Ociosywanie mgły, czyli o komponowaniu słów kilka

aktualizacja: 02.04.2014, 02:00
Aleksandra Sewerynik
Aleksandra Sewerynik
Foto: materiały prasowe, Andrzej Kwedo AKw Andrzej Kwedo

Muzyka, tajemniczy fenomen, „najlepszy język do poruszania serc ludzi na całym świecie" (Jimmy Page).

REDAKCJA POLECA
30.05.2015
Prawna kwalifikacja wariacji muzycznych
kariera
Zamożny Polak - ile zarabia?
Nie odnosi się do semantycznych znaczeń, nie opisuje świata realnego czy wymyślonego. Wpływa na emocje słuchacza, odwołując się wyłącznie do wrażeń słuchowych. Dzięki temu jest uniwersalna.
Nie odnosi się do semantycznych znaczeń, nie opisuje świata realnego czy wymyślonego. Wpływa na emocje słuchacza, odwołując się wyłącznie do wrażeń słuchowych. Dzięki temu jest uniwersalna.
Nie odnosi się do semantycznych znaczeń, nie opisuje świata realnego czy wymyślonego. Wpływa na emocje słuchacza, odwołując się wyłącznie do wrażeń słuchowych. Dzięki temu jest uniwersalna.
A tworzenie muzyki? Marian Borkowski, uznany kompozytor, pedagog i mistrz dla kilku już pokoleń kompozytorów, powiedział kiedyś: „Proces twórczy ?w kompozycji muzycznej to zjawisko wyjątkowo tajemnicze i fascynujące, do końca ciągle niezbadane, zróżnicowane i maksymalnie zindywidualizowane. W dużym stopniu identyfikuję się z treścią zawartą w sentencji stwierdzającej, że praca kompozytorska to ociosywanie mgły". Bardzo spodobało mi się to obrazowe porównanie. W czasie studiów miałam okazję spróbować sił w komponowaniu i pamiętam, jak niesamowite było wrażenie zetknięcia z czymś nieokreślonym, bardzo ulotnym – ideą, którą trzeba było wyrazić nie za pomocą oswojonych słów i ich znaczeń, ale za pomocą samych dźwięków. „Ociosywanie mgły" – nadawanie myślom i emocjom kształtu, organizowanie w układy dostępnej dla wszystkich przestrzeni dźwięków i ciszy. Tworzenie muzyki. Kompozytor wybiera dźwięki i łączy je w pewien swoisty układ, tak aby urzeczywistnić pomysły założone na wstępie pracy nad utworem. Jako wytwór indywidualnej pracy twórczej człowieka, dzieło muzyczne jest chronione przez prawo autorskie. Prawo potwierdza to, co jest naturalne: autor utworu ma wyłączne prawo do dysponowania efektem swojej pracy. Jak daleko jednak sięga ta władza?
A tworzenie muzyki? Marian Borkowski, uznany kompozytor, pedagog i mistrz dla kilku już pokoleń kompozytorów, powiedział kiedyś: „Proces twórczy ?w kompozycji muzycznej to zjawisko wyjątkowo tajemnicze i fascynujące, do końca ciągle niezbadane, zróżnicowane i maksymalnie zindywidualizowane. W dużym stopniu identyfikuję się z treścią zawartą w sentencji stwierdzającej, że praca kompozytorska to ociosywanie mgły". Bardzo spodobało mi się to obrazowe porównanie. W czasie studiów miałam okazję spróbować sił w komponowaniu i pamiętam, jak niesamowite było wrażenie zetknięcia z czymś nieokreślonym, bardzo ulotnym – ideą, którą trzeba było wyrazić nie za pomocą oswojonych słów i ich znaczeń, ale za pomocą samych dźwięków. „Ociosywanie mgły" – nadawanie myślom i emocjom kształtu, organizowanie w układy dostępnej dla wszystkich przestrzeni dźwięków i ciszy. Tworzenie muzyki. Kompozytor wybiera dźwięki i łączy je w pewien swoisty układ, tak aby urzeczywistnić pomysły założone na wstępie pracy nad utworem. Jako wytwór indywidualnej pracy twórczej człowieka, dzieło muzyczne jest chronione przez prawo autorskie. Prawo potwierdza to, co jest naturalne: autor utworu ma wyłączne prawo do dysponowania efektem swojej pracy. Jak daleko jednak sięga ta władza?
A tworzenie muzyki? Marian Borkowski, uznany kompozytor, pedagog i mistrz dla kilku już pokoleń kompozytorów, powiedział kiedyś: „Proces twórczy ?w kompozycji muzycznej to zjawisko wyjątkowo tajemnicze i fascynujące, do końca ciągle niezbadane, zróżnicowane i maksymalnie zindywidualizowane. W dużym stopniu identyfikuję się z treścią zawartą w sentencji stwierdzającej, że praca kompozytorska to ociosywanie mgły". Bardzo spodobało mi się to obrazowe porównanie. W czasie studiów miałam okazję spróbować sił w komponowaniu i pamiętam, jak niesamowite było wrażenie zetknięcia z czymś nieokreślonym, bardzo ulotnym – ideą, którą trzeba było wyrazić nie za pomocą oswojonych słów i ich znaczeń, ale za pomocą samych dźwięków. „Ociosywanie mgły" – nadawanie myślom i emocjom kształtu, organizowanie w układy dostępnej dla wszystkich przestrzeni dźwięków i ciszy. Tworzenie muzyki. Kompozytor wybiera dźwięki i łączy je w pewien swoisty układ, tak aby urzeczywistnić pomysły założone na wstępie pracy nad utworem. Jako wytwór indywidualnej pracy twórczej człowieka, dzieło muzyczne jest chronione przez prawo autorskie. Prawo potwierdza to, co jest naturalne: autor utworu ma wyłączne prawo do dysponowania efektem swojej pracy. Jak daleko jednak sięga ta władza?
Nie jest absolutna, obejmuje jedynie ustalony w jakiejkolwiek postaci sposób wyrażenia idei lub pomysłu. Sfera konceptualna utworu pozostaje wolna i może się na nowo oryginalnie spełnić w utworze innego kompozytora. Nie jest zatem naruszeniem prawa autorskiego skomponowanie utworu w stylu innego autora, według założeń cudzej techniki kompozytorskiej czy na podstawie tego samego pomysł na utwór. Naruszeniem może być przejęcie ustalonego sposobu wyrażenia idei, czyli na przykład oryginalnego fragmentu cudzego utworu. To rozróżnienie ma jeszcze inny wymiar. Utwór jest chroniony, dopiero gdy zostanie ustalony (zakomunikowany), czyli na przykład zapisany za pomocą nut. Dopóki pozostaje w umyśle twórcy, dopóty nie jest chroniony. Zakomunikowanie utworu wiąże się z koniecznością dookreślenia jego elementów. To od twórcy zależy, na ile precyzyjnie to zrobi, czyli jaką rolę powierzy artyście wykonawcy. Są w muzyce nurty, których założeniem jest wplatanie w utwór elementów nieokreślonych lub zredukowanych do samego pomysłu. Jednym ze skrajnych, a przez to niezmiernie ciekawych przykładów jest dzieło Johna Cage'a „4,33". Ta słynna kompozycja składa się z samych pauz i może być „wykonywana" na (a właściwie przy) dowolnym instrumencie. Przez 4 minuty 33 sekundy wykonawcy siedzą w ciszy nieruchomo na scenie. Intencją autora było wydobycie wszelkich dźwięków i szmerów otaczających publiczność, na przykład szelestu ubrań czy skrzypienia krzeseł. Można powiedzieć, że dzieło to jest czystą ideą, konceptem za każdym razem na nowo wyrażanym przez publiczność i otaczającą ją rzeczywistość. Dzieło Cage'a jest chyba jedynym przykładem „utworu", który nie został w żaden sposób ustalony. W związku z tym, jako czysta idea, nie podlega ochronie prawa autorskiego. Jedynym dobrem chronionym związanym z „wykonaniem" utworu Cage'a mógłby być fonogram, jako utrwalenie zjawisk akustycznych zaistniałych podczas realizacji dzieła „4,33".
Nie jest absolutna, obejmuje jedynie ustalony w jakiejkolwiek postaci sposób wyrażenia idei lub pomysłu. Sfera konceptualna utworu pozostaje wolna i może się na nowo oryginalnie spełnić w utworze innego kompozytora. Nie jest zatem naruszeniem prawa autorskiego skomponowanie utworu w stylu innego autora, według założeń cudzej techniki kompozytorskiej czy na podstawie tego samego pomysł na utwór. Naruszeniem może być przejęcie ustalonego sposobu wyrażenia idei, czyli na przykład oryginalnego fragmentu cudzego utworu. To rozróżnienie ma jeszcze inny wymiar. Utwór jest chroniony, dopiero gdy zostanie ustalony (zakomunikowany), czyli na przykład zapisany za pomocą nut. Dopóki pozostaje w umyśle twórcy, dopóty nie jest chroniony. Zakomunikowanie utworu wiąże się z koniecznością dookreślenia jego elementów. To od twórcy zależy, na ile precyzyjnie to zrobi, czyli jaką rolę powierzy artyście wykonawcy. Są w muzyce nurty, których założeniem jest wplatanie w utwór elementów nieokreślonych lub zredukowanych do samego pomysłu. Jednym ze skrajnych, a przez to niezmiernie ciekawych przykładów jest dzieło Johna Cage'a „4,33". Ta słynna kompozycja składa się z samych pauz i może być „wykonywana" na (a właściwie przy) dowolnym instrumencie. Przez 4 minuty 33 sekundy wykonawcy siedzą w ciszy nieruchomo na scenie. Intencją autora było wydobycie wszelkich dźwięków i szmerów otaczających publiczność, na przykład szelestu ubrań czy skrzypienia krzeseł. Można powiedzieć, że dzieło to jest czystą ideą, konceptem za każdym razem na nowo wyrażanym przez publiczność i otaczającą ją rzeczywistość. Dzieło Cage'a jest chyba jedynym przykładem „utworu", który nie został w żaden sposób ustalony. W związku z tym, jako czysta idea, nie podlega ochronie prawa autorskiego. Jedynym dobrem chronionym związanym z „wykonaniem" utworu Cage'a mógłby być fonogram, jako utrwalenie zjawisk akustycznych zaistniałych podczas realizacji dzieła „4,33".
Nie jest absolutna, obejmuje jedynie ustalony w jakiejkolwiek postaci sposób wyrażenia idei lub pomysłu. Sfera konceptualna utworu pozostaje wolna i może się na nowo oryginalnie spełnić w utworze innego kompozytora. Nie jest zatem naruszeniem prawa autorskiego skomponowanie utworu w stylu innego autora, według założeń cudzej techniki kompozytorskiej czy na podstawie tego samego pomysł na utwór. Naruszeniem może być przejęcie ustalonego sposobu wyrażenia idei, czyli na przykład oryginalnego fragmentu cudzego utworu. To rozróżnienie ma jeszcze inny wymiar. Utwór jest chroniony, dopiero gdy zostanie ustalony (zakomunikowany), czyli na przykład zapisany za pomocą nut. Dopóki pozostaje w umyśle twórcy, dopóty nie jest chroniony. Zakomunikowanie utworu wiąże się z koniecznością dookreślenia jego elementów. To od twórcy zależy, na ile precyzyjnie to zrobi, czyli jaką rolę powierzy artyście wykonawcy. Są w muzyce nurty, których założeniem jest wplatanie w utwór elementów nieokreślonych lub zredukowanych do samego pomysłu. Jednym ze skrajnych, a przez to niezmiernie ciekawych przykładów jest dzieło Johna Cage'a „4,33". Ta słynna kompozycja składa się z samych pauz i może być „wykonywana" na (a właściwie przy) dowolnym instrumencie. Przez 4 minuty 33 sekundy wykonawcy siedzą w ciszy nieruchomo na scenie. Intencją autora było wydobycie wszelkich dźwięków i szmerów otaczających publiczność, na przykład szelestu ubrań czy skrzypienia krzeseł. Można powiedzieć, że dzieło to jest czystą ideą, konceptem za każdym razem na nowo wyrażanym przez publiczność i otaczającą ją rzeczywistość. Dzieło Cage'a jest chyba jedynym przykładem „utworu", który nie został w żaden sposób ustalony. W związku z tym, jako czysta idea, nie podlega ochronie prawa autorskiego. Jedynym dobrem chronionym związanym z „wykonaniem" utworu Cage'a mógłby być fonogram, jako utrwalenie zjawisk akustycznych zaistniałych podczas realizacji dzieła „4,33".
W ten sposób, dzięki Johnowi Cage'owi, możemy na nowo odkryć pitagorejską „muzykę sfer" – muzykę kosmosu – świata, który nas otacza. Wystarczy spokojnie usiąść, zamknąć oczy i wsłuchać się w... nieociosaną ciszę.
W ten sposób, dzięki Johnowi Cage'owi, możemy na nowo odkryć pitagorejską „muzykę sfer" – muzykę kosmosu – świata, który nas otacza. Wystarczy spokojnie usiąść, zamknąć oczy i wsłuchać się w... nieociosaną ciszę.
W ten sposób, dzięki Johnowi Cage'owi, możemy na nowo odkryć pitagorejską „muzykę sfer" – muzykę kosmosu – świata, który nas otacza. Wystarczy spokojnie usiąść, zamknąć oczy i wsłuchać się w... nieociosaną ciszę.
Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl
Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl
Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Wykładowcą na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina. Prowadzi blog: prawomuzyki.pl

POLECAMY

KOMENTARZE