Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Złodzieje dzieci

Anna Kozicka-Kołaczkowska
archiwum prywatne
Dzieci występujš już w większoœci komercyjnych reklam polskiej telewizji.
Kręcš się koło nas na długo przed urodzeniem. Oplatajš jak trujšcy bluszcz. Polityka i telewizja - najwięksi lodziarze. Złodzieje dusz. Człowiek bez duszy jest pacynkš na sznurku. Dzieci z podmienionš duszš nie będš już nasze. Dzieciom pozbawionym nas, zdanym na pastwę oszustów, grozi katastrofa. A w łóżeczku, w wózeczku, w foteliku, na kocyku od pierwszych chwil życia leży mały, wielki psycholog i obserwator. System informatyczny samoładujšcy się z każdš, przebytš chwilš doœwiadczeń. Poczšwszy od pierwszego sukcesu umysłowego - iskrzenia na łšczu, czyli inauguracyjnemu skierowaniu oka na własnš ršczkę. Powstawanie siatki nowych połšczeń neuronowych w mózgu człowieka jest żywiołowym cudem. Dziecko patrzy. Ileż razy łapiemy na sobie szeroko otwarte oczy obserwujšcego nas, zastygłego w skupionym milczeniu malucha. I nieruchomieje ręka, która uszczyknęła właœnie odrostek kaktusa na rozmnożenie.
Albo te pytania. - Mamusiu, dlaczego się uœmiechasz? - Ja się uœmiecham? – dziwisz się, wybudzona z zamyœlenia. Dziecko wie o ludziach, tak jak o domowych schowkach na łakocie, więcej, niż przypuszczamy. Szkolne wypracowanie o mamie zaliczam do swoich najbardziej zdumiewajšcych i pouczajšcych lektur. Dziœ berbeć w pampersie zaprowadził mnie niepytany we właœciwy kšt. Wskazał mojš zgubę paluszkiem i powiedział: „Nie ma". Szukałam porzuconego w nagłym zaaferowaniu aparatu foto. Dzieci chłonš œwiat z pasjš najpilniejszego ucznia. Dzieci wycišgajš wnioski. W sklepie wyładuje ci taki wspaniałoœciami swój koszyk, opróżniasz go więc, zostawiajšc co nieco na pocieszenie. Odchodzisz od kasy, dumna ze swojej stanowczoœci, a mały spryciarz skacze z radoœci i bije brawo. - Hura! Zastosowałem radę z tej ksišżki „Kapitalizm dla dzieci". Gdybym zwyczajnie prosił, to byœ mi tyle nie kupiła. Dzieci wcielajš swoje wnioski w życie. Dzieci sš cennym towarem. Kradzież Dzieci Zamojszczyzny przez Niemców jest przykładem prawidła ekonomii i historii. Polskie szeœciolatki zmuszone sš ekspresowo odbyć cykl podstawówki, ponieważ zawodówki niemieckie stojš pod parš i mierzi je deficyt pocišgowej biomasy. Anglicy XXI wieku życzš sobie, by dzieci gastarbeiterów zamieszkały w Wielkiej Brytanii. Chcš mieć pewnoœć, że nie czmychnie im sprzed nosa sposobnoœć do zyskania gotowej biomasy niezłego gatunku. Ekstra pożytek z siły roboczej na bliskie jutro. Potomkowie nazistów zachodzš w tym czasie w głowę, jak by tu urzšdzić totalitarny przymus przerabiania na Niemców takich dzieci drogš nakazu rozmawiania w domu tylko po niemiecku. Panie Orwell, skšd pan to wszystko wiedział? Dzieci sš łatwymi ofiarami hochsztaplerów. Stšd umizgi do młodych. Przechwałki, która z partii cieszy się u nich powodzeniem. Trzymanie oka kamery na grupkach niechlujnych starców podczas demonstracji przeciw establishmentowi jest oklepanym chwytem medialnej manipulacji lizisłupsków władzy. Dzieci sš wymarzonym elektoratem, stšd i wojenki o obniżenie wieku wyborców. Starych wyg byle czym nie zmamisz. Podlotki sš kuszšco naiwnym stadium człowieka. Dzieci sš przyszłoœciš ekonomii, polityki i historii. Chce się ich do dyspozycji jak najwięcej. Dzieci cudzych, których los ma się w słupsku. W krajach dzikich i totalitarnych nie ma dla nich litoœci. Ministerstwo Oœwiaty i Wychowania zamieniono podstępnie na Ministerstwo Edukacji Bez Oœwiaty i Wychowania Z Wyjštkiem Ambicji Wychowywania w Dziedzinie Słupska. Zgodnie z tym trendem, chwilowy choćby kontakt z polskš telewizjš jest lawinš zniszczenia spuszczanš na dzieci bez granic i skrępowania. Jakby sejmowi posłowie nie mieli przynajmniej własnych dzieci, ani wnuków. Jakby nie było Rady Etyki Mediów, tak empatycznej wobec entuzjastów pokracznego, kompromitujšcego polskš sztukę kiczu na Placu Zbawiciela. Jakby Rzecznik Praw Dziecka zbiegł do Archangielska. Dzieci nie sš w Polsce œwięte. Przy wszystkich wobec nich zaniechaniach sš deprawowane także co kwadrans przez reklamy z udziałem rówieœników. Reklamy telewizyjne z udziałem dzieci gwałcš szczególnie ich psychikę. Kradnš dzieciom duszę, rozum, wartoœci. Ta fala wzbierała od jakiegoœ czasu. Teraz przybrała rozmiary kryminalne. Dzieci występujš już w większoœci komercyjnych reklam polskiej telewizji. Jest oczywiste, że nikt tak nie przekona dziecka jak inne dziecko. Nikt nie potrafi wywrzeć tak skutecznej presji na dorosłego jak dziecko - wielki konsument. W cywilizowanym prawodawstwie sile dziecięcej perswazji w kwestii zakupów stawia się tamy. W Polsce, na przykład, dzieci majš zmusić mamę do przyrzšdzania potraw i wypieków z chemicznych ekstraktów. I mniejsza już o złe wzorce żywienia, szkody zdrowotne. O to, ile buraków może zmieœcić się w torebce proszku. Najgorsze sš szkody psychiczne ponoszone w konsekwencji tego handlowego procederu. Jeżeli dzieci przekonuje się, że nabycie towarów z reklam jest podstawš rodzicielskich uczuć, dobrej, domowej atmosfery i ich udanego życia, to w takiej szkole konsumpcji wtłacza się frustrację, praktykę szantażu wobec dorosłych, niszczenie autorytetów i międzypokoleniowej więzi. Gdzie biada złym rodzicom, którzy nie wiedzš, co jest w życiu najlepsze i marny jest los tych, którzy dajš niemodne prezenty. Jeszcze boleœniejszy bicz kręcš na siebie ci, którzy się do takiej perswazji stosujš. Reklamowe brzšdce uœwiadamiajš dziœ we wszystkich kwestiach skarykaturowanych dorosłych, również w sprawach niedziecięcych. Najukochańsi rodzice majš zacišgać bankowe kredyty, by spełnić marzenia dzieci. Dzieci z reklam majš rację, nawet jeżeli po trzykroć jej nie majš. W reklamie firmy ENEA, w celu zwabienia klientów do dostawcy elektrycznoœci, dziecko drwi z nauczyciela. Górujšcy nad dorosłym klient firmy, lat około dziesięciu, oœmiesza nauczyciela sprostowaniem, że w gniazdku mamy do czynienia z pršdem stałym, jak stawka ENEI. Tę pigułę bzdur i niegodziwoœci dzieci utrwalš sobie na całe życie wraz z naukš buntu i tego, że zdanie nauczyciela nie ma znaczenia, jeœli nawet mówi prawdę. Wszczepia się to w mózgi co piętnaœcie minut. Symbolem przekroczenia granic etyki reklamy w Polsce jest porażajšcy chamstwem spot o fajerwerku ze słupska niesfornego misia Pluszsz. Trudno uwierzyć, że szlachetnej Telewizji Trwam wlepiono 50 tysięcy kary za to, co nie było, ale MOGŁO być powiedziane na temat groteskowej protezy talentu zwanej tęczš. Mimo, że złożyć się na niš musi kilkaset tysięcy ubogich obywateli i nie wyłuskuje się jej z kieszeni kupczyka, którego stać na milionowš promocję kosztem destrukcji społecznej. Antydziecięce reklamy przedœwišteczne kradnš w celu merkantylnym także bajeczny koloryt Gwiazdki, choć będšc antytezš chrzeœcijaństwa, sš wrogim szabrem, perfidnym podczepieniem się zła pod wartoœci. Nie widzę ratunku nad bojkot produktów reklamowanych przez dzieci. Jeżeli ta sprawa nie interesuje prokuratorów, sšdów, Sejmu, Senatu, Ministerstwa Edukacji, etyków mediów, rzeczników - nie ma innej rady. Wyliczam: Plus, ENEA, Orange, Biedronka, Rafaello, Sklepy Euro, Winiary ...
ródło: Rzeczpospolita OnLine

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL