolejnych latach bitwy mogą przebiegać według zupełnie innych osi podziału. Bo coraz więcej wskazuje na to, że pokolenie, które budowało Polskę przez ostatnie ćwierć wieku, nie ma przekonującego pomysłu, w jakim kierunku powinien pójść rozwój naszego społeczeństwa i kraju w ciągu następnych lat.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE