REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Media

Media

Dlaczego „Wyborcza” rozstała się z Maleszką

Jarosław Stróżyk 27-06-2008, ostatnia aktualizacja 27-06-2008 05:38

Kierownictwo redakcji niezwolnienie w 2001 roku Lesława Maleszki z pracy tłumaczyło względami humanitarnymi i socjalnymi. Dzisiaj nie wprost przyznaje, że był to błąd, bo Maleszka się nie zmienił

6 listopada 2001 roku „Rzeczpospolita” zamieściła list otwarty działaczy krakowskiego SKS oskarżający Lesława Maleszkę o współpracę z SB. „Gazeta Wyborcza” nie chciała go opublikować.

Decyzję w sprawie przyszłości swojego redaktora ogłosiła tydzień później, wydając specjalne oświadczenie. Zgodnie z nim Maleszka pozostawał pracownikiem „Gazety”, ale nie mógł publikować w niej tekstów i pracować w redakcji.

Swoją decyzję naczelni „GW” uzasadniali względami humanitarnymi i socjalnymi oraz tym, że każdy człowiek, nawet były agent, ma prawo do poprawy.

Nikt ze środowiska „Gazety” nie znał prawdziwej przeszłości Leszka Maleszki. Znaliśmy kogoś innego. Dzisiaj musimy się zmierzyć z faktem, że przez wiele lat cieszył się w zespole autorytetem znakomitego redaktora i autora, ogłaszał na naszych łamach teksty, do których publikowania – dzisiaj już to wiemy – nie miał tytułu moralnego. Leszek Maleszka stracił w naszych oczach wiarygodność i szacunek. Jego nazwisko musi na długie lata zniknąć z łamów „Gazety”, bo to nazwisko wprowadzało nas i czytelników w błąd. Czy można się podnieść z moralnego upadku? Czy człowiek może wrócić z tak dalekiej podróży? Czy możemy i powinniśmy mu w tym pomóc? Nie wiemy. Ale byłoby okrutną pychą z naszej strony wykluczyć pozytywne odpowiedzi.

Stanowisko redaktorów naczelnych „Gazety”, 13 listopada 2001 roku

Zgodziliśmy się natomiast, by mógł on wykonywać niektóre prace redakcyjne dla „Gazety” w ograniczonym zakresie i poza siedzibą redakcji. Decyzja ta była wtedy trudna do przyjęcia dla naszego zespołu, podjęliśmy ją wyłącznie ze względów humanitarnych i socjalnych. Z chwilą gdy Lesław Maleszka postanowił wystąpić o rozwiązanie stosunku pracy, zaakceptowaliśmy to.

Oświadczenie redaktorów naczelnych „Gazety”, 20 czerwca 2008 roku

Wygląda na to, że Maleszka czynną miał w mózgu tylko tę część, która odpowiada za wiedzę i sprawne posługiwanie się informacją. Natomiast coś, co człowiekowi dzwoni w głowie, kiedy robi świństwo albo nawet tylko może je zrobić, u Maleszki się nie uaktywniło. Przynajmniej sądząc po filmie i tekście „Byłem „Ketmanem”” opublikowanym przez Maleszkę w „Gazecie” z 13 listopada 2001 r.

Ewa Milewicz, 23 czerwca 2008 roku

P raca Maleszki miała polegać wyłącznie na redakcyjnym opracowywaniu nadesłanych mu e-mailem tekstów. Maleszka – ze zwykłej ludzkiej wielkoduszności – otrzymał szansę pracy w cieniu. Wysoka była cena tej wielkoduszności. (...) Była tym większa, że wystawiała „Gazetę” na tyleż łatwe, ile fałszywe i formułowane ze złą wolą ataki, że niewyrzucenie Maleszki z pracy jest jakoby wyrazem „chronienia agentów”. Wciąż odzywa się teza, że przypadek Maleszki to dowód, że Polska jest ubekistanem, a „Ketman” wyznacza linię najważniejszego polskiego dziennika. Ma o tym świadczyć scena rozmowy telefonicznej, w której Maleszka uzgadnia z redaktorem opinii lead jednego z tekstów. Powtórzmy więc: wielkoduszność wobec Maleszki nigdy i w żadnym stopniu nie była wyrazem akceptacji dla jego zdrady. Film „Trzech kumpli” skłonił kierownictwo redakcji do powtórnego przemyślenia ówczesnej decyzji. (...) I oto znów zobaczyliśmy człowieka, który nie potrafi wyjaśnić również sam sobie, dlaczego dopuścił się zdrady. (...) Zespół „Gazety” przez siedem lat okazał Maleszce dobrą wolę. Nie było to łatwe.

Jarosław Kurski, Piotr Pacewicz, Piotr Stasiński, Paweł Ławiński

26 czerwca 2008 roku

Przeczytaj więcej o:  Gazeta, Lesław, Wyborcza, maleszka

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kamiński pozwany za słowa z wywiadu dla "Uważam Rze"

Przeprosin i wpłaty 50 tys. zł na cel społeczny żąda były minister sportu Mirosław Drzewiecki od byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego za jego słowa o zeznaniach świadka koronnego >>