Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Patriotyzm nie jest w cenie

Marcin Dorociński jako płk Ryszard Kukliński w filmie „Jack Strong”
materiały prasowe
Tylko co pišty Polak jest gotowy do poœwięcenia życia lub zdrowia dla dobra kraju.
Aż 41 proc. Polaków nie poœwięciłoby nic dla dobra obecnej Polski – wynika z sondażu IBRiS Homo Homini dla „Rz", przeprowadzonego w przededniu 10. rocznicy œmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Okazuje się, że tylko 19 proc. z nas oddałoby dla ojczyzny swoje życie lub zdrowie, a 17 proc. gotowych jest na poœwięcenie majštku. – Nie wiem, z czego to wynika – przyznaje w rozmowie z „Rz" historyk prof. Jan Żaryn. – Być może dla wielu patriotyzm jest czymœ wstydliwym, o czym nie chcemy mówić – zastanawia się. Kazimierz Michał Ujazdowski, były minister kultury (PiS), uważa, że niechęć Polaków do poœwięcenia się dla ojczyzny wynika z braku zaufania do instytucji państwa. – Po 25 latach wolnej Polski ten kryzys jest bardzo duży – mówi. – Jeœli młodzi bezrobotni Polacy bardziej ufajš politykom w Wielkiej Brytanii, a nie w Polsce, to daje to dużo do myœlenia.
Jego zdaniem na zmianę postawy patriotycznej Polaków ogromny wpływ ma także obecna wielka propaganda sukcesu Okršgłego Stołu. – W 1989 roku zrobiliœmy coœ wielkiego. Obaliliœmy komunizm i dziœ œlepo oraz bezmyœlnie napawamy się tym – tłumaczy Ujazdowski. – Nie zauważamy, że niektóre sprawy po 1989 roku poszły po prostu w złym kierunku. Z tš opiniš zgadza się prof. Kazimierz Kik. Zdaniem politologa wielu Polaków zadaje sobie dziœ pytanie, co ojczyzna  i rzšdzšcy niš politycy robiš dla nich. – Niestety nic. Większoœć młodych ludzi zmusza się do emigracji. Stšd też chęć poœwięcenia się dla ojczyzny jest tak mała – ocenia politolog. – Moim zdaniem to wielkie oskarżenie całej polityki III RP. Wœród tych, którzy nie chcš niczego poœwięcać dla ojczyzny, aż 53 proc. to kobiety. MężczyŸni stanowiš tylko 29 proc. Ale gdyby trzeba było coœ poœwięcić dla Polski, to 25 proc. mężczyzn oddałoby za niš swoje życie lub zdrowie, a 23 proc. poœwięciłoby karierę. Tylko 13 proc. oddałoby majštek. Dla mężczyzn ważne jest bezpieczeństwo bliskich oraz szczęœcie osobiste. W sytuacji zagrożenia dla kraju tylko 10 proc. zdecydowałoby się na ich poœwięcenie. Inaczej wyglšda to u kobiet. One też na pierwszym miejscu poœwięciłyby zdrowie (13 proc.), ale dla 12 proc. bezpieczeństwo bliskich jest mniej ważne. Karierę i majštek poœwięciłoby, odpowiednio, 11 i 10 proc. pań, a szczęœcie osobiste 7 proc. Ciekawie wyniki badań prezentujš się też w poszczególnych grupach wiekowych. Osoby po 45. roku życia i starsze chętniej poœwięciłyby coœ dla kraju niż młodsze. Ale oddanie zdrowia lub życia deklaruje np. aż 27 proc. młodych w przedziale 18–24 lata. I to najwyższy odsetek we wszystkich grupach wiekowych. Z kolei 26 proc. respondentów pomiędzy 25. a 34. rokiem życia poœwięciłoby dla dobra Polski swój majštek. IBRiS Homo Homini sprawdził też, jak kształtujš się nasze postawy w zależnoœci od miejsca zamieszkania. 43 proc. mieszkańców miast powyżej 50 tys. mieszkańców i 42 proc. mieszkajšcych w metropoliach nie widzi potrzeby, by cokolwiek poœwięcać dla kraju. Na wsiach i małych miastach odsetek ten jest niższy i wynosi 39 proc. – Doceniłbym tę 19-proc. grupę ludzi, którzy deklarujš, że dla kraju oddaliby swoje życie lub zdrowie – mówi Kazimierz M. Ujazdowski. – Reszty też nie skazywałbym na potępienie. Podejrzewam, że w XIX wieku grupa Polaków, która uważała, że sprawa niepodległoœci kraju jest najważniejsza, też nie była duża.

Kukliński budzi kontrowersje i przycišga do kin

Dziœ mija dziesięć lat od œmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Pułkownik zmarł ?w Tampie na Florydzie, choć po oczyszczeniu ?z zarzutów w 1998 r. chciał wrócić do Polski. Kukliński został honorowym obywatelem Gdańska i Krakowa, ale mieszkanie, do którego miał wrócić, kupił w Warszawie, z której uciekł w 1981 r.?– Przeprowadzka się przecišgała – mówi w rozmowie z „Rz" Filip Fršckowiak, który po swoim ojcu Józefie Szaniawskim przejšł prowadzenie Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie. – OpóŸnienie wynikało z prac zwišzanych z urzšdzeniem mieszkania, ale było również zwišzane ze względami bezpieczeństwa – wspomina Fršckowiak. Syn „ostatniego więŸnia politycznego PRL" był konsultantem w filmie Władysława Pasikowskiego „Jack Strong", który w miniony pištek trafił na ekrany kin. W weekend otwarcia obraz obejrzało w całej Polsce 218,5 tys. widzów. Z efektu końcowego jest też zadowolony Fršckowiak. – Uważam, że jest to najlepszy film na temat Ryszarda Kuklińskiego, jaki mógł powstać ?w polskich warunkach. Jest uczciwy historycznie ?i œwietnie zrobiony. Duże wrażenie zrobiły na mnie sceny poœcigu samochodowego ulicami Warszawy i kłótni głównych bohaterów granych przez Maję Ostaszewskš i Marcina Dorocińskiego – przekonuje. Jego zdaniem kontrowersje dotyczšce oceny czynu Kuklińskiego, które wybuchły na nowo przy okazji premiery filmu, można rozstrzygnšć według prostego kryterium. – Przypomnę tylko wypowiedŸ marszałka Dmitrija Ustinowa, ministra obrony ZSRR, który nazwał Kuklińskiego „inteligentnym sprzedawczykiem i zdrajcš". I wydaje mi się, że jeœli Rosjanie nazywajš kogoœ w Polsce zdrajcš, ?to wtedy możemy go uznać za bohatera – ocenia. —pmaj
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL