Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wiadomoœci

W polityce nie ma etosu honorowego

materiały prasowe
Rozmowa z Łukaszem Kielbanem, historykiem męskoœci, autorem blogu Czas Gentlemanów
Rz: Nie milknš echa spoliczkowania Michała Boniego przez Janusza Korwin-Mikkego. Jak podobne spory honorowe rozwišzywało się przed wojnš? Łukasz Kielban: Do sšdu honorowego można było iœć wyłšcznie z kimœ, kto także był osobš honorowš, czyli należał do elit. Osoba obrażona miała 24 godziny, by znaleŸć sobie dwóch sekundantów, którzy następnie udawali się do tego, kto uczynił obrazę. Zostawiali mu swoje wizytówki i czekali na sekundantów drugiej strony, którzy znowu mieli dobę na przybycie. Potem sekundanci obu stron ustalali między sobš, czy było to tylko nieporozumienie, czy rzeczywiœcie doszło do obrazy. Jeœli była to drobna sprawa, wystarczyło przeprosić. Jeœli poważna, czyli dotykała na przykład czci rodu, dochodziło do pojedynków. Chodziło o zemstę?
Bynajmniej. Ustalano pewne zasady pojedynku, by obie strony mogły wykazać się odwagš. Ten, który został obrażony, udowadniał w ten sposób, że ceni honor wyżej niż życie, a drugi stawał naprzeciwko, by pokazać, że będzie ręczył honorem za swoje czyny i słowa. Zwycięstwo nie miało żadnego znaczenia. Po prostu musieli oni udowodnić, że nadal należš do osób honorowych. Dlaczego dziœ nie stosujemy już takich kodeksów? Pojedynki zawsze były zakazane i potępiane przez państwo, Koœciół czy prawo wojskowe. Kodeks honorowy funkcjonował wyłšcznie wœród elit, które sobie same udowadniały, że majš honor i tym honorem odróżniajš się od „pospólstwa". Jednak już w dwudziestoleciu międzywojennym zaczęła się demokratyzacja społeczeństwa, czyli wyższe warstwy zaczęły mieszać się z niższymi. Potem komunizm zupełnie już zrównał społeczeństwo. Dziœ nie ma u nas elity, która uważałaby się za lepszš i w ramach swojej warstwy wzajemnie się kontrolowała, by ten status zachować. Tylko że nie wiadomo dziœ właœciwie, jak rozstrzygać spory w towarzystwie. Nadal funkcjonujš jednak mniejsze wersje honoru, jak na przykład honor mężczyzny. ?W męskim towarzystwie, gdy ktoœ nas obrazi, czujemy potrzebę, by się z nim bić. Inaczej na naszym honorze pozostanie plama – opinia tchórza. Jednak nie w każdym towarzystwie tak rozwišzuje się konflikty. Wydaje się niestety, że w elitach politycznych nie istnieje w ogóle żaden etos honorowy. Często się zdarza, iż na polityku cišży zła opinia, bo coœ sprzeniewierzył czy kogoœ oszukał, a jednak wybaczamy mu to i nie musi wcale schodzić w niesławie ze sceny. Przyzwyczailiœmy się już do takiego obrotu spraw. Mam wrażenie, że w polityce mało kto przejmuje się swoim dobrym imieniem. Dlatego nie ma co się bawić w ustanawianie jakichkolwiek zasad honorowych, bo one zostanš wyœmiane i zignorowane.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL