Rozmowa "Rz"
Niektórzy już teraz zachowują się lepiej
Tom Steinberg, założyciel organizacji MySociety, twórcy serwisu TheyWorkForYou.com
Skąd pomysł na stworzenie takiego serwisu?
Tom Steinberg: Chciałem, żeby ludzie wiedzieli, co robią politycy.
A ludzie chcieli o tym wiedzieć?
Sądząc po tym, ile osób odwiedza naszą stronę, tak. W ciągu roku to ponad trzy miliony osób. Serwis bardzo się podoba, zwłaszcza po skandalach z wydatkami brytyjskich parlamentarzystów. Mamy wiele pozytywnych reakcji. Również polityków, choć oczywiście nie wszystkim się on podoba.
Politycy się go boją?
Tego nie wiem. Ale wiedzą, że taki serwis istnieje, i być może mają się bardziej na baczności. Są bardziej świadomi. W pewnym sensie nowe technologie mogą stać się zagrożeniem dla polityków, którzy mają niedobre intencje lub są bardzo bierni. Jeśli wykonujesz swoją pracę bardzo źle, ten serwis pokaże to wyborcom.
Czy takie strony mogą zmienić kulturę polityczną?
Mam nadzieję, że będziemy się mogli do tego przyczynić. Choć zapewne bardziej na zmianę politycznych zwyczajów wpłynęłyby reformy. Ludzie jednak z reguły lepiej się zachowują, gdy są obserwowani. A tu w dodatku mamy do czynienia z osobami publicznymi.
Czy już dostrzega pan zmianę zachowania niektórych polityków?
W niektórych przypadkach – tak. Są politycy, którzy zmienili sposób odpowiadania na e-maile. Nie chcą wypaść źle, bo wiedzą, że prowadzimy statystyki, punktując ich za sposób udzielania odpowiedzi wyborcom. Bardzo im zależy, by w statystykach nie wypaść źle. To nie jest jeszcze totalna rewolucja, ale mam nadzieję, że małymi krokami też można wiele osiągnąć.
Efekty już są, choć trochę inne. Podobno dzięki MySociety 200 tysięcy osób pierwszy raz w życiu napisało listy do posłów.
To prawda, ale mamy też inne sukcesy. W całym kraju udało się naprawić około 20 tysięcy ulicznych dziur i innych usterek.
Takie serwisy przydałyby się w innych krajach.
To zależy od ludzi, którzy mieszkają w danym kraju. W moim taki serwis na pewno jest bardzo przydatny. W innych może przynieść mniejsze efekty. Ale MySociety prowadzi właśnie program skierowany do krajów Europy Środkowo-Wschodniej (www.cee.mysociety.org). Chcemy im pomóc w stworzeniu takich serwisów promujących przejrzystą demokrację. Jednak podkreślam, że chcemy, by mieszkańcy sami zdecydowali, czy tego potrzebują. Jesteśmy gotowi pojechać do nich i porozmawiać na ten temat. Opowiedzieć o naszym projekcie. Również w Polsce.















