Rozmowa "Rz"
Lotnisko w Smoleńsku powinno być zamknięte
W żaden sposób nie możemy teraz rozstrzygać o winie - mówi Płk rez. Piotr Łukaszewicz, pilot, były szef oddziału szkolenia lotniczego SP
Rz: Co mogło spowodować katastrofę prezydenckiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem?
Płk Piotr Łukaszewicz: Komisja odtwarza teraz przebieg końcowej fazy feralnego lotu i ustali, co do tego zderzenia doprowadziło.
Osobiście jestem przekonany, że w trakcie prac kluczowe znaczenie będą miały takie elementy, jak: wysokość dolnej warstwy chmur, widoczność, ukształtowanie terenu oraz interpretacja wskazań wysokościomierza, prawdopodobnie radiowego.
To, co obecnie wiemy, to fakt, że warunki atmosferyczne w chwili katastrofy były poniżej minimalnych, jakie są wymagane przy lądowaniu. Ale moja opinia jest oparta na podstawie dostępnych w mediach informacji oraz własnych doświadczeń.
W żaden sposób nie możemy teraz rozstrzygać o winie określonych osób czy instytucji.
Czy pilot złamał obowiązujące w lotnictwie procedury?
Nie można tego kategorycznie stwierdzić. Dlatego dla ustalenia przyczyn katastrofy kluczowe znaczenie będzie miała odpowiedź na pytanie, dlaczego dowódca załogi zdecydował się na lądowanie, wiedząc, że pogoda na lotnisku była zła.
Czy podejmując ją, kierował się wyłącznie kryteriami bezpieczeństwa lotniczego, czy może uwzględnił konsekwencje, jakie dla pasażerów będzie miało lądowanie na innym lotnisku.
Czy taka możliwość była wcześniej uwzględniona w planie uroczystości w Katyniu?
Czy załoga obsługująca lotnisko w Smoleńsku popełniła jakieś błędy?
Tego też definitywnie stwierdzić nie można. Nasuwa się jednak spostrzeżenie, że przy pogodzie panującej w Smoleńsku w czasie lądowania rządowego samolotu i stanie naziemnego wyposażenia nawigacyjnego, lotnisko powinno być zamknięte bez względu na to, czy zastosowanie znalazły rosyjskie przepisy wojskowe, czy też międzynarodowe przepisy lotnicze.















