Patriotyzm nie jest w cenie

aktualizacja: 11.02.2014, 04:00
Marcin Dorociński jako płk Ryszard Kukliński w filmie „Jack Strong”
Marcin Dorociński jako płk Ryszard Kukliński w filmie „Jack Strong”
Foto: materiały prasowe

Tylko co piąty Polak jest gotowy do poświęcenia życia lub zdrowia dla dobra kraju.

Aż 41 proc. Polaków nie poświęciłoby nic dla dobra obecnej Polski – wynika z sondażu IBRiS Homo Homini dla „Rz", przeprowadzonego w przededniu 10. rocznicy śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Okazuje się, że tylko 19 proc. z nas oddałoby dla ojczyzny swoje życie lub zdrowie, a 17 proc. gotowych jest na poświęcenie majątku.
– Nie wiem, z czego to wynika – przyznaje w rozmowie z „Rz" historyk prof. Jan Żaryn. – Być może dla wielu patriotyzm jest czymś wstydliwym, o czym nie chcemy mówić – zastanawia się.
Kazimierz Michał Ujazdowski, były minister kultury (PiS), uważa, że niechęć Polaków do poświęcenia się dla ojczyzny wynika z braku zaufania do instytucji państwa. – Po 25 latach wolnej Polski ten kryzys jest bardzo duży – mówi. – Jeśli młodzi bezrobotni Polacy bardziej ufają politykom w Wielkiej Brytanii, a nie w Polsce, to daje to dużo do myślenia.
Jego zdaniem na zmianę postawy patriotycznej Polaków ogromny wpływ ma także obecna wielka propaganda sukcesu Okrągłego Stołu.
– W 1989 roku zrobiliśmy coś wielkiego. Obaliliśmy komunizm i dziś ślepo oraz bezmyślnie napawamy się tym – tłumaczy Ujazdowski. – Nie zauważamy, że niektóre sprawy po 1989 roku poszły po prostu w złym kierunku.
Z tą opinią zgadza się prof. Kazimierz Kik. Zdaniem politologa wielu Polaków zadaje sobie dziś pytanie, co ojczyzna  i rządzący nią politycy robią dla nich. – Niestety nic. Większość młodych ludzi zmusza się do emigracji. Stąd też chęć poświęcenia się dla ojczyzny jest tak mała – ocenia politolog. – Moim zdaniem to wielkie oskarżenie całej polityki III RP.
Wśród tych, którzy nie chcą niczego poświęcać dla ojczyzny, aż 53 proc. to kobiety. Mężczyźni stanowią tylko 29 proc. Ale gdyby trzeba było coś poświęcić dla Polski, to 25 proc. mężczyzn oddałoby za nią swoje życie lub zdrowie, a 23 proc. poświęciłoby karierę. Tylko 13 proc. oddałoby majątek. Dla mężczyzn ważne jest bezpieczeństwo bliskich oraz szczęście osobiste. W sytuacji zagrożenia dla kraju tylko 10 proc. zdecydowałoby się na ich poświęcenie.
Inaczej wygląda to u kobiet. One też na pierwszym miejscu poświęciłyby zdrowie (13 proc.), ale dla 12 proc. bezpieczeństwo bliskich jest mniej ważne. Karierę i majątek poświęciłoby, odpowiednio, 11 i 10 proc. pań, a szczęście osobiste 7 proc.
Ciekawie wyniki badań prezentują się też w poszczególnych grupach wiekowych. Osoby po 45. roku życia i starsze chętniej poświęciłyby coś dla kraju niż młodsze. Ale oddanie zdrowia lub życia deklaruje np. aż 27 proc. młodych w przedziale 18–24 lata. I to najwyższy odsetek we wszystkich grupach wiekowych. Z kolei 26 proc. respondentów pomiędzy 25. a 34. rokiem życia poświęciłoby dla dobra Polski swój majątek.
IBRiS Homo Homini sprawdził też, jak kształtują się nasze postawy w zależności od miejsca zamieszkania. 43 proc. mieszkańców miast powyżej 50 tys. mieszkańców i 42 proc. mieszkających w metropoliach nie widzi potrzeby, by cokolwiek poświęcać dla kraju. Na wsiach i małych miastach odsetek ten jest niższy i wynosi 39 proc.
– Doceniłbym tę 19-proc. grupę ludzi, którzy deklarują, że dla kraju oddaliby swoje życie lub zdrowie – mówi Kazimierz M. Ujazdowski. – Reszty też nie skazywałbym na potępienie. Podejrzewam, że w XIX wieku grupa Polaków, która uważała, że sprawa niepodległości kraju jest najważniejsza, też nie była duża.

Kukliński budzi kontrowersje i przyciąga do kin

Dziś mija dziesięć lat od śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Pułkownik zmarł ?w Tampie na Florydzie, choć po oczyszczeniu ?z zarzutów w 1998 r. chciał wrócić do Polski. Kukliński został honorowym obywatelem Gdańska i Krakowa, ale mieszkanie, do którego miał wrócić, kupił w Warszawie, z której uciekł w 1981 r.?– Przeprowadzka się przeciągała – mówi w rozmowie z „Rz" Filip Frąckowiak, który po swoim ojcu Józefie Szaniawskim przejął prowadzenie Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie. – Opóźnienie wynikało z prac związanych z urządzeniem mieszkania, ale było również związane ze względami bezpieczeństwa – wspomina Frąckowiak.
Syn „ostatniego więźnia politycznego PRL" był konsultantem w filmie Władysława Pasikowskiego „Jack Strong", który w miniony piątek trafił na ekrany kin. W weekend otwarcia obraz obejrzało w całej Polsce 218,5 tys. widzów.
Z efektu końcowego jest też zadowolony Frąckowiak. – Uważam, że jest to najlepszy film na temat Ryszarda Kuklińskiego, jaki mógł powstać ?w polskich warunkach. Jest uczciwy historycznie ?i świetnie zrobiony. Duże wrażenie zrobiły na mnie sceny pościgu samochodowego ulicami Warszawy i kłótni głównych bohaterów granych przez Maję Ostaszewską i Marcina Dorocińskiego – przekonuje. Jego zdaniem kontrowersje dotyczące oceny czynu Kuklińskiego, które wybuchły na nowo przy okazji premiery filmu, można rozstrzygnąć według prostego kryterium. – Przypomnę tylko wypowiedź marszałka Dmitrija Ustinowa, ministra obrony ZSRR, który nazwał Kuklińskiego „inteligentnym sprzedawczykiem i zdrajcą". I wydaje mi się, że jeśli Rosjanie nazywają kogoś w Polsce zdrajcą, ?to wtedy możemy go uznać za bohatera – ocenia.
—pmaj
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE