Media
Kolenda-Zaleska dała się ponieść emocjom?
- Rutkowski stawia zarzuty policji, ta go pozywa
- Czy Rutkowski poinformował policję?
- Rutkowski wystąpi do policji o nagrodę?
- Wniosek o uchylenie aresztu matki Magdy
- Prokuratura: To nie próba samobójcza
- Są wyniki sekcji. Rodzina może pochować Magdę
- Emocjonalna Kolenda-Zaleska
- Durczok broni Kolendy-Zaleskiej
- Środa: Kolenda-Zaleska nie jest obiektywna
Sobotni występ Krzysztofa Rutkowskiego w TVN24 wywołał dyskusję w Internecie. - Katarzyna Kolenda-Zaleska dała się nazbyt ponieść emocjom - ocenia Ryszard Bańkowicz, przewodniczący Rady Etyki Mediów
Rutkowski, wraz z rzecznikiem policji Mariuszem Sokołowskim, był gościem dziennikarki w programie "Fakty po Faktach".
Dyskusja zaczęła się od spięcia. - Czy jakieś problemy ze wzrokiem? - spytała Kolenda-Zaleska, zwracając uwagę na okulary przeciwsłoneczne byłego detektywa. Ten odciął się, że przygotował się w ten sposób na spotkanie z "gwiazdą". Z każdą chwilą temperatura dyskusji rosła.
Prowadząca oskarżała detektywa o nieetyczne metody postępowania. Zarzuciła mu, że "najbardziej obrzydliwe w jego zachowaniu jest to, że kreuje na bohatera". Krytykowała upublicznienie nagrania rozmowy z matką, w którym kobieta przyznała, że dziecko nie żyje. Ten bronił się, że kamera należała do "Super Expressu". - Poszedł pan na układ z tabloidem, by wykonać publiczny lincz na tej kobiecie - stwierdziła Kolenda-Zaleska. - Poszedłem na układ z pani stacją. Ona jako pierwsza wyemitowała ten film - przypomniał Rutkowski.
Program odbił się szerokim echem w Internecie. Wielu komentujących krytykowało stronniczość dziennikarki. Pojawiały się również głosy osób, które krytycznie oceniały postępowanie Rutkowskiego. Mimo to Kolenda-Zaleska stała się bohaterką zgryźliwych obrazków i fotomontaży. Wielu widzów stacji krytykowało przebieg programu w "Szkle kontaktowym" również emitowanym w TVN24.
Rada Etyki Mediów analizuje nagranie i zamieści oficjalną odpowiedź na swojej stronie. Bańkowicz przyznaje, że otrzymał kilkadziesiąt skarg w tej sprawie.
- Myślę, że w czasie tego programu Katarzyna Kolenda-Zaleska dała się nazbyt ponieść emocjom. Złożyło się na to wiele przyczyn. Zachowanie jednego z rozmówców utrudniało jej utrzymanie emocji na wodzy, ale to nie jest wytłumaczenie - ocenił przewodniczący REM w rozmowie z portalem gazeta.pl.
Program można obejrzeć na stronach stacji.















