Rozmowa "Rz"
Tłum jest jak ławica ryb
Zdobywca Studenckiego Nobla 2010 opowiada "Rzeczpospolitej" o panice i matematyce
Jesteś absolwentem informatyki, studiujesz jeszcze zarządzanie i inżynierię produkcji na AGH. Skąd pomysł, by w ramach doktoratu badać zachowanie tłumu w czasie paniki?
Mirosław Zajdel: Fascynuje mnie łączenie z pozoru zupełnie odrębnych dziedzin nauki: matematyki, informatyki z takimi naukami, jak socjologia, psychologia i biologia. Poza tym chciałem robić badania, w których mógłbym obserwować zwierzęta, które bardzo lubię.
Co tłum ma wspólnego ze zwierzętami?
Moje badania polegają właśnie na odkryciu analogii między zachowaniami zwierząt a ludzi znajdujących się w stanie zagrożenia.
Problem polega na tym, że w sytuacji rzeczywistego zagrożenia, np. ewakuacji centrum handlowego z powodu podłożenia bomby, nikt nie myśli o tym, by nagrywać, co robią ludzie. Nie wiemy więc do końca, co się dzieje i np. dlaczego biegną tylko do jednego wyjścia ewakuacyjnego.
Obserwując zachowania zwierząt, pewne sytuacje można przewidzieć i stworzyć prosty model zachowań ludzkich w sytuacji paniki.
Na przykład?
Mrówki, kiedy wędrują w poszukiwaniu pożywienia, na początku idą losowo w różne strony i różnymi drogami wracają do mrowiska. Ale następne już wybierają drogę, którą przeszło najwięcej mrówek, bo ona jest najodpowiedniejsza. Tłum idący swobodnie w mieście zachowuje się podobnie jak mrówki. Mamy tendencje do tego, by podążać za osobą, która idzie przed nami podobnym do naszego tempem. Idziemy za tą osobą, bo ona nam toruje drogę. W ten sposób tworzą się tak jak u mrówek mikrostrużki – szlaki komunikacyjne w jedną i drugą stronę.
Natomiast jeśli wprowadzi się czynnik paniki, np. ktoś zacznie krzyczeć czy zachowywać się nietypowo, to te mikrostrużki zaczynają zanikać i ludzie zaczynają się poruszać w różnych kierunkach. I teraz analogicznie, jeśli włożymy kij w mrowisko – dosłownie, a nie w przenośni – to ścieżki mrówek też zaczynają się rozmywać.
Czyli przypuszczasz, że możesz stworzyć modelowy sposób zachowywania się ludzi w panice?
Sądzę, że można to prosto opisać matematycznie, wykorzystując obserwację zwierząt. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, co myśli człowiek w stanie zagrożenia, bo przez głowę przelatują mu tysiące myśli. Natomiast zwierzęta zachowują się w sposób prosty. Rybę w ławicy interesuje tylko to, co robi sąsiad. Jeśli sąsiad ucieka w prawo, to ryba obok też ucieka w prawo. Od ruchu jednej ryby zależy kierunek, w jakim popłynie cała ławica.
Ludzie w tłumie zachowują się podobnie?
Jeśli tłum jest odpowiednio gęsty – jak ławica – np. w czasie koncertu czy sylwestra na krakowskim Rynku, to jeśli ktoś kogoś popchnie, to fala popchnięć idzie przez cały tłum i w dodatku jej siła narasta. Nieprzygotowana na pchnięcie osoba wpada na dwie kolejne, te dwie na następne. Nasze zachowanie, to, co za chwilę w tłumie zrobimy, zależy więc od tego, co się dzieje wokół, od tego, co zrobi sąsiad – tak jak w ławicy ryb.
Ptaki też reagują na zachowanie sąsiada – na trzepot skrzydeł ptaka znajdującego się w pobliżu. Jeśli blisko znajduje się osobnik, który nagle zaczyna trzepotać skrzydłami i odlatuje, to inne ptaki zwykle porzucają wszystko, czym się zajmują, i również odlatują.
Dlaczego w takich sytuacjach reagujemy podobnie do zwierząt?
Człowiek w sytuacjach paniki zachowuje pierwotne instynkty. Jeśli ktoś krzyknie: "Ratunku, uciekać, on ma broń!" – to nie zastanawiamy się, kto ma broń i jaką, tylko też uciekamy w tym samym kierunku co inni.
Jak prowadzisz obserwacje zwierząt?
Pochodzę ze wsi Widacz na Podkarpaciu. Tereny i zwierzęta wokół mojego domu znam doskonale. Wychodzę z aparatem, którym mogę też filmować, i na przykład jeśli obserwuję ptaki, to po prostu gwizdkiem sportowym gwiżdżę, by wywołać ich niepokój, i filmuję ich reakcje.
A jak obserwujesz ludzi?
Nie próbowałem wywoływać paniki wśród tłumu. Dokładnie sprawdzam dane z różnych ewakuacji budynków, które się odbyły. Porównuję, jak ewakuacja się odbywała, w jakim kierunku uciekali ludzie, ilu zostało rannych, ilu zginęło.















