Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Poza społeczeństwem

archiwum prywatne
Finansowany obecnie model wspierania niepełnosprawnych w znacznej mierze traktuje ich przedmiotowo i prowadzi do ich izolacji. Tak jest na rynku pracy, gdzie ze œrodków PFRON dofinansowany jest pracodawca, a nie pracownik – piszš eksperci.
Jeœli państwo chce wspierać niepełnosprawnych, powinno wiedzieć jak. Tymczasem istotne decyzje zwišzane z niemałymi wydatkami podejmowano ostatnio z pistoletem przy skroni. Trudno wtedy o racjonalne rozwišzania. Czasu na ich wymyœlenie nie wykorzystaliœmy efektywnie, mimo głosów zainteresowanych œrodowisk. Dlatego zapowiadany przez ministra Kosiniaka-Kamysza okršgły stół nie może się ograniczyć do reprezentacji prężnych organizacji umiejšcych od lat korzystać z różnych Ÿródeł publicznego finansowania. ?W dobie masowych badań społecznych poznanie potrzeb różnych kategorii osób niepełnosprawnych jest nie tylko proste, ale przede wszystkim tanie i szybkie.

Trudny dostęp do opieki

Najpierw trzeba jednak okreœlić główny cel państwa. Czy jest nim umożliwienie niepełnosprawnym pełnienia różnych ról społecznych czy tylko zaspokojenie potrzeb bytowych (choćby wikt i opierunek w domu pomocy)? Formalnie podmiotem wsparcia jest osoba z prawnie orzeczonš niepełnosprawnoœciš, a celem polityki – włšczenie jej w życie społeczne. Mówi o tym ratyfikowana przez Polskę w 2012 r. konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Ale stosowane w praktyce rozwišzania, w tym niektóre przepisy, a przede wszystkim osišgane rezultaty, stawiajš pod znakiem zapytania realizację konwencji.
Finansowany obecnie model wspierania niepełnosprawnych w znacznej mierze traktuje ich przedmiotowo i prowadzi do ich izolacji. Tak jest na rynku pracy, gdzie ze œrodków PFRON dofinansowany jest pracodawca, a nie pracownik. Dla porównania zapewnienie dziennej aktywnoœci niepracujšcym niepełnosprawnym w warsztatach terapii zajęciowej (WTZ) kosztuje 1233 złote miesięcznie na uczestnika (dodatkowe 10 proc. kosztów pokrywa powiat). Natomiast opieka dzienna w œrodowiskowych domach samopomocy, dostępna wyłšcznie dla osób chorych psychicznie lub upoœledzonych, jest opłacana przez wojewodę według ustalonej dla województwa stawki, która w najbogatszym mazowieckim wynosi 990 złotych na osobę. Oba typy placówek nie zarabiajš na siebie, a ryczałtowa stawka musi pokryć wszystkie koszty, w tym obsługi personelu. Niechętnie przyjmowane sš osoby „najtrudniejsze", bo wymagajš największego wsparcia liczonego w etatach. Trudny dostęp do opieki utrudnia utrzymanie się na rynku pracy członkom rodzin. Niby można otrzymać indywidualne usługi opiekuńcze z oœrodka pomocy społecznej, ale sš one odpłatne, o czym rzadko się wspomina w debacie publicznej. Podjęcie pracy podnoszšce dochód rodziny powoduje naliczanie wyższych opłat za opiekę, jest więc mniej opłacalne niż pozostawanie na garnuszku państwa. Tańsza byłaby opieka zbiorowa z zapewnionym transportem. W oœwiacie dofinansowywany jest samorzšd, a nie uczeń. O segregacji wielu dzieci œwiadczy wysoki udział uczniów niepełnosprawnych w szkołach specjalnych (50 proc.). Ze zwykłych szkół zwykle wypychane sš dzieci lekko upoœledzone, które z powodzeniem mogłyby się uczyć w pobliżu domu. Bardzo niski jest udział dzieci niepełnosprawnych w edukacji na poziomie nieobowišzkowym (przedszkole i szkoła ponadgimnazjalna). W czym więc państwo powinno pomagać? W uzyskaniu niezależnoœci i samodzielnoœci. Opinia osób niepełnosprawnych jest tu zgodna z interesem społecznym. I to nie tylko ekonomicznym. Dawno odkryto, że różnorodnoœć społeczna zwiększa innowacyjnoœć, łamišc schematy myœlowe. Ten fakt zaskakuje pracodawców zatrudniajšcych pierwszego niepełnosprawnego pracownika. Elementem niezależnoœci, w tym ekonomicznej, jest aktywnoœć zawodowa. Niepełnosprawni, jak wszyscy, chcš pracować, nawet jeœli nie mogš zarabiać. Praca to wartoœć autonomiczna. Mieszkańcy domów pomocy społecznej chętnie nieodpłatnie pomagajš w kuchni czy pralni. Obecny „system" odpowiedzialnoœciš za opiekę i rehabilitację obcišża rodzinę. Rozdrobnienie wsparcia między resorty, a nawet departamenty, wymaga od niej umiejętnoœci menedżerskich.  Promuje też biernoœć zawodowš, bo mechanizm oparty jest na dochodzie, a nie na kompensacji ograniczeń. Zamiast wyrównywania dodatkowych wydatków, niezależnych od dochodu, niepełnosprawny może liczyć na wsparcie, gdy dochodu nie ma.

Brak koordynacji

Słowa „system" i „rozwišzania systemowe" powtarzały się ostatnio setki razy w Sejmie i mediach. Chodzi o system publiczny, a nie o rozwišzania lokalne tworzone przez organizacje społeczne przy życzliwoœci samorzšdu. Ulubionym przykładem sš  organizacje z Milicza i Zamoœcia. Ich „systemy" nastawione na edukację i rehabilitację dzieci to wynik ogromnej pracy liderów. Wykorzystujš oni finansowanie z różnych Ÿródeł: z NFZ, PFRON, Unii Europejskiej, a zwłaszcza z subwencji oœwiatowej. ?I o ile publiczne szkoły nie majš dostępu do œrodków przeznaczonych w budżecie dla samorzšdów na konkretne niepełnosprawne dzieci, o tyle szkołom niepublicznym gwarantuje się pełnš niemałš kwotę. Pokrywajš z niej koszty opieki dziennej. Jeœli lider organizacji potrafi w tym samym budynku umieœcić własny NZOZ, dzieci majš dostęp do neurologa, psychiatry, rehabilitantów. Œrodki z konkursów PFRON to cenne uzupełnienie tzw. rehabilitacji społecznej: dodatkowe zajęcia, imprezy, wycieczki. Rodzice mogš pracować lub zajšć się pozostałymi dziećmi. Choć nie jest to łatwe. Sytuacja uczniów niepełnosprawnych to niezwykle kosztowna częœć problemów systemowych. Dodatkowa subwencja dla 150 tys. niepełnosprawnych uczniów to rocznie około 4 mld złotych z budżetu państwa. Wsiškajš one jak w piasek w samorzšdowe budżety przeznaczane na finansowanie ogółu zadań oœwiatowych na czele z tzw. wydatkami obligatoryjnymi. Ich lwiš częœć stanowiš pensje nauczycieli. Do obligatoryjnych zadań nie należy zapewnienie uczniom niepełnosprawnym potrzebnego im wsparcia (asystent, logopeda, psycholog, fizjoterapia, integracja sensoryczna) i mimo że „realizacja zaleceń z orzeczenia" jest zadaniem szkoły, włos nikomu z głowy nie spadnie, gdy samorzšd odmówi finansowania. Z braku œrodków. To „rozwišzanie systemowe" generuje dalsze problemy. Potrzebnych zajęć rodzice szukajš poza szkołš. Wokół szkół integracyjnych wyrastajš wianuszki prywatnych gabinetów. Kogo na to nie stać, wozi dziecko gdzieœ dalej, niekiedy w towarzystwie rodzeństwa, które trzeba odebrać z przedszkola. Publiczne poradnie pękajš w szwach. W systemie wsparcia dotkliwie brakuje informacji o  perspektywach na przyszłoœć. Pozwoliłyby one rodzicom wyobrazić sobie dorosłoœć dziecka i ukierunkować działania na jego optymalny rozwój.

Luka systemowa

Jednak spójnego systemu wsparcia dorosłych osób niepełnosprawnych też nie ma. Jest wiele nieskoordynowanych rozwišzań resortowych. W przełożeniu na lokalnš rzeczywistoœć, blisko ziemi, wyglšda to tak, że działajš dwa rodzaje placówek dziennego pobytu: warsztaty terapii zajęciowej (rehabilitacja finansowana z PFRON) i œrodowiskowe domy samopomocy (pomoc społeczna finansowana przez wojewodę). Zajmujš się tym samym. Często też działajš w tej samej miejscowoœci, prowadzone przez jednš organizację. Różniš się poziomem finansowania i ustawš, pod którš funkcjonujš. Na poziomie oderwanym od ziemi, za warszawskimi biurkami – przestajš się widzieć nawzajem. WTZ sš niewidoczne dla urzędów pracy. Organizacje od lat wołajš o systemowe wprowadzenie tzw. trenera pracy. Powinien być wpisany do ustawy, ale nie jest. I organizacje kombinujš, jak mogš, od konkursu do konkursu, żeby mieć na niego œrodki. To się udaje w Miliczu, ale jako systemowe rozwišzanie na poziomie państwa – nie. Rodzicom sen z powiek spędza pytanie: co będzie, gdy nas zabraknie? Nadal praktycznie jedynym miejscem pobytu dla osób niepełnosprawnych bez rodziny jest dom pomocy społecznej – dla rodziców najstraszniejszy scenariusz. Ustawa o pomocy społecznej przewiduje też co prawda mieszkania chronione i rodzinne domy pomocy, ale ich rozwój blokujš nieżyciowe przepisy. Znów segregacja. Pod presjš oddolnych oczekiwań rozwijajš się tzw. mieszkania wspomagane, dotowane ze œrodków publicznych. Ta forma jest nieobecna w polskim porzšdku prawnym. Dlaczego? Luka systemowa! Nie będzie spójnej polityki wobec niepełnosprawnoœci bez spójnoœci deklaracji politycznych, rozwišzań stosowanych w polityce społecznej i ich rezultatów. Zamiast stale zwiększać wydatki, otwórzmy oczy na braki w systemie. Powišzanie rozproszonych elementów wsparcia nie musi generować prawie żadnych kosztów. Agnieszka Dudzińska jest zastępcš prezesa PFRON, adiunktem w Instytucie ?Studiów Politycznych PAN, ?matkš niepełnosprawnego dziecka. W tekœcie daje wyraz swoim prywatnym poglšdom Paweł Kubicki jest pracownikiem ?Szkoły Głównej Handlowej, członkiem ?Komisji Ekspertów ds. Osób z Niepełnosprawnoœciš ?przy Rzeczniku Praw Obywatelskich
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL