Ziobro: Kopacz powinna stanąć przed Trybunałem Stanu

aktualizacja: 24.10.2014, 13:08
Foto: Fotorzepa, Guzik Piotr Piotr Piotr

Premier Ewa Kopacz na szczycie UE świadomie działała na szkodę polskiej gospodarki, powinna stanąć przed Trybunałem Stanu - ocenił szef SP Zbigniew Ziobro. Według niego ustalenia szczytu UE to cios w polskie górnictwo.

- Pani premier Ewa Kopacz przyjeżdża na tarczy z Brukseli, ogłasza wielki sukces, w sukurs idzie jej Donald Tusk, kiedy tak naprawdę polska gospodarka uzyskała gigantyczny cios w plecy w wyniku działań pani premier Ewy Kopacz w Brukseli. To jest ogromna kompromitacja polskiego rządu - ocenił lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.
Unijni przywódcy uzgodnili w nocy z czwartku na piątek ramy polityki klimatycznej do 2030 r. Premier Kopacz poinformowała w czwartek w nocy, że nie będzie w związku z tym dodatkowych obciążeń dla Polski, ponieważ udało się m.in. wynegocjować utrzymanie systemu darmowych pozwoleń na emisję CO2 dla sektora elektroenergetycznego na poziomie 40 proc. do 2030 roku.
Ziobro jest jednak zdania, że czwartkowe ustalenia szefów państw i rządów UE uderzą w polską gospodarkę. - To, co przywozi pani Ewa Kopacz, to jest cios, który uderzy nie tylko w polskie górnictwo, nie tylko w polską energetykę, ale też przełoży się na koszty życia każdego Polaka, dlatego nie sposób inaczej skomentować tego w cudzysłowie sukcesu pani premier Kopacz, jak żądaniem postawienia jej w przyszłości, wraz z osobami odpowiedzialnymi za tę decyzję, przed Trybunałem Stanu - powiedział polityk.
Jak ocenił, Kopacz zgadzając się na ustalenia szczytu, "świadomie działała na szkodę polskiej gospodarki". - Musiała dysponować wiedzą ze strony ekspertów rządowych, jakie fatalne konsekwencje będzie ta decyzja miała dla polskiej gospodarki, przecież to szacunki rządowych ekspertów wskazywały na możliwość podwyżek prądu nawet o 120 proc. dla każdego użytkownika. To oznacza, że bardzo wiele gałęzi polskiego przemysłu przestanie być opłacalne na terenie naszego kraju - mówił Ziobro.
Zapis z dokumentu końcowego szczytu przewiduje, według informacji, że w najbiedniejszych krajach UE elektrownie będą mogły uzyskać 40 proc. pozwoleń na emisje CO2 za darmo. Bez takiej klauzuli, która ma obowiązywać do 2030 r., byłoby trudno powstrzymać podwyżkę cen energii elektrycznej w Polsce. Targi o ten element toczyły się najdłużej. Najmniej zamożne państwa UE podzielą się też środkami ze specjalnej rezerwy utworzonej z 2 proc. pozwoleń na emisję. Według nieoficjalnych wyliczeń przekazanych przez źródła dyplomatyczne oznacza to, że Polska otrzyma ok. 7,5 mld zł do 2030 r. na modernizację sektora energetycznego.

POLECAMY

KOMENTARZE