W sieci opinii

Rafał Tomański: Historia (niestety) lubi się powtarzać

Rafał Tomański
Fotorzepa
Aktualne doniesienia w sprawie przyczyn katastrofy lotu linii Germanwings w Alpach przynoszą niepokojące informacje o potencjalnej niestabilności psychicznej pilota odpowiedzialnego za wypadek. W przeszłości dochodziło do podobnych zdarzeń.

W lutym 1982 roku samolot DC-8 japońskich linii lotnicznych Japan Airlines wpadł do Zatoki Tokijskiej podczas podchodzenia na lotnisko Haneda. Spośród 174 osób na pokładzie 24 poniosło śmierć, 95 odniosło poważne obrażenia. Pod koniec lotu nr 350, który wystartował z Fukuoki, kapitan wyłączył autopilota i przestawił dwa z czterech silników odrzutowych na odwrotny ciąg. Spowodowało to nagły przechył maszyny nosem w dół, a następnie nagłe zderzenie z wodą. Według późniejszych ustaleń do wypadku nie przyczyniły się ani warunki atmosferyczne, ani stan techniczny samolotu. Pilot przeżył, ale według sądu nie mógł zostać uznany za winnego ze względu na stan zdrowia. Dalsze ustalenia dowiodły, że był niestabilny psychicznie.

Wypadki z przeszłości

Komisja dowiedziała się, że kapitan Seiji Katagiri miał złudzenia odnośnie bycia podsłuchiwanym, miewał halucynacje. Pierwsze objawy pojawiły się 6 lat przed wypadkiem, pilot dostawał leki antydepresyjne i psychoaktywne od 1980 roku. Przed startem feralnego lotu miał podobno zadzwonić do swojej matki i poinformować ją, że ma ochotę odejść z pracy.

35-letni wówczas Katagiri zeznał, że na pokładzie stracił przytomność i miał rzekomo nie być świadomy rozwoju wypadków aż do samego rozbicia się samolotu. Podczas akcji ratunkowej kapitana wydobyto jako jednego z pierwszych, jednak pierwotnie podał się on za zwykłego urzędnika, by uniknąć identyfikacji.

Niecałe półtora roku temu pod koniec listopada 2013 roku lot TM 470 mozambijskich linii lotniczych ze stolicy kraju Maputo do Luandy rozbił się w północno-wschodniej Namibii. Zginęły 33 osoby. Dochodzenie wskazuje, że intencją kapitana było zniszczenie maszyny. Nagrania z rejestratorów lotu dowodzą, że Embraer 190 został celowo wprowadzony w lot nurkowy przez Hermino dos Santosa Fernandesa.

Podobna historia wydarzyła się także w październiku 1999 roku na trasie linii EgyptAir. Lot 990 z Nowego Jorku do Kairu rozbił się na Atlantyku. Późniejsze ustalenia dowiodły, że Boeing 767 o nazwie własnej Tutmosis III (na cześć faraona z 18. dynastii) z 217 pasażerami został rozbity przez pilota Gameela Al-Batoutiego. Na chwilę przed śmiercią miał powiedzieć, że podjął ostateczną decyzję i składa swoją wiarę w ręce Boga.

Długa historia katastrof

W grudniu 1997 roku doszło do katastrofy singapurskiego Boeinga 737 linii SilkAir. Zginęły 104 osoby lecące z Dżakarty do Singapuru. Według amerykańskich specjalistów od wypadków lotniczych do katastrofy doszło z winy pilota, który niedługo przed zajściem miał doprowadzić do zadłużenia się na ponad milion dolarów. Według dochodzenia prowadzonego przez komisję z Indonezji, nie można było ustalić jednoznacznych powodów, które doprowadziły do tragedii.

Sprawa przeszła do historii ze względu na aurę tajemnicy, jaka otaczała śledztwo oraz chaos kilku grup dochodzeniowych pracujących na szczątkach maszyny. Samolot był amerykańskiej produkcji, co uzasadniało doniesienia specjalistów przysłanych przez Boeinga, do zajścia doszło na terenie indonezyjskim, linie lotnicze należały do Singapuru. Na zamierzone działanie pilota miałoby wskazywać celowe odłączenie rejestratorów lotu.

Daje to do myślenia odnośnie lotu MH370, którego los w rok po zaginięciu wciąż nie został wyjaśniony. System komunikacji lotu malezyjskiej maszyny miał także zostać celowo wyłączony.

Na zakończenie tej czarnej serii pozostaje samobójstwo pilota linii Royal Air Maroc w samolocie ATR-42 lecącym z Agadiru do Casablanki. Do wypadku doszło w sierpniu 1994 roku. Zginęły 44 osoby, wszyscy pasażerowie lotu 630 znajdujący się pokładzie. Ostatnie słowa 32-letniego kapitana Younesa Khayatiego wskazują na podjęcie decyzji o targnięciu się na życie.

Wciąż nie wiadomo dokładnie, co spowodowało ostatnią katastrofę lotu 9525 linii Germanwings, jednak doniesienia nie brzmią uspokajająco. Być może po raz kolejny niestabilność psychiczna osoby odpowiedzialnej za pilotowanie stała się przyczyną tragedii nie tylko jej samej, ale także wszystkich pasażerów oraz członków załogi. Historia, niestety, także i pod tym względem lubi się powtarzać.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL