Będzie czystka w Ambasadzie Federacji Rosyjskiej

aktualizacja: 17.10.2014, 03:00
Zatrzymany pułkownik dostawał pieniądze za informacje, które wynosił z...
Zatrzymany pułkownik dostawał pieniądze za informacje, które wynosił z MON dla Rosjan. Na zdjęciu siedziba resortu przy Al. Niepodległości
Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski

Oficer zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa dla Rosji miał dostęp do tajemnic m.in. NATO. Młody prawnik podejrzany o szpiegostwo wkrótce miał rozpocząć pracę w jednym z ministerstw.

Jakie były motywacje obu mężczyzn podejrzanych o agenturalność? Według naszych rozmówców w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego przy werbunku przez Rosjan polskiego wojskowego rolę miały odegrać jego „kłopoty osobiste".
Pułkownik za informacje, które wynosił z MON dla Rosjan, dostawał pieniądze.
– Spotykał się z jednym z oficerów rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU w Polsce, który formalnie jest dyplomatą w ambasadzie Rosji – mówi nam wysokiej rangi przedstawiciel SKW.
Wbrew niektórym doniesieniom medialnym pułkownik nie odpowiadał w MON za zamówienia publiczne.
– Pracował w znacznie bardziej newralgicznym miejscu – twierdzi nasz rozmówca z wojskowych służb specjalnych, odmawia jednak podania szczegółów ze względu na dobro śledztwa. Przyznaje jednocześnie, że pułkownik nie tylko miał dostęp do tajemnic polskiego wojska, ale także posiadał certyfikaty uprawniające do wglądu w tajemnice NATO.
– Ale nie były to certyfikaty zapewniające dostęp do ściśle tajnych informacji Sojuszu – zapewnia.
W przypadku młodego prawnika kluczowe miały być pobudki patriotyczne. Jego rodzice są Rosjanami i mają prawo stałego pobytu w Polsce, on zaś ma podwójne, polskie i rosyjskie obywatelstwo.
– Pracował w jednej z kancelarii prawnych zajmujących się sprawami gospodarczymi. Był bardzo wyraźnie zadaniowany przez GRU i czuł się lojalny wobec Rosji. Bardzo interesował się energetyką, wręcz agresywnie szukał informacji i kontaktów – twierdzi nasz rozmówca z ABW.
Operacja kontrwywiadowcza dostała przyspieszona, kiedy się okazało, że młody prawnik załatwił sobie posadę w jednym z ministerstw zajmujących się gospodarką. – Nie mogliśmy dopuścić do tego, żeby trafił do tego ministerstwa – tłumaczy nam wysokiej rangi oficer ABW zaangażowany w śledztwo od samego początku
Czy nie dało się go przewerbować? Oficer: – Z naszych ocen wynika, że do przewerbowania się nie nadawał. Nawet w razie werbunku nie mielibyśmy gwarancji, że naprawdę pracuje dla nas, a dezinformuje Rosjan. Mogłoby być odwrotnie. Było nawet ryzyko, że jeśli żądając współpracy zaszantażujemy go więzieniem, to po prostu będzie próbował uciec z Polski.
Podobnie mówi nasz rozmówca z SKW o polskim wojskowym. – Zawsze trzeba rozważyć ryzyko i koszty. I zrobiliśmy to. Gdybyśmy go przewerbowali, nie mielibyśmy żadnych możliwości kontroli, dla kogo naprawdę pracuje.
Obaj podejrzani mieli pracować dla owianego złą sławą rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. – To wyjątkowo bezwzględna służba. Przekonaliśmy się o tym, analizując ich działania podczas konfliktu na Ukrainie – mówi nasz rozmówca odpowiedzialny za kontakty z ukraińską tajną policją SBU.
Z oficerami GRU, którzy formalnie pracują jako rosyjscy dyplomaci w Polsce, obaj zatrzymani spotykali się niezależnie od siebie.
Po ich zatrzymaniu kilku Rosjan z ambasady w Warszawie zostanie uznanych przez MSZ za osoby niepożądane. Oznacza to, że będą musieli wyjechać z Polski.
Według informacji „Rzeczpospolitej" wnioski o uznanie części rosyjskich dyplomatów za persona non grata zostały już przygotowane w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
– W ten sposób znacznie osłabimy placówkę GRU w Polsce – twierdzi nasz rozmówca z kontrwywiadu.
– Przecież na ich miejsce przyjadą nowi... – zauważamy.
– Ale odbudowanie agentury zajmie im długie miesiące, jeśli nie lata. W obecnej sytuacji trzeba zrobić tę czystkę.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE