REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat

USA

Prezydent numer 44

Piotr Gillert 20-01-2009, ostatnia aktualizacja 20-01-2009 17:59

Dziś w samo południe czasu waszyngtońskiego na schodach przed Kapitolem dziać się będzie historia. Po raz pierwszy prezydentem USA zostanie czarnoskóry polityk.

– Będę tylko drobiną w tym tłumie, ale jestem pewna: to jedna z najważniejszych chwil w moim życiu – mówi 25-letnia Jennilou Jones, która przyjechała z dalekiej Karoliny Południowej, by dziś uczestniczyć w ceremonii zaprzysiężenia nowego prezydenta na słynnym Mallu.

To szeroki na 300 metrów i długi na 3 km pas zieleni, który rozciąga się od zachodnich schodów Kapitolu aż po pomnik Abrahama Lincolna nad Potomakiem. W niedzielę podczas koncertu otwierającego uroczystości inauguracyjne wypełnił się w jednej trzeciej. Dziś wypełni się cały – władze miasta mówią nawet o dwóch milionach przybyszy.

Już od weekendu Waszyngton przypomina oblężone miasto. Część centrum jest zamknięta dla ruchu. Sprowadzone specjalnie na tę okazję wojsko patroluje ulice w pokrytych kamuflażem wozach Humvee. Na dachach fotele komentatorów telewizyjnych sąsiadują ze stanowiskami snajperów i agentów Secret Service, którzy nadzorować będą bezpieczeństwo prezydenta podczas dzisiejszej przysięgi i parady.

Na stacjach metra długie kolejki przyjezdnych, którzy nie znają miasta, nie wiedzą, jak się po nim poruszać i blokują dostęp do automatów z biletami. Mimo przenikliwego zimna i pochmurnego nieba tabuny ludzi z najodleglejszych zakątków kraju, w puchowych kurtkach i szalikach na twarzach, szwendały się po centrum, obserwując przygotowania do fety. Uliczni handlarze sprzedawali plakaty, znaczki, podkoszulki, czapki z podobizną i nazwiskiem nowego, 44. prezydenta USA.

Obama jest na ustach wszystkich. – Nigdy nie było w naszej historii przywódcy, który wywierałby taki moralny i kulturowy wpływ jak Obama jeszcze przed objęciem urzędu. To bez precedensu – twierdzi w rozmowie z „Rz” amerykański politolog i publicysta Peter Beinart.

Z sondaży opinii publicznej wynika, iż ogromna większość Amerykanów ufa Obamie i daje mu czas na rozwiązanie całej masy problemów, z jakimi przyjdzie mu się zmierzyć. Jego prezydentura już teraz jest historyczna, nie tylko z powodu koloru skóry Obamy, ale i ogromu wyzwań, przed jakimi staje od pierwszego dnia urzędowania. – Obama musi przywrócić Ameryce prestiż. Wtedy łatwiej mu będzie rozwiązywać liczne kryzysy – mówi „Rz” były szef polskiej dyplomacji Adam Rotfeld. – Kiedy Bush obejmował rządy, nie spodziewał się, że dojdzie do ataku terrorystycznego 11 września 2001 r. Wiele krajów było gotowych na daleko zakrojoną współpracę z USA. Jednak potencjał tej współpracy został zmarnowany, a antyamerykanizm stał się swego rodzaju nową światową religią, nie tylko zresztą dla lewaków.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Grecja czeka na ratunek

Ateny liczą na nową gigantyczną pożyczkę i darowanie części starych długów. Strefa euro i MFW żądają dodatkowych gwarancji >>