Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sšdownictwo

Narkotykowa szajka rybaka

Kokainę przerzucano na bezczelnego, nie dbajšc specjalnie o jej ukrycie w bagażu
Policja
Polski gang w dwa lata przemycił ?z Dominikany do Holandii 200 kg kokainy. Kurierzy ?to bezrobotni, samotne matki i była nauczycielka.
Niecodzienny gang złożony z bezrobotnych, samotnych matek z dziećmi na utrzymaniu, a nawet emerytowanej nauczycielki i szkolnej sprzštaczki w cišgu zaledwie dwóch lat przemycił z Dominikany ogromnš iloœć kokainy.  – Grupa przestępcza zajmujšca się przemytem z Dominikany do Holandii przemyciła blisko 200 kilogramów kokainy. O działanie w niej oskarżyliœmy 15 osób, z czego większoœć to kurierzy – mówi „Rz" Marzanna Mucha-Podlewska z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi œledztwo. Szajce przemytników – jak ustalili œledczy – szefował Zbigniew Z., z zawodu rybak. Jego prawš rękš był informatyk, czasowo prowadzšcy firmę budowlanš.

Wielka wsypa

W tej historii jest wszystko: luksusowe wycieczki do egzotycznego kraju, a tam drinki, spacery i epizod życia œwiatowca, o czym bezrobotni z Mławy, Siedlec i zachodniego Pomorza wczeœniej nawet nie marzyli. Sš też duże pienišdze za – jak sšdzili – mało ryzykownš usługę, bo przecież wszędzie mieli swoich celników.
Czar w jeden dzień prysł. Wielki przemyt wyszedł na jaw przypadkiem, w listopadzie 2012 roku. Na lotnisku Okęcie w Warszawie wylšdował samolot z Dominikany. Wróciło nim z urlopu troje „turystów": Monika S., jej chłopak Oskar B. i kolega Kamil S. Mieli w walizkach podejrzane pakunki wyglšdajšce jak paczki kawy. Okazało się, że to kokaina w imponujšcej iloœci: łšcznie 47,5 kg wartoœci blisko 10 mln zł. To rekordowy przemyt w lotniczym ruchu pasażerskim. Wpadka pokrzyżowała plany przemytników. Na cenny towar czekał Daniel P. W lotniskowym garażu stał samochód, którym miał wywieŸć kokainę do Holandii. Młodzi kurierzy zachowywali się, jakby podejrzanš zawartoœć ktoœ im podrzucił. To były pozory. Kokainę na zlecenie gangu wieŸli nie pierwszy raz. Jak działał kokainowy gang, œledczy ustalili dzięki relacjom kurierów, z których większoœć się przyznała, oraz wyjaœnień Daniela P., który liczšc na złagodzenie kary, wsypał grupę. „Rz" dotarła do szczegółów tej niezwykłej sprawy.

Kurierzy rybaka

Polskim organizatorem gigantycznego przemytu był – jak ustalili œledczy – 48-letni Zbigniew Z., rybak dalekomorski z małego miasta na zachodnim Pomorzu. Dzisiaj Z. pomniejsza swojš rolę, twierdzšc, że narkobiznesem kręcił mieszkajšcy w Rotterdamie mężczyzna o pseudonimie Nico. Z pochodzenia Albańczyk, z kontaktami na Dominikanie i zwišzkami z organizacjš zajmujšcš się przemytem. Zbigniew Z. poznał go kiedyœ w Holandii. Na Dominikanie głównym szefem był z kolei mężczyzna o pseudonimie Generał. Zbigniew Z. na poczštku sam przemycał kokainę dla „Nica". Potem, kiedy zwerbował Daniela, on zajšł się organizacjš wyjazdów i wyszukiwał kolejnych kurierów. Dostarczał też pienišdze na towar. Z. w przemyt wcišgnšł swojš żonę i jej znajomych: Annę (sprzštaczkę w podstawówce) i jej męża oraz swojš teœciowš Krystynę K., emerytowanš nauczycielkę. Kurierem była też 39-letnia Beata D., matka trójki dzieci, w przeszłoœci uczennica Krystyny K. Jak Daniel P. wkręcił się w narkotykowy interes? W 2011 r. dał w internecie ogłoszenie, że sprzeda nerkę. „Nie musisz niczego oddawać, ani niczego nie będę ci wycinał, a możesz zarobić duże pienišdze" – odpowiedział mu Zbigniew Z. – Domyœliłem się, że chodzi o narkotyki – wyznał póŸniej œledczym Daniel P. Daniel wcišgnšł Oskara B., który pracował w jego firmie, a ten swojš dziewczynę Monikę S. (wpadli na Okęciu). PóŸniej także małżeństwo z Siedlec. On magazynier, ona bez pracy też chciała sprzedać nerkę. – Dostała odpowiedŸ, że zarobi większe pienišdze za przewiezienie towaru z miejsca A do miejsca B – opowiada jeden ze œledczych. Kurierów przybywało, jedni wcišgali innych. – Mówili: „dużo zarobicie, zobaczcie, jakie mamy dobre zegarki" – opowiada jeden ze œledczych. Na łatwy zarobek przystała też 27-letnia Mirela S., samotna matka dwójki dzieci. Przemyciła 21 kilogramów kokainy. W narkotykowym gangu byli też: pracownik pieczarkarni, barman, bezrobotni. Najmłodsza: 21-letnia Paulina K. (z Siedlec). Jeœli nie liczyć nastoletniej córki Beaty D., którš matka zabrała w jednš z podróży.

„Nico" i „Generał"

Trasa i szczegóły „wycieczek" były dokładnie ustalone. Kurierzy jechali na tydzień do luksusowego hotelu. – Daniel P. kupował im walizki, bo ich własne wyglšdały jak graty, ubrania, by wyglšdali na młodych turystów, telefony komórkowe, załatwiał paszporty. Już w Punta Cana kurierzy musieli zrobić sobie zdjęcia w ubraniach, jakie będš mieli na sobie w drodze powrotnej. Po to, żeby celnik na lotnisku mógł ich rozpoznać i przepuœcić – wynika z relacji tych, którzy w œledztwie się przyznali. Przez tydzień czekał ich wypoczynek, plaża i życie œwiatowca. Ostatniego dnia dostawali esemesem sygnał, gdzie się zgłosić. Najczęœciej jechali do centrum handlowego, gdzie czekał na nich człowiek w czerwonej koszulce. Murzyn, innym razem Latynos. Mówili, że sš „od Pitera". Dostawali partię kokainy do przewozu. Na poczštku przemycali narkotyk w woreczkach przyklejonych do ciała. Musieli nosić luŸne ubrania. Ale tak można było przywieŸć kilka kilogramów. – PóŸniej zaczęli pakować narkotyk do walizek, na bezczelnego – mówiš œledczy. Rekordziœci, małżeństwo z Siedlec, przewieŸli dwa razy po 20 kg. Mirela S. 21 kg. Poczštkowo na Dominikanę lecieli z lotniska we Frankfurcie. Z Niemiec samochodem kokaina jechała do Holandii, gdzie odbierał jš „Nico".  Ale w listopadzie 2011 r. szlak się spalił, bo na niemieckim lotnisku wpadła Anna Z. i jej mšż z 14 kg kokainy. Jadšca z nimi teœciowa Zbigniewa K. zachowała zimnš krew, przemyciła wtedy 7 kilogramów. Po tej wpadce Zbigniew Z. zmienił trasę, kurierzy zaczęli korzystać z lotniska w Warszawie. Lecieli do Punta Cana, wyszukujšc loty czarterowe. Jednak najpierw wysłano Mirelę S., na rekonesans. – Poleciała na Dominikanę na pusto, miała sprawdzić, jak wyglšda kontrola graniczna i celna na lotniskach na Wyspach Azorskich, gdzie miały miejsce międzylšdowania. Po sprawdzeniu nowego szlaku wysyłano nim kurierów – wynika z ustaleń œledczych. Tš drogš, przez lotnisko w Warszawie, kokaina była przemycana aż do listopada 2012 r.

Sypnšł i się powiesił

Kopalniš informacji o tym, jak wyglšdał proceder, był Daniel P. Zakup kokainy finansował „Nico", który przywoził pienišdze do domu Zbigniewa Z. lub dawał mu je w Rotterdamie. – Z. do Punta Cana przywoził jednorazowo po 100 tys. euro – mówi jeden z kurierów. „Zbyszek mówił, że kilogram kokainy na Dominikanie kosztuje 5 tys. dolarów. W Polsce czy krajach Unii Europejskiej od 35 do 50 tys. euro" – wynika z zeznań Daniela P., przytoczonych w akcie oskarżenia. Zbigniew Z. miał dostawać od „Nica" 3 tys. euro za kilogram przemyconej kokainy. Z tego połowa szła dla kurierów, resztę zostawiał sobie. Kurierzy, dotšd bez pracy lub z marnymi pensjami, zarabiali pienišdze, o jakich im się nie œniło. Nie doœć, że jeŸdzili na egzotyczne wycieczki, to jeszcze dostawali fortunę: 1500–1700 euro za kilogram tego, co przewieŸli. Małżeństwo z Siedlec na dwóch kursach zarobiło 100 tys. zł. Beata D. chwaliła się, że wyremontowała dom, a córce kupiła laptop. Ludzie, którzy dotšd ledwie wišzali koniec z końcem, zachłysnęli się poziomem zarobków i wielu, jak się wydaje, do dziœ nie ma wyrzutów. O braku skrupułów œwiadczy taka scena. – Małżeństwu z Siedlec, które przemyciło dużš iloœć kokainy, na sšdowym korytarzu policjant z CBŒ na roboczo wyliczył, że gdyby narkotyk podzielić na działki, to tym, co przewieŸli, wytruliby całe Siedlce. Nie zrobiło to na nich najmniejszego wrażenia – opowiada jeden ze œledczych. Głównego procesu nie doczekał Daniel P., który nieoczekiwanie powiesił się w piwnicy domu, w którym mieszkał. ?– Trzy godziny wczeœniej rozmawiał z jednym z policjantów, nie zgłaszał żadnych obaw, był w dobrej kondycji psychicznej – twierdzi rozmówca „Rz". Zaraz potem się powiesił. Przez sšdem na procesie trojga kurierów Daniel P. potwierdził swoje zeznania ze œledztwa. M.in. na tej podstawie zostali skazani. Jego œmierć budzi wštpliwoœci, bada je prokuratura w Mławie. Dzisiaj oskarżonych czekajš wysokie kary. Pierwsza trójka kurierów, która wpadła na Okęciu, już została osšdzona. Oskar B. dostał szeœć lat więzienia. Monika S. i Kamil S., którzy się przyznali, dwa lata w zawieszeniu na pięć.  Proces pozostałych, w tym Zbigniewa Z., dopiero ruszy. – Nie przyznał się do winy, umniejsza swojš rolę i złożył wyjaœnienia sprzeczne ze zgromadzonym materiałem dowodowym – mówi prok. Mucha-Podlewska. Z 15 oskarżonych mniej więcej połowa siedzi w areszcie, w tym główny organizator. Kto krył się za pseudonimami Nico i Generał – do dziœ nie wiadomo.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL