Rozmowa "Rz"
Kaczyński był mocniej obrażany
Naprawdę wulgarne komentarze wycinałem – mówi "Rz" autor strony AntyKomor.pl Robert Frycz, student filologii angielskiej
Jest pan hakerem?
Robert Frycz: Oj nie. Haker to osoba, która posiada ogromną wiedzę. Ja jej nie mam.
Pytam, bo cztery lata temu został pan skazany m.in. za zdobycie danych osobowych klientów z serwera jednej z firm.
Odkryłem lukę w systemie firmy Multimedia. Każdy użytkownik, który posiadał konto w systemie, miał dostęp do wrażliwych danych innych klientów. Były to m.in. numer telefonu, imię i nazwisko, adres. Nigdzie się nie włamywałem. Co więcej –
zauważyłem, że inne osoby także odkryły ten dostęp i korzystały z niego dłużej niż ja.
I co pan zrobił?
Najpierw wysłałem e-mail do firmy Multimedia Polska. Zwróciłem uwagę na tę lukę. I poprosiłem o oświadczenie, że ja tylko przeglądałem te dane, że ich nie modyfikowałem. Otrzymałem wtedy odpowiedź w dość wulgarnym tonie – że powinienem się cieszyć, iż sprawa zostanie załatwiona tak, a nie jakoś gorzej dla mnie.
Pan liczył na podziękowania?
Pomogłem im. Nie, żebym liczył na jakieś gratyfikacje. Ale mogliby zauważyć moją pomoc. Poinformowałem ich o luce w systemie, bo pomyślałem sobie, że wypadałoby im o tym powiedzieć. Nie tylko ja, ale i kilkanaście innych osób miało dostęp do danych osobowych. Nie chciałbym, żeby ktoś w taki sposób poznał mój adres czy numer telefonu. Ich odpowiedź mnie zirytowała i w serwisie wykop.pl zamieściłem informację, która pokazywała, że jednak miałem dostęp do tych krytycznych danych.
Chciałem im udowodnić, że nie mają racji. Wtedy oni przekonywali mnie i innych internautów, że jednak nie miałem pełnego dostępu, że mogłem poznać tylko dane klientów z Tomaszowa Mazowieckiego. Nie chcieli się chyba przyznać do swoich błędów. Wtedy podkręciłem sobie na pół roku Internet – na sześciomegowy.
Czyli ukradł pan szybszy transfer łącza?
To było głupie, przyznaję. Błąd młodości. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy z konsekwencji takiego działania. Byłem młodym chłopakiem, a poza tym przede wszystkim chciałem udowodnić, że ten system jednak jest niedoskonały.
Za to też został pan skazany.
Tak. Za to oraz za fakt, że na moim serwerze znajdowały się dane osobowe klientów firmy Multimedia, dostałem wyrok – chyba ze dwa lata w zawieszeniu.
Muszę teraz zapłacić firmie Multimedia 2 tys. złotych. Właśnie poproszę ich o rozłożenie na raty.
Dopiero teraz? Przestraszył się pan zamieszania wokół siebie?
Nie, po prostu ta sprawa nie jest jeszcze zakończona.
A postępowania prokuratorskiego w związku ze stroną AntyKomor.pl obawia się pan?
Trochę się obawiam tego, jaki będzie biegły, który będzie oceniał, czy treści zamieszczane na mojej stronie będą uznane za obraźliwe czy nie. Bo dużo zależy od jego poglądów politycznych.
Nie wierzy pan w obiektywizm wymiaru sprawiedliwości?
Szczególnie po tej sprawie z firmą Multimedia – nie. Tylko ja zostałem skazany, mimo że przecież administratorzy firmy niedostatecznie zabezpieczyli dane wrażliwe innych osób. Nie miałem wtedy żadnej pomocy prawnej, nie dostałem adwokata z urzędu, przeciwko mnie występowało trzech adwokatów firmy Multimedia i jeszcze prokurator. Każdy miał do tych danych dostęp. Udowodniłem, że to nie tylko ja byłem osobą, która namieszała. Na serwerze były zresztą pirackie materiały m.in. gra Sims. Ale za to może ścigać tylko właściciel praw do gry. Mimo że wysłałem do niego informację o tych pirackich wersjach, nie było reakcji.















