Kiedy ornament jest zbrodnią

aktualizacja: 30.01.2014, 17:05
Foto: materiały prasowe

Adolf Loos – pionier modernizmu jest, jak Le Corbusier, postacią kultową i aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz ukazuje się pierwsza polska antologia jego tekstów.

To za Loosem wszyscy moderniści i zwolennicy funkcjonalnej, oszczędnej architektury z upodobaniem powtarzają „ornament to zbrodnia". Chociaż dla ścisłości należy dodać, że to właściwie trawestacja słów wiedeńskiego architekta, bo on sam swój najgłośniejszy esej z 1910 roku zatytułował „Ornament i zbrodnia".
Ostro w nim występował przeciw nadmiarowi dekoracji w architekturze i sztuce użytkowej, uważając, że współczesność musi wyzwolić się z niewoli ornamentu. Na początku XX wieku profetycznie głosił, że „wkrótce ulice miast będą lśnić jak białe ściany!". Pisał, że woli prostotę od przerostu dekoracji, bo nadmiar  ornamentów napawa go obrzydzeniem, a ich miłośnicy tylko opóźniają kulturowy rozwój.
Zakrawa to na paradoks, że esej „Ornament i zbrodnia" powstał w Wiedniu , gdzie w architekturze w czasach Loosa triumfy święciły historyzm i secesja, lecz może jest w tym ukryta logika, że w otoczeniu bogato dekorowanej architektury łatwiej doświadczyć uczucia przesytu. Zapewne wpływ na poglądy Loosa miał także jego wyjazd do Stanów Zjednoczonych, gdzie jako dwudziestolatek spędził trzy lata. Wprawdzie był to bardzo trudny okres w jego życiu i żeby wyżyć, musiał chwytać się tam różnych zajęć – od prac murarskich do dziennikarstwa, ale nie zaprzestał interesować się architekturą.
Po powrocie do Europy projektował w Wiedniu domy mieszkalne i komercyjne budynki, dawał wykłady i dużo publikował W 1921 toku został mianowany głównym architektem Urzędu do spraw Osiedli Miasta Wiednia.
Nie znaczy to, że jego kariera zawodowa przebiegała bez problemów. Radykalne poglądy i projekty Adolfa Loosa budziły opór i protesty, czego przykładem były polemiki, jakie rozgorzały w 1911 roku wokół sztandarowego dzieła architekta w Wiedniu - domu przy Michaelerplatz u zbiegu Kohlmarkt i Herrengasse, niedaleko cesarskiego Hofburga. Dziś wrósł on w krajobraz, ale w czasach, gdy powstawał, wywołał skandal. Z powodu prostych fasad bez ozdób ironicznie przezwano go „domem bez brwi" A jeden z  wiedeńskich dzienników pisał złośliwie o tym budynku, należącym do firmy Goldman&Salatsch: „ Jego nowoczesność najwidoczniej jemu samemu nie sprawia zbyt wielkiej przyjemności, spogląda ponuro i ukazuje nam swoje gładko wygolone oblicze, na którym by próżno szukać śladu uśmiechu. Zapewne z zasady, bo przecież uśmiech jest również ornamentem".
Loos z poczuciem humoru replikował: „Gładko wygoloną twarz Beethovena, na której  nigdy nie gości uśmiech, uważam za piękniejszą niż wszystkie wesołe szpiczaste bródki współczesnych artystów." Ale musiał być już zmęczony licznymi interwencjami w projekt (wymuszono na nim m.in. zawieszenie na zbyt oszczędnej fasadzie skrzynek z kwiatami), skoro zaraz ostro dodawał: „Wystarczy już karnawału, wystarczy żartów! Chcę usunąć dowcip z architektury!"
Loosa doceniło jednak już za życia środowisko międzynarodowej awangardy. Tristan Tzara zlecił mu zaprojektowanie własnego domu w Paryżu.
Trzydzieści esejów Loosa, wydanych w przez Centrum Architektury, ukazuje się w serii Fundamenty, w której wcześniej opublikowano dwie przełomowe książki Le Corbusiera : „W stronę architektury" i „Kiedy katedry były białe". Seria ta z założenia poświęcona jest nietłumaczonym dotąd na język polski lub niewznawianym od dawna ważnym książkom dotyczącym architektury.
Dodajmy jednak, że teksty Loosa odnoszą się nie tylko do architektury , ale także sztuki, etyki, stylu życia oraz odpowiedzialności projektantów wobec swoich odbiorców. I nie jest to  lektura zastrzeżona dla specjalistów, gdyż książka obejmuje szeroką refleksję na temat  współczesności , a język autora to wspaniała szkoła erudycyjnego i błyskotliwego stylu!
Monika Kuc
Adolf Loos „Ornament i zbrodnia. Eseje wybrane", przełożyła Agnieszka Stępnikowska-Berns, Centrum Architektury 2013.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie zaprasza 30 stycznia w o  godz. 18 na spotkanie  z okazji wydania książki. W programie wykłady Marii Szadowskiej, kuratorki willi Müllerów w Pradze (siedziba Adolf Loos Study Center)  i Katarzyny Jeżowskiej, kuratorki, doktorantki Royal College of Art.

POLECAMY

KOMENTARZE