Sąd: to nie GIODO decyduje o skuteczności apostazji

aktualizacja: 04.02.2015, 14:23
Foto: Fotorzepa, Karol Zienkiewicz

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie jest uprawniony do oceny, czy dana osoba jest, czy też nie jest członkiem danego związku religijnego, bądź też, czy nie wyznaje żadnej religii – wskazał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

REDAKCJA POLECA
05.11.2015
NSA: decyzja GIODO ws. apostazji - do dalszej analizy
08.06.2015
Apostazja: Proboszczowie wygrywają w sądach
25.05.2015
Sąd o apostazji: najpierw formalności, później adnotacja w księdze
06.04.2015
GIODO o apostazji: coraz więcej spraw od osób występujących z Koscioła
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!
kariera
Wulgaryzmy w pracy niedopuszczalne, chociaż powszechne

Tadeusz N. (imię fikcyjne) zwrócił się do Proboszcza Parafii Rzymskokatolickiej z pismem, w którym oświadczył, iż występuje z Kościoła katolickiego. Swojej decyzji nie chciał uzasadniać poza lakonicznym stwierdzeniem, iż nie chce należeć do Kościoła. Zastrzegł, iż nie wyraża zgody na przekazywanie tej informacji osobom trzecim, a także zwrócił się do proboszcza o wpisanie w księdze chrztów takiej oto adnotacji: „Dnia [...] maja 2012 r. formalnym aktem wystąpił z Kościoła katolickiego".

Proboszcz odmówił sprostowania danych wskazując jednocześnie na procedurę formalnego wystąpienia z Kościoła katolickiego.

Inspektor zmienia zdanie

Mężczyzna zwrócił się, więc do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych o wydanie decyzji zobowiązującej proboszcza do sprostowania jego nieaktualnych danych osobowych.

W trakcie postępowania wyjaśniającego przed GIODO, proboszcz stwierdził, iż Tadeusz N. nie jest mu znany, ani nie był interesantem kancelarii parafialnej, zaś jego adres wskazuje na to, że mieszka on poza terytorium jego parafii i nie posiada żadnej wiedzy, czy została wszczęta lub zakończona lub może być prowadzona jest przez wymienionego procedura wystąpienia z Kościoła.

GIODO najpierw postanowił umorzyć postępowanie, wskazując, iż Tadeusz N. nie zastosował się do wskazówek i do "Zasad formalnego aktu wystąpienia z kościoła", w związku z tym należy go traktować jako osobę nadal należącą do Kościoła i w tej sytuacji nie miał prawa do wydania merytorycznego rozstrzygnięcia.

Mężczyzna nie dał za wygraną, i odwołał się od tej decyzji. Podniósł m.in., iż zarządzenie Biskupa, a także okólnik Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, na który powoływał się GIODO, utraciły moc obowiązującą 9 kwietnia 2010 r. Ponadto wskazał, że organ uchyla się od obowiązku ustalenia z Papieską Radą ds. Tekstów Prawnych czy wspomniane zarządzenia Biskupa pozostaje w mocy.

Na skutek tego odwołania GIODO uchylił swoją poprzednią decyzję i nakazał proboszczowi naniesienie w księdze chrztów adnotacji o treści zgodnej z żądaniem wymienionego zawartym "oświadczeniu woli" Tadeusza N.

Tym razem GIODO uznał, iż T. N. składając proboszczowi oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła Katolickiego wraz z wnioskiem o uaktualnienie w tym zakresie danych osobowych w księdze chrztów, wyraził dostatecznie jasno swoją wolę co do dalszej przynależności do tego związku wyznaniowego. Jak podkreślono w uzasadnieniu, wolność w zakresie przynależności do związku wyznaniowego, zagwarantowana przepisami Konstytucji oraz ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania nie może zostać ograniczona przepisami wewnętrznymi związku wyznaniowego

Z kolei z tą decyzją GIODO nie zgodził się proboszcz, który wystąpił na drogę sądową. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wywiódł szereg zarzutów dotyczących zarówno naruszenia przepisów postępowania, jak i przepisów prawa materialnego.

Proboszcz wytknął m.in. błędną wykładnię art. 2 pkt 2a ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania poprzez uznanie, że skoro prawo państwowe zapewnia wolność wyboru religii oraz prawo do należenia lub nienależenia do kościoła, to ocena skuteczności wystąpienia powinna należeć do domeny prawa państwowego, a nie prawa kościoła lub związku wyznaniowego. Po drugie, zarzucono błędne stwierdzenie, że wystąpienie z Kościoła Rzymskokatolickiego nie może być rozpatrywane na gruncie regulacji wewnętrznych tego Kościoła, podczas gdy prawidłowa wykładnia przepisów powinna prowadzić do wniosku, iż wystąpienie z Kościoła regulują jego wewnętrzne przepisy. Po trzecie, proboszcz zwrócił uwagę, iż przynależność do Kościoła Rzymskokatolickiego nie mieści się w pojęciu stosunku cywilnoprawnego i rozstrzygnięcie o wstąpieniu, czy wystąpieniu z Kościoła nie może być oceniane w ramach oświadczenia woli w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego, a jedynie na podstawie jego wewnętrznych uregulowań.

Kluczowe znaczenie apostazji

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. akt II SA/Wa 727/14) przyznał rację proboszczowi.

Jak zauważono na samym wstępie, GIODO pominął okoliczność, iż po otrzymaniu oświadczenia o wystąpieniu z kościoła (tzw. apostazja), proboszcz dokładnie poinformował Tadeusza N. o procedurze wystąpienia z kościoła, ale ten się jej nie poddał. Sąd uznał, więc, iż organ co prawda prawidłowo odnotował te fakty, jednakże nie poddał ich analizie i bezpodstawnie przyjął, iż powyższe pismo skarżącego, stanowiło skuteczny akt apostazji. - Powyższy błąd w ocenie najistotniejszego w niniejszej sprawie faktu (błąd co do ustaleń faktycznych) już sam w sobie musi skutkować uchyleniem zaskarżonej oraz poprzedzającej ją decyzji – stwierdził WSA.

Dalej, sąd odwołując się do kluczowego znaczenia, jakie wywołuje akt apostazji dla wzajemnego stosunku Kościół – apostata, stwierdził, iż nie można nie dostrzegać potrzeby dokonania tej czynności w formie szczególnej, która zresztą nie jest ani zbyt uciążliwa ani wymagająca opłat. WSA zauważył ponadto, iż przynależność do danego związku religijnego może łączyć się z prawem do grobu na cmentarzu należącym do tego związku, a zatem może rzutować także na pewną sferę prawa prywatnego (cywilnego) danej osoby, stąd też wymóg szczególnej formy aktu apostazji powoduje, iż akt ten będzie stanowił czynność prawną o charakterze pewnym.

Jak podkreślono w uzasadnieniu, GIODO nie jest uprawniony do oceny, czy dana osoba jest, czy też nie jest członkiem danego związku religijnego, bądź też, czy nie wyznaje żadnej religii (ateizm). – Z tego mianowicie powodu, że nie jest do tego uprawniony żaden organ administracyjny, ani też żaden sąd w Polsce. Sprawa przynależności religijnej, czy też kwestia wystąpienia z danego związku wyznaniowego to sprawa regulowana przede wszystkim zasadami danej religii. Prawo państwowe jak i organy państwa mogłyby działać w takich spawach jedynie wtedy, gdyby działanie danego związku religijnego wprost i w sposób rażący naruszało podstawowe normy prawne obowiązujące w Państwie – wyjaśnił sąd.

To „obejście" prawa

WSA podkreślił także, iż w polskim prawie jest mocno ugruntowana zasada uprzedniego rozstrzygania sporu pomiędzy obywatelem, a daną organizacją na zasadzie prawa wewnętrznego tej organizacji, natomiast w opisywanej sprawie GIODO rażąco uchybił tej zasadzie, wkraczając z rozstrzygnięciem stanowczym w sprawie, która powinna zostać załatwiona zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego.

Zdaniem składu orzekającego skarga inicjująca postępowanie przed GIODO wywołała taki skutek, iż bez wyczerpania postępowania w przedmiocie aktu apostazji, zgodnie z zasadami wewnętrznymi Kościoła Katolickiego skarżący "obszedł" przepisy wewnętrzne tego związku wyznaniowego, by poprzez zaskarżoną decyzję uzyskać skutek wystąpienia z Kościoła katolickiego. - W tego typu działaniach, mających na uwadze obejście prawa wewnątrz danej organizacji, organy państwowe powinny zachować daleko idącą ostrożność – zaznaczył sąd.

POLECAMY

KOMENTARZE