Rozmowa "Rz"
Napięcie będzie rosło
Justyna Kowalczyk o pierwszym biegu, piątym miejscu i kolejnych startach
Jest pani zadowolona, czy zła?
Justyna Kowalczyk: Zmęczona. I chyba jednak zadowolona, bo nie liczyłam, że będę w czołowej dziesiątce. Z drugiej jednak strony piąte miejsce, to nie medal, więc trudno być w pełni usatysfakcjonowanym. Zobacz komentarz video w tv.rp.pl
Co zadecydowało, że jednak nie ma pani medalu?
Ostatnie dwa kilometry, tam go straciłam.
Po 7,3 km była pani trzecia...
To właśnie mówię. Później był trudny zjazd i Smigun i Bjoergen były szybsze.
Trasa była dobrze przygotowana?
Znakomicie, choć raz jeszcze powtórzę, że to nie jest trasa dla mnie. Liczne protesty zawodników i trenerów na szczęście zrobiły swoje. Na treningach trasa była przecież fatalna, raz miękka, z dziurami, innym razem za twarda.
O której pani wstała?
Wcześnie, o 5.30. Nie ukrywam, że byłam śpiąca i zdenerwowana. Co więcej nie byłam wcale pewna czy wystartuję. Rozmawiałam z trenerem i ustaliliśmy, że decyzję podejmę po rozgrzewce. Gdyby trasa była bardzo oblodzona, na co się zanosiło, powiedziałabym nie. Zdrowie jest dla mnie najważniejsze.
Narty jechały jak trzeba?
Nie narzekam, choć nie mam też porównania, bo z nikim nie rozmawiałam. Myślę jednak, że wszystko było jak trzeba, moi chłopcy zrobili dobrą robotę.
Dlaczego na starcie zabrakło Petry Majdić?
Na jej miejscu zrobiłabym to samo, nie miała szans na medal. To nie jej dystans, tak samo jak nie mój.
Kalla, Smigun, Bjoergen - one zrezygnowały w tym sezonie z wielu startów, by jak najlepiej przygotować się do igrzysk...
I co ja mam na to odpowiedzieć? Nie wiem przecież dokładnie jak trenowały latem, co robiły kilka lat temu. Każdy robi swoje, a później wyniki to weryfikują. Jeśli mają medale, to znaczy, że zrobiły dobrze.
Bieg, którego pani nie lubi ma już za panią, czy przed kolejnymi startami będzie pani spokojniejsza?
Nie sądzę, myślę, że napięcie będzie rosło ze startu na start. Na igrzyskach nie ma miejsca na spokój. Każda chce wygrać. Bjoergen i Smigun też chciały, ale nie dały rady. Ja również chciałam być pierwsza. Nie zakładam przecież, że będę 5 czy 10. Nie miałoby to sensu.
W środę sprint stylem klasycznym. Oczekiwania będą większe?
Nie lubię tak stawiać sprawy. Najważniejsze, by wyzwolić w sobie maksymalną koncentrację i nie popełniać błędów. Jedno wynika z drugiego, ale na błędy nie mogę sobie pozwolić.















