Wyleczeni z zapału

aktualizacja: 28.04.2014, 13:01
Żołnierze Narodowych Sił Rezerwowych chcą mieć więcej zajęć w realiach...
Żołnierze Narodowych Sił Rezerwowych chcą mieć więcej zajęć w realiach bojowych (na zdjęciu przygotowanie do służby w NSR, podpoznańskie Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych, 2010 r.)
Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Żołnierze Narodowych Sił Rezerwowych są sfrustrowani ?i zdezorientowani. Co mogłoby uratować tę służbę?

Andrzej (imię zmienione) jest żołnierzem NSR od czterech lat. Służy w Brygadzie Pancernej w Braniewie. – Wstąpiłem do NSR z pobudek patriotycznych. Dzisiaj zostałem wyleczony z tego, aby być ochotnikiem – mówi.

„To nie żołnierz"

Kilkanaście lat temu Andrzej odbył służbę zasadniczą, w NSR jest podoficerem. – Jestem w kompanii zmechanizowanej, ale na ostatnich ćwiczeniach nie widzieliśmy na oczy bojowego wozu piechoty. Z bronią też było słabo. Otrzymaliśmy zdezelowane pistolety maszynowe, wiatrówki albo tylko „przekroje", czyli broń do pokazania ich budowy – opowiada.
Według jego słów żołnierze NSR nie mieli opieki medycznej, a w czasie październikowych ćwiczeń wydano im niekompletne letnie umundurowanie. – Na każdym kroku powtarzano, że nie jesteśmy żadnym wojskiem. Nawet nie otrzymaliśmy oznaki rozpoznawczej brygady – opisuje.
NSR, w której służy, istnieje zaledwie od czterech lat. Miała być to formacja, która szkoli ochotników i utrzymuje ich gotowość bojową. Pierwotnie miała liczyć 20 tys. żołnierzy, ale teraz jest w niej 10 tys.
Tacy jak Andrzej to mniejszość, bo żołnierze NSR na ogół wcześniej w wojsku nie służyli. Zaliczenie szkolenia w siłach rezerwowych traktują jako pierwszy krok do służby zawodowej (z takiej możliwości skorzystało dotąd 11 tys. osób).
„Rz" dotarła do wyników badań, jakie wśród rezerwistów przeprowadziło Wojskowe Biuro Badań Społecznych. Ujawniają one frustrację żołnierzy NSR. Na poziomie ogólnych deklaracji chwalą służbę. Większość uważa, że ćwiczenia zwiększają ich wiedzę i umiejętności, pozytywnie oceniają też relacje między żołnierzami NSR (95 proc.) oraz z bezpośrednimi przełożonymi (89 proc.). Są pełni zapału, zapewniają, że ani życie prywatne, ani zawodowe nie staje im na przeszkodzie, by uczestniczyć w kolejnych ćwiczeniach.
Ale już gdy przywołują konkretne doświadczenia ze służby, obraz przypomina to, co opowiedział „Rz" Andrzej. O szkoleniach piszą tak: „ćwiczenia na placu taktycznym, wyposażenie odbiegające od używanego przez żołnierzy zawodowych". Zwracają uwagę na „brak szacunku instruktorów zawodowych do stopni podoficerskich. Głośnie wyrażanie, że żołnierz NSR to nie żołnierz".
Postulują więcej zajęć praktycznych w realiach bojowych („to nie ma być harcerstwo"); lepsze szkolenie („powinny być to ćwiczenia, a nie przeganianie żołnierzy po poligonie"); oczekują większego szacunku i wykorzystania ich potencjału („NSR powinny być odrębną formacją dowodzoną przez rozumnych dowódców").

Generał Polko: ?zadbać o tożsamość

„Brak dostosowania szkolenia do otrzymanych przydziałów służbowych, chaotyczny sposób jego prowadzenia oraz niedostateczne przygotowanie kadry prowadzącej rodzi u respondentów poczucie braku sensu ich służby i skłania do kwestionowania sensu istnienia całej formacji NSR" – zauważa autor badania Marcin Sińczuch.
Jego zdaniem trzeba określić tożsamość korpusu NSR, bo część żołnierzy jest zdezorientowana co do celu i formuły służby. „Niektórzy traktują ją jako »przedsionek« do służby kontraktowej i stałej, inni chcieliby widzieć swoją przyszłość w osobnej formacji posiadającej wyraźną tożsamość i nastawionej głównie na realizację zadań w obliczu kryzysu. Ten dualizm nie jest wskazany i wydaje się, że w dłuższej perspektywie może oddziaływać niekorzystnie na morale i budowę spójnej tożsamości żołnierzy NSR".
– Nie dziwią mnie te badania. Ci ludzie szybko tracą entuzjazm i zrażają się do służby z powodu uwłaczającego niekiedy ich godności traktowania, braku sprzętu i odpowiedniego przygotowania kadry do ich szkolenia – uważa gen. Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM. Jego zdaniem kluczowe jest budowanie tożsamości takich jednostek. – Oni powinni być dumni ze służby,  jak to jest w Gwardii Narodowej – dodaje.
– Nie ma u nas wypracowanej kultury obywatelskiego szkolenia dla armii. Moim zdaniem rezerwistów powinni szkolić inni rezerwiści lub żołnierze wojsk specjalnych – bo stosują niekonwencjonalne, otwarte metody szkoleniowe – dodaje Grzegorz Matyjasik, szef stowarzyszenia Obrona Narodowa, które poza strukturami armii szkoli rezerwistów.
Czy jest szansa na poprawę NSR? Kilka razy zmieniały się przepisy dotyczące tej formacji. I jak informuje MON, planowane są kolejne zmiany, które mają uatrakcyjnić służbę i poprawić jakość szkolenia.
Prace zakończył właśnie zespół powołany przez szefa resortu obrony Tomasza Siemoniaka do reformy NSR. Działał on przy Akademii Obrony Narodowej. W jego skład wchodzili m.in. przedstawiciele uczelni, Sztabu Generalnego, BBN. Jak informuje „Rz" Magdalena Rochnowska z AON, teraz trwa „opisywanie wyników, które zostaną ogłoszone na początku maja". Najpierw trafią jednak na biurko ministra Siemoniaka.

Wyjazd na ćwiczenia? To nie problem

W badaniach Wojskowego Biura Badań Społecznych 80 proc. żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych deklaruje, że powołanie na ćwiczenia nie komplikuje im życia zawodowego, a 87 proc. – że nie wpływa również na ich życie rodzinne. 66 proc. ankietowanych wzięłoby udział w kolejnych ćwiczeniach w ciągu roku.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE