Gaz i węgiel za prąd. Nowa układanka Kulczyka

aktualizacja: 16.12.2014, 07:02
Węgiel i gaz eksportowane z Polski na Ukrainę, a prąd z elektrowni ato...
Węgiel i gaz eksportowane z Polski na Ukrainę, a prąd z elektrowni atomowej przesyłany w drugą stronę – to jeden z priorytetowych w tej chwili projektów biznesowych Jana Kulczyka.
Foto: Fotorzepa

Jan Kulczyk chce uczestniczyć ze swoimi projektami w energetycznej integracji Ukrainy z UE.

Węgiel i gaz eksportowane z Polski na Ukrainę, a prąd z elektrowni atomowej przesyłany w drugą stronę – to jeden z priorytetowych w tej chwili projektów biznesowych Jana Kulczyka. Miliarder informował już o planach budowy dwóch nowych gazociągów transgranicznych: Bernau–Szczecin na naszej zachodniej granicy oraz Drozdowicze–Bilcze (Ukraina), którymi z Niemiec do Polski i dalej na Wschód mogłoby być tłoczonych ok. 10 mld m sześc. gazu rocznie. Teraz ujawnia „Rzeczpospolitej" , że to początek jego planów inwestycyjnych na Wschodzie.

Ukraińcy nie ukrywają, że liczą na współpracę energetyczną z Polską, a szerzej – z Unią Europejską. – Budowa gazociągu to tylko część naszej strategii energetycznej integracji z UE. Pracujemy również nad koncepcją odnowienia linii energetycznych, które kiedyś funkcjonowały. Chodzi o projekt Chmielnicka–Rzeszów, który pozwoli transportować energię elektryczną między naszymi krajami – mówi nam Ołeksandr Todijczuk, wiceprezes Naftohazu Ukrainy.

Groźny prąd, bo tani

Ten projekt energetyczny również zainteresował Kulczyka. Połączenie elektroenergetyczne, uruchomione w 1985 r., zostało wyłączone po upadku ZSRR. Teraz PSE przymierza się do jego reaktywacji. Linią 750 kV do Polski mógłby płynąć prąd z bloków jądrowych Chmielnicki (na razie są dwa o mocy 1900 MW, ale w planach  do 2019 r. Ukraińcy mają kolejne dwa, również o mocy 1900 MW).

– Eksport ruszy pewnie za parę lat. Nie ma jednak co liczyć, że Ukraińcy sprzedadzą energię na Zachód po cenach tak niskich, jakie obowiązują tam obecnie. W traktacie z UE mają bowiem zapisane, że muszą zrównać cenniki dla odbiorców z tymi europejskimi. Mimo wzrostu cen prąd i tak będzie tańszy niż polski – podkreśla Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. Jak tłumaczy, rodzimi producenci energii odczują z pewnością cenową konkurencję.

Być może dlatego – jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy – po stronie Skarbu Państwa nie ma entuzjazmu do uruchomienia linii Chmielnicka–Rzeszów. – Wpuszczenie taniego prądu mogłoby zagrozić opłacalności niektórych elektrowni – twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Państwowy PSE Operator jest jednak otwarty na odbudowę łącznika. Tym bardziej że prace nad studium wykonalności dostały dofinansowanie z funduszy unijnych. Decyzje inwestycyjne zapadną pewnie za nieco ponad rok.

– PSE zdaje sobie sprawę, że może być albo mocnym graczem europejskim, albo słabym graczem polskim. Tania energia zagrozi wysokim cenom w Polsce, ale walczymy o konsumenta, a dzisiaj w Polsce mamy rynek producenta – zaznacza Jan Kulczyk.

Kotły do modernizacji

Biznesmen kupowałby na Ukrainie prąd, a sprzedawał węgiel. Eksperci pozytywnie odnoszą się do tych planów. – W związku z problemami na wschodzie Ukrainy produkcja węgla spadła o połowę. Dlatego Kijów poszukuje sposobu na pozyskanie węgla za granicą. Sprowadzono go trochę z RPA, niedawno prezydent Poroszenko rozmawiał o dostawach z Australii, pojawiały się nawet propozycje, by kupować węgiel od separatystów kontrolujących część kopalni – mówi Agata Łoskot-Strachota, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. Według niej drogi antracyt używany przez Ukraińców można zastąpić polskim węglem, ale potrzebne są nieznaczne modernizacje kotłów. – To dobry obszar dla polskich inwestycji wsparcia sektora energetycznego Ukrainy. Te inwestycje są realnie potrzebne, bo ułatwiłyby sytuację przed kolejną zimą a jednocześnie umożliwiły eksport polskiego węgla.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE