W Poznaniu i Łodzi demonstracje w obronie Tybetu
"Wolny Tybet" - pod takim hasłem protestowało na poznańskim Starym Rynku ponad sto, głównie młodych osób. W Łodzi w niebo poszybowały pomarańczowe balony.
Poznań
Zbierali podpisy pod petycją do prezydenta Chin o uwolnienie zatrzymanych podczas pokojowych demonstracji w Tybecie.
"Trzeba się podpisać pod taką petycją, bo kiedyś w naszej sprawie Amnesty International robiło podobne akacje na zachodzie. Ja zrobię to co mogę. Jestem kibicem sportowym i w ramach bojkotu nie będę oglądał transmisji z pekińskich igrzysk" - powiedział PAP jeden z uczestników demonstracji.
Poznański europarlamentarzysta Filip Kaczmarek apelował do polityków, aby nie uczestniczyli w igrzyskach. "Zróbmy wszystko, aby Chińczycy nie mogli wygrać tych igrzysk w sferze politycznej" - powiedział Kaczmarek.
Łódź
Około 150 osób protestowało w Łodzi przeciwko łamaniu przez chińskie władze praw człowieka w Tybecie i demonstrowało swoje poparcie dla Tybetańczyków. W niebo poszybowały pomarańczowe balony.
Manifestacji, która odbyła w jednym z pasaży przy głównej ulicy miasta - Piotrkowskiej - towarzyszyły uderzenia bębnów, które symbolizować miały strzały podczas krwawego tłumienia manifestacji mnichów w Lhasie. Dla uczczenia ofiar kilka osób upadło na ziemię. Ich kontury odrysowano na chodniku; w tych miejscach zapalono znicze.
"Nie zgadzamy się na łamanie praw człowieka w Chinach i brutalne tłumienie protestów tybetańskich mnichów. Uważamy, że taki kraj jak Chiny nie jest godzien, żeby organizować olimpiadę. Natomiast nie wzywamy do bojkotu igrzysk, tylko do wykonywania szeregu innych gestów pokazujących, że widzimy nieprzestrzeganie podstawowych zasad karty olimpijskiej" - powiedział PAP jeden z organizatorów protestu, Wojciech Makowski z Amnesty International.
10 marca w Lhasie, stolicy Tybetu, w 49. rocznicę krwawego stłumienia tybetańskiego powstania przeciwko Chinom mnisi buddyjscy zorganizowali pokojowe marsze. W kolejnych dniach przerodziły się one w największe od 20 lat antychińskie demonstracje, obejmujące także zamieszkane przez tybetańczyków regiony poza granicami Tybetu. Tybetańskie władze na uchodźstwie twierdzą, że w starciach zginęło co najmniej 140 ludzi.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook
co to jest?
