Dalajlama zaniepokojony sytuacją w Tybecie

gaw 14-03-2008, ostatnia aktualizacja 14-03-2008 19:57

Dalajlama XIV wyraził głębokie zaniepokojenie rozwojem sytuacji w Tybecie, gdzie narasta napięcie i trwają antychińskie protesty. Wezwał władze do dialogu, a swoich rodaków do nieuciekania się do przemocy.

- Jestem głęboko zaniepokojony sytuacją, jaka rozwija się w Tybecie po pokojowych protestach w wielu jego częściach, m.in. w Lhasie - powiedział w Dharamsali duchowy przywódca Tybetańczyków.

Od poniedziałku protesty przybierają na sile w całym Tybecie i w przyległych chińskich prowincjach, stanowiących historycznie jego część. Demonstrujący domagają się również powrotu dalajlamy do kraju.

Dalajlama przypomniał, że "protesty te są manifestacją głęboko zakorzenionego resentymentu tybetańskiego narodu wobec obecnego rządu".

- Jak zawsze powtarzałem, jedność i stałość wobec brutalnej siły jest w najlepszym razie rozwiązaniem tymczasowym. Oczekiwanie jedności i stabilizacji pod takimi rządami jest nierealistyczne i dlatego nie prowadzi do znalezienia pokojowego i trwałego rozwiązania - ocenił zwierzchnik buddyzmu tybetańskiego.

- Dlatego apeluję do chińskiego przywództwa o zaprzestanie stosowania siły i zareagowanie dialogiem na od dawna wrzący resentyment tybetańskiego narodu. Wzywam także moich tybetańskich rodaków do nieuciekania się do przemocy - zaapelował.

Protesty z okazji 49. rocznicy krwawo stłumionego antychińskiego powstania w Tybecie i chińskiej okupacji organizowane są też na świecie. W Indiach Tybetańczycy rozpoczęli marsz ku granicy, ale zostali zatrzymani w czwartek przez indyjskie władze.

PAP