Rozmowa "Rz"
Załoga zachowała się nieodpowiednio
Załoga powinna polecieć na lotnisko zapasowe - mówi Tomasz Hypki, ekspert lotnictwa, wydawca miesięcznika „Skrzydlata Polska”
Rz: Pan uważa, że zawinił pilot?
Tomasz Hypki: Załoga zachowała się nieodpowiednio do panujących tego dnia warunków. Nie powinna lądować w gęstej mgle, tylko polecieć na lotnisko zapasowe, do czego kontrola lotniska wielokrotnie wzywała.
Bo bezpieczeństwo jest najważniejsze. Pilot podjął złą decyzję, a w gęstej mgle prawdopodobnie utracił orientację.
W Tu-154 były urządzenia ostrzegające przed zbyt niskim lotem.
System TAWS był zapewne sprawny, ale bezużyteczny. Nie mógł normalnie działać, bo nie miał dokładnych danych o ukształtowaniu terenu wokół lotniska. Smoleńska nie ma na liście 11 tys. lotnisk, których dane są opracowane przez producentów systemów. W tych warunkach nawet znajomość topografii terenu nie mogła pomóc.
Pilot podobno znał teren.
Nie wiem. Pilot nie żyje, a przełożeni będą tłumaczyć, że wszystko było w porządku. Choć poziom szkolenia w Siłach Powietrznych jest fatalny. To czwarta katastrofa w ostatnich dwóch latach, podobna do tej w Mirosławcu. Nie wyciągnięto z tego wniosków. Wszyscy za nią odpowiedzialni powinni zostać zdymisjonowani, w tym minister Bogdan Klich. Piloci wojskowi nie potrafią podejmować prawidłowych decyzji. Pilot cywilny straciłby licencję za podjęcie takiego ryzyka, nawet gdyby wylądował.
Obsługa naziemna była bez winy?
Oni zrobili, co mogli, żeby pilot tam nie lądował. To, co się potem działo, zależało od nich w niewielkim stopniu. To nie Rosjanie ściągnęli Polaków na to lotnisko. Oni dla nas je specjalnie obsługiwali. W 2009 r. jednostka, która na nim stacjonowała, została rozformowana. Tu-154 mógł lądować w Witebsku, wyposażonym w ILS (system naprowadzania).
Ale mogli zamknąć lotnisko.
Mogli, ale wywołaliby aferę polityczną. Pilot podjął błędną decyzję, a to, co działo się później, było jej konsekwencją. Odpowiedzialność powinni ponieść ci, którzy doprowadzili do tego, że źle przygotowani piloci wożą naszych prezydentów i generałów.















