Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Moja Emerytura

OFE zwiększały bezpieczeństwo systemu emerytalnego

Fotorzepa, Robert gardziński RG Robert gardziński
Zmiany w polskim systemie emerytalnym stały się faktem. Pierwszš fazę materializowania się tych zmian mamy już za sobš.
Było to przeniesienie częœci obligacyjnej z OFE do ZUS. Teraz materializuje się druga faza zmian – dobrowolnoœć, przy czym jest ona trochę pozorna, ponieważ sprowadza się do wyboru pomiędzy dwiema doœć podobnymi opcjami: opcjš „prawie tylko ZUS" oraz opcjš „tylko ZUS". Sš zwolennicy pierwszej opcji, sš też zwolennicy drugiej opcji. Co zastanawiajšce, w czasie, kiedy tyle mówi się o potrzebie dywersyfikacji ryzyka dostaw gazu do Polski, nie dostrzega się również potrzeby dywersyfikacji w zakresie finansowania œwiadczeń emerytalnych w przyszłoœci. Ale o tym już pisałem wczeœniej w felietonie pt. „Emerytura z dwóch Ÿródeł jest bezpieczniejsza", stšd tutaj ten wštek pominę poprzestajšc na odpowiedzi na pytanie, dlaczego właœnie emerytura z dwóch Ÿródeł jest lepsza? A no dlatego, że nie wiemy, co nas czeka w tak odległym horyzoncie czasowym, jakim jest staroœć. Dlatego „podziwiam" tych, którzy już dzisiaj sš w stanie przewidzieć, że stopa waloryzacji w ZUS będzie wyższa niż stopa zwrotu w OFE, ale także tych, którzy twierdzš, że będzie odwrotnie. Ja tego nie wiem i właœnie dlatego uważam, że warto tę niepewnoœć zdywersyfikować. Niemniej przy okazji debaty nad zmianami w systemie emerytalnym padały argumenty, które trudno zrozumieć. Ten koronny brzmiał - OFE generujš dług publiczny poprzez koniecznoœć emitowania obligacji, służšcych finansowaniu deficytu FUS, spowodowanego zmianami wprowadzonymi w 1999 roku i koniecznoœciš przekazywania częœci składki do OFE. I ten argument, jak mu się bliżej przyjrzeć, jest mocno nietrafiony. Przede wszystkim dlatego, że gdyby te składki nie były przekazane do OFE, to trafiałyby do ZUS, gdzie byłyby waloryzowane, a tym samym zobowišzanie państwa względem przyszłych emerytów również by rosło, z tym że stanowiłoby element długu ukrytego (o czym za chwilę). Różnica ma więc bardziej charakter księgowy, aniżeli ekonomiczny. W œwietle powyższego, kolejny argument za zmianami w systemie emerytalnym (którego prawdziwoœć zależy od okresu, za który liczona jest stopa zwrotu/waloryzacji) – ZUS generuje wyższš stopę zwrotu niż OFE - jest nielogiczny, ponieważ uderza w tych, którzy go używajš. Oznacza bowiem, że zobowišzanie państwa wynikajšce z waloryzacji składek na koncie/subkoncie w ZUS mogłoby rosnšć szybciej aniżeli zobowišzanie wynikajšce z zadłużenia względem OFE (a tym samym jego członków), czyli z obligacji. Z tym, że to drugie zobowišzanie jest jawne, pierwsze ukryte. Przy czym sš opinie, wœród nich np. opinia profesor Leokadii Oręziak, zgodnie z którymi dług ukryty jest mniej istotny od jawnego. Przytoczę wypowiedŸ profesor Oręziak (L. Oręziak, „Obrońcy OFE - broniš długu jawnego i straszš ZUS-em, wyborcza.biz, 05.10.2013):
„Dług ukryty obejmuje przyszłe zobowišzania państwa z tytułu emerytur, wynikajšce z praw już nabytych, jak i będšcych w trakcie nabywania przez kolejne pokolenia. Zobowišzania te stanš się wymagalne stopniowo, wraz z przechodzeniem kolejnych roczników na emeryturę, sš więc rozłożone na kolejne dziesięciolecia. Państwo będzie je spłacać z przyszłych wpływów do budżetu (składek emerytalnych i podatków). Zdolnoœć do tej spłaty będzie zależeć od tego, jak będzie rozwijać się polska gospodarka i jak liczne będš pokolenia, które wtedy będš pracować. W odróżnieniu od tych zobowišzań, które dopiero powstanš za 10, 20 czy 50 lat, dług publiczny, wynikajšcy z istnienia OFE, już powstał i dalej lawinowo narasta, zagrażajšc bezpieczeństwu finansów publicznych, o ile nie zatrzyma się tego procesu. Mechanizm zadłużania Polski z powodu OFE jest w istocie bardzo prosty. W 1999 r. przeprowadzono w naszym kraju prywatyzację dużej częœci systemu emerytalnego, gdyż niemal 40 proc. składki emerytalnej pobieranej od wynagrodzeń milionów pracowników zabrano z ZUS i skierowano do OFE w celu inwestowania na rynku finansowym. Gdyby nie było OFE, cała składka poszłaby na wypłatę bieżšcych emerytur." Trudno się z profesor Oręziak nie zgodzić co do tego, że dług ukryty tym różni się od jawnego, że jest ukryty „pod osłonš czasu". To ukrycie sprawia, że pokolenie obecnych emerytów może mieć lepsze samopoczucie, ponieważ tego długu nie widzi i prawdopodobnie już nie zobaczy. Gorzej z samopoczuciem młodszego pokolenia - dzieci i wnuków obecnych emerytów. Oni już ten dług zobaczš, a nawet poczujš na własnej skórze wynikajšce z niego zobowišzania, ponieważ dług ten zostanie „odkryty". Zatem prawda jest taka, że mamy dług, tyle że ukryty. Jego deprecjonowanie stanowi próbę zaklinania rzeczywistoœci (nie ma długu, demografia hula, szkoły sš przepełnione, młodzi nie wyjeżdżajš z kraju, starsi nie żyjš coraz dłużej). I jest tylko jednym z przejawów „wojny międzypokoleniowej", którš póki co młodzi ewidentnie przegrywajš, czego miarš jest ich emigracja w poszukiwaniu pracy i lepszych perspektyw. Rzšd Premiera Donalda Tuska jest nie pierwszym, któremu brakuje determinacji w reformowaniu finansów publicznych, w podejmowaniu niepopularnych decyzji. Dlatego przywileje emerytalne w Polsce dla wybranych grup zawodowych (rolników, górników, prokuratorów, sędziów, służb mundurowych) kosztujš nas ok. 35 mld PLN (dla porównania, nie wiele więcej wynoszš dochody budżetu z tytułu PIT, bo ponad 40 mld PLN). To tak, jakby każdy obywatel – pracujšcy ze swoich oszczędnoœci, starszy ze swojej emerytury (za dzieci płacš rodzice) – przekazywał co roku 1000 PLN na emerytury „wybranych członków społeczeństwa", przy czym często nie wiadomo, dlaczego i jak wybranych. Gdyby zapytać Kowalskiego, czy odkłada dobrowolnie na emeryturę, to odpowie, że nie i od razu doda – z czego? Faktycznie, przecież 1000 PLN, który mógł wpłacić na IKE, IKZE, PPE lub ulokować w inny sposób, przekazał darowiznš, nakazanš przez państwo, i to nie zawsze najbardziej potrzebujšcym. Gdyby przyjšć, że te przywileje sš finansowane wyłšcznie przez podatników PIT, każdy z nich zostałby obcišżony kwotš ok. 1,4 tys. PLN rocznie. A na koniec, co do tego majš OFE? Otóż mimo, że działały mniej efektywnie, aniżeli byœmy sobie tego życzyli (o czym wiele razy pisano i wskazywano kierunki zmian, w tym utworzenie subfunduszy), stanowiły istotny filar systemu emerytalnego zwiększajšc jego bezpieczeństwo. Jednoczeœnie miały stanowić „katalizator" reformy finansów publicznych, w tym redukcji przywilejów emerytalnych. Gdyby udało się zreformować finanse publiczne, prawdopodobnie nie dyskutowalibyœmy dzisiaj o długu jawnym i ukrytym, ponieważ dług publiczny nie oscylowałby w okolicach progów ostrożnoœciowych. Natomiast wprowadzono by zmiany (zresztš proponowane przez ten rzšd, jak i przez wielu ekonomistów)  w zakresie funkcjonowania OFE, które służyłyby podniesieniu ich efektywnoœci i bezpieczeństwa. Tych zmian zaniechano. Dług ukryto, a faktycznie „podarowano" młodszym pokoleniom, przy czym nie wiadomo, czy pracujšcym, czy ich dzieciom. Bo przecież dzisiaj nie jesteœmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy za zbyt hojnš formułę waloryzacyjnš w ZUS zapłacš obecnie pracujšcy, czy ich dzieci. Ci pierwsi poprzez otrzymanie niższych emerytur, niż wynika to z obecnego mechanizmu waloryzacji, ci drudzy w formie wyższych składek emerytalnych lub podatków. No i, co najciekawsze, ponoć ograniczono ryzyko w systemie emerytalnym poprzez dalszš redukcję roli OFE. Tylko uczyniono to w dziwny sposób – poprzez wprowadzenie zakazu inwestowania w obligacje rzšdowe (także innych krajów) oraz minimalnego zaangażowania w akcje (w 2014 roku na poziomie 75proc.). Palm na staroœć za emeryturę z systemu obowišzkowego, bez względu na to, czy z samego ZUS, czy z ZUS i OFE, raczej nie będziemy oglšdać. Dzisiaj nic na to nie wskazuje. Te palmy to była tylko reklama, jak każda inna, tyle, że dotyczšca emerytury. Powiedzmy, takie „palm fiction". Dzisiaj już każdy wie, że jeœli palma, to co najwyżej ta warszawska. Zresztš wiara w te palmy w 1999 roku to był skrajnie niepoprawny optymizm. Na staroœć palma nam nie odbije, a na pewno nie na skutek dobrobytu. Filip ?Chybalski - prof. w Katedrze Zarzšdzania Politechniki Łódzkiej
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL