Przemysł Obronny

Czy brytyjski Watchkeeper uzbroi polską armię

Dron Watchkeeper
Bloomberg
Najnowsze, brytyjskie drony Watchkeeper, niedawno sprawdzone w Afganistanie, próbują wylądować w polskiej armii.

Mają duże szanse:  Watchkeeper to taktyczny, bezzałogowy system rozpoznania nowej  generacji, który można uzbroić w lekkie, kierowane szybujące bomby FFLMM np. z przeciwpancerną głowicą , bardzo precyzyjne, bo  korygowane laserowo. – Pozyskanie takiej broni to cel programu modernizacyjnego „Gryf",  zdradził ostatnio Czesław Mroczek wiceminister obrony narodowej ds. modernizacji sil zbrojnych

Wojsko planuje zamówić  80 zestawów bezpilotowców (BSL)  wojskowych (to ok. 350 bezzałogowych statków powietrznych)  kilku kategorii, oprócz tych taktycznych, takich jak Watchkeeper (program Gryf), są to też drony bojowe, klasy MALE (ang. Medium Altitude Long Endurance), zdolne do dalekich rajdów zwiadowczych i do przenoszenia ciężkiego uzbrojenia (program Zefir).


Minidrony z rodzimej zbrojeniówki

Armia już zdecydowała ,że  sprzęt w zamawiany  w pierwszej kolejności, czyli bezzałogowce krótkiego zasięgu i mini BSL, kontraktowane w ramach  programów Orlik i Wizjer dostarczy polski przemysł. Wojsko ma wybrać i kupić sprzęt na początku przyszłego roku z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych, stosując  uproszczone procedury pozyskiwania uzbrojenia, istotnego ze względu na bezpieczeństwo państwa. Gotowe do użycia Wizjery ( 12 zestawów zasięg do 30 km) mają trafić do wojska w 2017 roku a systemy Orlik (15 kompletów sprzętu do 100 km )  powinny być dostarczane sukcesywnie do 2022 r.

Polska armia w wartym 130 mld zł programie modernizacyjnym  stawia na coraz szersze wykorzystanie dronów, a także bezzałogowych pojazdów  lądowych i robotów morskich. Siły Zbrojne wykorzystują  obecnie  trzy typy bezzałogowych latających zwiadowców:  15 izraelskie Orbitery (produkt Aeronatics Defense Systems),  amerykańskie mini drony ScanEagle oraz 17 ożarowskie BSL Fly Eye ( producent WB Electronics)  dedykowane przede wszystskim do kierowania ogniem artylerii. Korzystają z nich  wojska specjalne oraz lądowy Dywizjon Rozpoznania Powietrznego w Mirosławcu.

Superdrony z Wysp

Brytyjskie Watchkeepery, na tle eksploatowanej obecnie w armii mini floty rozpoznawczych bezpilotowców, to broń z wyższej półki. Koncernowi Thales UK  opracowanie taktycznego drona zajęło 7 lat, a  program badawczo rozwojowy ( w którym na początku uczestniczył  izraelski Elbit)  i wdrożenie systemu,  kosztowało  1 mld funtów. Dzięki temu powstał bezpilotowiec o imponujących osiągach: zasięgu ponad 150 kilometrów, który zwiadowczą , autonomiczną misję może prowadzić przez 20 godzin.

Matt  Moore, szef rozwoju biznesu bezpilotowców w Thales UK, podkreśla , że brytyjski dron  to jedyny tej klasy BSL, który uzyskał wszelkie cywilne certyfikaty umożliwiające wykonywanie  bezzałogowych lotów w Europie,  w tym nad terenami zurbanizowanymi, wielkimi miastami, itp. - Takie uprawnienia  uzyskują tylko  konstrukcje  drobiazgowo sprawdzone i zbudowane według  zasad obowiązujących producentów statków powietrznych  wykorzystywanych w komunikacji – mówi Moore.

Oczy Watchkeepera

O przydatności do misji zwiadowczych Watchkeepera  przesądza przede wszystkim precyzyjny radar pokładowy, który pozwala na obserwację terenu, w każdych warunkach pogodowych.  - W Afganistanie  radził sobie nawet podczas burzy piaskowej – zapewniają przedstawiciele Thalesa UK. Wyrafinowany radiolokator to nie jedyny środek rozpoznania bezpilotowca . Uzupełniają go systemy elektrooptyczne wysokiej rozdzielczości, m.in. kamery w tym  termowizyjna.

System sterowania dronem, daje mu dużą pewność i autonomię np. przy manewrach startu i lądowania.  Bezzałogowy samolot, można zaprogramować tak, by zerwaniu łączności, w awaryjnych warunkach, samodzielnie  powrócił i wylądował w wybranym miejscu.

Zarobi zbrojeniówka

Matt Moore potwierdza, że podczas  trwających negocjacji technicznych z ekspertami polskiego MON, brytyjski Thales  zadeklarował, że w razie decyzji o wyborze Watchkeepera  jako bezzałogiowej platformy zamawianej w ramach programu Gryf, koncern  zaproponuje współpracę nie tylko zbrojeniówce. Moore: wysoki poziom  polskich firm stosujących technologie kompozytowe, otwiera  możliwość zamawiania w kraju  elementów konstrukcji bezpilotowca. Polscy specjaliści   byliby też odpowiedzialni za  systemy programowania i wprowadzenie do projektu  elementów narodowej kryptografii, włącznie z własnymi kodami źródłowymi. Jeśli natomiast polska strona zdecyduje o samodzielnej integracji uzbrojenia z bezzałogową platformą,  będzie mogła  rezultat  tej operacji, oferować  na międzynarodowym rynku.  Stanie się  wówczas pełnoprawną częścią  łańcucha dostawców koncernu Thales UK.

Elementem potencjalnego kontraktu w Polsce,  jak zapewniają przedstawiciele brytyjskiego producenta, ma być też  pomoc w utworzeniu w lotniczej uczelni Dęblinie ośrodka szkolenia operatorów bezpilotowców.

Źródło: ekonomia.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL