Rozmowa "Rz"
Nie ma powrotu do stanu sprzed 10 kwietnia
Dajemy wyraźny sygnał, że Rosja nadal może uniknąć wyroku przed Trybunałem w Strasburgu - mówi mecenas Bartłomiej Sochański w rozmowie z "Rz"
Rz: Dlaczego wspólnie z prawnikami rosyjskimi, z którymi reprezentujecie polskich krewnych ofiar NKWD, wystąpiliście z apelem do władz Federacji Rosyjskiej?
W ostatnich dniach nastąpiła pewna zmiana w klimacie polsko-rosyjskich stosunków. Nie sposób tego nie dostrzec, dlatego mamy nadzieję, że to może mieć wpływ także na toczące się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu postępowanie. Zwracamy uwagę, że potrzebne są kolejne kroki strony rosyjskiej, aby ocieplenie relacji przyniosło trwałe efekty. Przeczytaj apel
Chcecie powiedzieć, że czas na zaspokojenie polskich roszczeń ucieka i emocje związane z katastrofą pod Smoleńskiem wkrótce opadną?
Moim zdaniem, powrotu do stanu sprzed tragedii, do jakiej doszło 10 kwietnia już nie ma. Przede wszystkim dajemy wyraźny sygnał, że Rosja nadal może uniknąć wyroku przed Trybunałem w Strasburgu. Wciąż możliwa jest ugoda. Wyrok zawsze budzi bowiem pewne emocje, a zawarcie porozumienia oznacza, że obie strony sądowego sporu na nim zyskują.
Krewni ofiar zbrodni katyńskiej nadal domagają się jednak odtajnienia wszystkich akt rosyjskiego śledztwa katyńskiego i rehabilitacji wszystkich 22 tysięcy ofiar NKWD?
To minimum, swoiste: non possumus. I te żądania nie podlegają dyskusji. Rosja po prostu musi zmienić swe dotychczasowe stanowisko w sprawie polskiej skargi. To naprawdę jest możliwe - podkreślamy w naszym apelu.















