Ateistów zapraszam

aktualizacja: 28.11.2013, 19:58
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia
Foto: Fotorzepa, Maciej Kaczanowski Maciej Kaczanowski

Polska ma naprawdę najbardziej wierzących ateistów na świecie.

Jednemu z nich, gdy był w śpiączce, szpitalny kapelan udzielił namaszczenia chorych, a pacjent – gdy się po kilku miesiącach o tym dowiedział – doznał załamania nerwowego i znalazł się w stanie przedzawałowym. Sąd Najwyższy uznał, że ma prawo walczyć o odszkodowanie, bo to, co się stało, sponiewierało wolność sumienia ateisty.
Nie jestem ateistą, ale na chwilę spróbuję się wczuć. Jeśli Boga nie ma, to wszystko co robią wierni (w tym księża), to nieszkodliwe gusła, hokus-pokus. To, co zrobił ów ksiądz, nic więc dla mnie nie znaczy (nie boli i nie zostawia śladów – namaszczenie chorych miałem dwa razy, więc wiem), ale to chyba miłe, że przyszedł i chciał pomóc? Gdybym ja, katolik, gdzieś w Azji trafił do szpitala i dowiedziałbym się później, że jakiś ściągnięty przez obsługę buddyjski mnich odprawił nade mną modły, odnalazłbym go, żeby mu podziękować. Bo choć zupełnie nie podzielam jego wiary, doceniam gest.
Podsumujmy: człowiek, który twierdzi, że nie ma ducha, na czysto duchowy obrzęd reaguje tak, jakby mógł on zrobić mu realną krzywdę. Potrzebuje teraz świeckich egzorcyzmów, które przywrócą wolność jego sumieniu. Powtórzę: jak coś, co jego zdaniem obiektywnie nie zaistniało, puste słowa i puste znaki, może doprowadzić człowieka do stanu przedzawałowego? Zaprawdę, mamy najbardziej wierzących ateistów na świecie.
Na tyle nadwrażliwych, że w życzliwym geście myślącego inaczej człowieka z miejsca widzą akt ideologicznej agresji, próbę wrogiego przejęcia, zapisania na siłę do swojej czarnej sotni. Litości, odrobinę wiedzy! Sakrament chorych to pomoc, a nie żaden obrzęd inicjacji, nie obrzezanie i nie chrzest.
A co do chrztu – w dyskusji już podnoszą się głosy, że następnym krokiem sądów powinno być zakazanie chrzczenia nieświadomych dzieci. To jednak myślenie kompletnie od czapki. Tę decyzję podejmują przecież nie księża, lecz rodzice. W ramach swej odpowiedzialności formatujący potomstwu życie także na wielu innych frontach: wybierają mu też szkołę, dietę, kolegów i języki, których będzie się uczyć. Z tym nie macie, drodzy ateiści, kłopotu?
Sprawę rozwiąże precyzyjne dysponowanie przy przyjęciu do szpitala, czy życzy się sobie wizyty kapłana. Ja przy najbliższej okazji zapiszę, by koniecznie wezwać do mnie katolickiego księdza. Ale jeśli zechce też wpaść pastor lub imam, albo profesor Hartman z profesor Środą (ateistka zajęta korespondencją z papieżem), by mnie wesprzeć ateistyczno-humanistyczną dobrą myślą – z całego serca ich do siebie zapraszam.
Autor jest twórcą portalu stacja7.pl
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE