Odpowiedzialność pracownika za powierzone mienie a ochrona autocasco

aktualizacja: 03.03.2015, 07:50
Foto: www.sxc.hu

Czy pracownika, który łamie prawo i nie zachowuje ostrożności, doprowadzając do uszkodzenia służbowego auta, można pociągnąć do odpowiedzialności – analizuje prawnik Michał Jackowiak.

REDAKCJA POLECA

Jak ocenić sytuację statystycznego pracodawcy, którego pracownik np. niechcący przytarł lakier na masce lub po powrocie do zaparkowanego auta stwierdził, że jest uszkodzone, albo sam uszkodził pojazd w kolizji drogowej, do której doszło w wyniku przekroczenia dopuszczalnej prędkości? Każda z tych sytuacji wymaga odmiennego podejścia i rozwiązania.

Stary żart głosi, że najlepsze auto to samochód służbowy. Dlaczego? Bo niestraszny mu żaden krawężnik. Jednak istota tego żartu wiąże się z problemem wielu przedsiębiorców w zakresie zabezpieczenia własnych interesów poprzez należyte zagwarantowanie ochrony mienia, które ma służyć wykonywaniu prowadzonej działalności gospodarczej. Zwłaszcza w odniesieniu do tak wyjątkowego narzędzia pracy, jakim jest samochód służbowy.

Samochód służbowy gorzej zadbany niż prywatny

Niestety, wciąż dostrzegalne jest zjawisko traktowania samochodu służbowego ze zdecydowanie mniejszą dbałością niż pojazdu stanowiącego prywatną własność. Często spowodowane jest to poczuciem bezpieczeństwa pracownika, który wie, że samochód został ubezpieczony w ramach dobrowolnej umowy autocasco.

Powierzenie pracownikowi pojazdu służbowego niesie ze sobą oprócz niewątpliwych korzyści, jakie z tego tytułu dla niego wynikają, również odpowiedzialność za ewentualne szkody powstałe w czasie jego użytkowania. Pamiętać o tym powinni i pracownicy, i pracodawcy.

Podstawę odpowiedzialności za powierzone mienie, np. pojazd służbowy, reguluje szczegółowo kodeks pracy. W pierwszej kolejności należy wskazać, że żadne postanowienia dobrowolnego autocasco nie zwalniają pracownika z ewentualnej odpowiedzialności za uszkodzenie pojazdu należącego do pracodawcy.

Zgodnie z art. 124 § 1 i 2 k.p. pracownik odpowiada w pełnej wysokości za szkodę w rzeczy powierzonej mu z obowiązkiem zwrotu albo do wyliczenia się. Oznacza to, że w razie przekazania pojazdu pracownikowi (co jest udokumentowane np. w formie protokołu) bierze on na siebie obowiązek sprawowania odpowiedniej pieczy nad nim. Skutkiem przywołanego przepisu jest również pociągnięcie pracownika do odpowiedzialności przez pracodawcę w razie uszkodzenia bądź straty pojazdu służbowego, chyba że wykaże, iż uszkodzenie lub strata nie zostały przez niego zawinione.

Ubezpieczenie floty a rażące niedbalstwo sprawcy

Analizując sytuację polskich przedsiębiorców mających floty pojazdów, należy zauważyć, że w większości przypadków ubezpieczają je oni w zakresie ubezpieczenia autocasco. Wynika to po części z faktu, że posiadanie floty pojazdów stanowi dobry punkt wyjścia do negocjacji z ubezpieczycielem pewnych warunków umowy, w szczególności wysokości składki ubezpieczeniowej. Zapewnia też pewne poczucie bezpieczeństwa w wymiarze finansowym na wypadek utraty czy też uszkodzenia pojazdu. Zasadne jest zatem pytanie, czy zawarcie takiej umowy ubezpieczenia zapewnia wspomniane poczucie bezpieczeństwa w każdej sytuacji. Otóż umowy ubezpieczenia autocasco, podobnie jak inne tego typu, zawierają bardziej lub mniej liczne wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. Jedną z powszechnie stosowanych przez ubezpieczycieli przesłanek wyłączających ich odpowiedzialność jest stwierdzenie, że szkoda spowodowana jest rażącym niedbalstwem sprawcy. Przyjmuje się, że osoba, która popełnia czyn w ramach rażącego niedbalstwa, narusza pewne normy prawne lub społeczne, bezpodstawnie licząc na to, że do szkody nie dojdzie, lub nie zdaje sobie sprawy, iż jej zachowanie narusza te normy, mimo że powinna mieć tego świadomość.

W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. III CK 522/2004) Sąd Najwyższy wskazał, iż o rażącym niedbalstwie można mówić w wypadku nieprzewidywania szkody jako skutku działania lub zaniechania ubezpieczającego, o ile doszło do przekroczenia podstawowych zasad staranności, a ocena, czy zasady takie przekroczono, powinna być dokonywana zawsze w okolicznościach konkretnego wypadku (LexPolonica nr 378466). Pogląd ten w pełni znajduje zastosowanie w aktualnym orzecznictwie sądów powszechnych, np. w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 11 lipca 2013 r. (sygn. I A Ca 497/13).

Każda szkoda jest inna

Jak zatem ocenić różne sytuacje statystycznego pracodawcy, którego pracownik przypadkowo przytarł lakier na masce lub po powrocie do zaparkowanego auta stwierdził, że jest uszkodzone, albo sam uszkodził pojazd wskutek kolizji drogowej poprzez przekroczenie dopuszczalnej prędkości? Z czym musi się liczyć pracodawca, którego pracownik odpalił butlę z gazem we wnętrzu auta, zasnął na kilka godzin, po czym doprowadził do jej eksplozji? Każda z tych sytuacji wymaga odmiennego podejścia i w konsekwencji rozwiązania.

Pracownik, który nie stosując się do przepisów prawa i nie zachowując ostrożności, doprowadza do uszkodzenia służbowego auta, musi się liczyć z tym, że pracodawca może obciążyć go kosztami naprawy. Kwalifikacja jego zachowania będzie miała istotne znaczenie, bowiem jeśli szkoda została wyrządzona przez pracownika nieumyślnie, pracodawca będzie mógł żądać od niego naprawienia szkody tylko do wysokości trzykrotności wynagrodzenia przysługującego mu w chwili feralnego zdarzenia. Za taki stan rzeczy odpowiada wprost regulacja zawarta w art. 119 k.p. Nieumyślność w działaniu pracownika skutkującego szkodą powoduje, że nie można wykluczyć, iż pracodawca zlikwiduje szkodę w ramach autocasco, o ile jednak w działaniu pracownika nie będzie znamion rażącego niedbalstwa, które standardowo wyłączają odpowiedzialność ubezpieczycieli.

Inna będzie sytuacja pracownika, który nie ponosi odpowiedzialności za powstałe uszkodzenie samochodu, jak w przypadku zaparkowanego pojazdu. Wówczas, mimo że pracownik wciąż formalnie ponosi odpowiedzialność za powierzone mu przez pracodawcę mienie, nie ma jego winy w tym, że pojazd służbowy został przez kogoś innego uszkodzony. Wniosek taki znajduje swoje źródło w treści art. 124 § 3 k.p., wskazującego, że gdy szkoda powstała z przyczyn niezależnych od pracownika, może on się uwolnić od odpowiedzialności za nią. Niezbędne jest jednak, by wykazał brak swojej winy. W takim przypadku poszkodowanemu pracodawcy w sukurs może przyjść polisa autocasco.

Jeżeli jednak pracownik wyrządza szkodę w sposób umyślny, co się rzadziej zdarza, lub w ramach rażącego niedbalstwa, bo za takie należy uznać nadmierne przekraczanie prędkości, pozostawienie dokumentów w skradzionym aucie (wyrok Sądu Najwyższego z 30 stycznia 2013 r., sygn. V CSK 75/12) czy odpalanie butli z gazem we wnętrzu samochodu i pozostawianie jej bez nadzoru (wyrok Sądu Rejonowego w Turku z 26 listopada 2014 r., sygn. I C 315/140), należy być przygotowanym na odmowę wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela. W takiej sytuacji pracodawca może dochodzić naprawienia szkody wyłącznie od pracownika, co ważne, w pełnej wysokości, a więc również utraconych korzyści.

Autor jest radcą prawnym z firmy Dittmajer i Wspólnicy

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE