Wideo na żądanie coraz silniejsze

aktualizacja: 12.09.2013, 00:20
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Wydatki na oglądanie filmów, seriali i programów w trybie VoD wyłącznie w ramach ofert płatnej telewizji sięgną w 2018 r. na świecie 6 mld dolarów.

Te 6 mld dol. z wideo na żądanie (VoD – video on demand) będzie oznaczało  wzrost o 44 proc. wobec ubiegłego roku – podaje firma badawcza Research and Markets. Ale jej wyliczenia nie obejmują tzw. SVoD (subskrypcyjnego wideo na żądanie, czyli pakietów z filmami, serialami i programami telewizyjnymi wykupywanymi u operatorów płatnej telewizji na określony czas – zazwyczaj na miesiąc) ani wpływów internetowych platform z filmami (jak amerykański Netflix czy polski TVN Player).
Te 6 mld dol. z wideo na żądanie (VoD – video on demand) będzie oznaczało  wzrost o 44 proc. wobec ubiegłego roku – podaje firma badawcza Research and Markets. Ale jej wyliczenia nie obejmują tzw. SVoD (subskrypcyjnego wideo na żądanie, czyli pakietów z filmami, serialami i programami telewizyjnymi wykupywanymi u operatorów płatnej telewizji na określony czas – zazwyczaj na miesiąc) ani wpływów internetowych platform z filmami (jak amerykański Netflix czy polski TVN Player).
Te 6 mld dol. z wideo na żądanie (VoD – video on demand) będzie oznaczało  wzrost o 44 proc. wobec ubiegłego roku – podaje firma badawcza Research and Markets. Ale jej wyliczenia nie obejmują tzw. SVoD (subskrypcyjnego wideo na żądanie, czyli pakietów z filmami, serialami i programami telewizyjnymi wykupywanymi u operatorów płatnej telewizji na określony czas – zazwyczaj na miesiąc) ani wpływów internetowych platform z filmami (jak amerykański Netflix czy polski TVN Player).
Obecnie udział wideo na żądanie w całym rynku płatnych telewizji szacowanym przez Research and Market na 184 mld dol., wynosi na świecie 2,3 proc. Za sześć lat zwiększy się do 2,9 proc. Najwięcej będą wtedy płacić za wideo na żądanie klienci sieci kablowych: 2,77 mld dol. (obecnie rocznie wydają na tę usługę ok. 1 mld dol.), abonenci platform satelitarnych wydadzą łącznie 1,79 mld dol., a IPTV (telewizji dystrybuowanej z wykorzystaniem łącz internetowych) 1 mld dol. (ale za to najszybciej wzrosną, bo podwoją się w tym okresie).
Obecnie udział wideo na żądanie w całym rynku płatnych telewizji szacowanym przez Research and Market na 184 mld dol., wynosi na świecie 2,3 proc. Za sześć lat zwiększy się do 2,9 proc. Najwięcej będą wtedy płacić za wideo na żądanie klienci sieci kablowych: 2,77 mld dol. (obecnie rocznie wydają na tę usługę ok. 1 mld dol.), abonenci platform satelitarnych wydadzą łącznie 1,79 mld dol., a IPTV (telewizji dystrybuowanej z wykorzystaniem łącz internetowych) 1 mld dol. (ale za to najszybciej wzrosną, bo podwoją się w tym okresie).
Obecnie udział wideo na żądanie w całym rynku płatnych telewizji szacowanym przez Research and Market na 184 mld dol., wynosi na świecie 2,3 proc. Za sześć lat zwiększy się do 2,9 proc. Najwięcej będą wtedy płacić za wideo na żądanie klienci sieci kablowych: 2,77 mld dol. (obecnie rocznie wydają na tę usługę ok. 1 mld dol.), abonenci platform satelitarnych wydadzą łącznie 1,79 mld dol., a IPTV (telewizji dystrybuowanej z wykorzystaniem łącz internetowych) 1 mld dol. (ale za to najszybciej wzrosną, bo podwoją się w tym okresie).
– Trudno powiedzieć, dlaczego akurat operatorzy kablowi odnotują najwyższe wpływy z tej usługi. Ale może to wynikać z tego, że wideo na żądanie jest najbardziej zadomowione w ofercie kablówek, bo operatorzy sieci kablowych najwcześniej wdrażali te usługi – zauważa Jerzy Straszewski, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej zrzeszającej sieci kablowe.
– Trudno powiedzieć, dlaczego akurat operatorzy kablowi odnotują najwyższe wpływy z tej usługi. Ale może to wynikać z tego, że wideo na żądanie jest najbardziej zadomowione w ofercie kablówek, bo operatorzy sieci kablowych najwcześniej wdrażali te usługi – zauważa Jerzy Straszewski, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej zrzeszającej sieci kablowe.
– Trudno powiedzieć, dlaczego akurat operatorzy kablowi odnotują najwyższe wpływy z tej usługi. Ale może to wynikać z tego, że wideo na żądanie jest najbardziej zadomowione w ofercie kablówek, bo operatorzy sieci kablowych najwcześniej wdrażali te usługi – zauważa Jerzy Straszewski, prezes Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej zrzeszającej sieci kablowe.
Choć takie usługi, jak VoD będą w ofertach operatorów płatnej telewizji powoli rosły, to jednak boom przeżywać będą w najbliższych latach te usługi, które będzie można odbierać w jednym mieszkaniu na wielu ekranach: nie tylko telewizora, ale także laptopa, tabletu czy smartfona. Z najnowszego badania comScore MobiLens wynika, że oglądanie wideo na smartfonach w pięciu największych krajach Unii Europejskiej wzrosło w samym tylko ostatnim kwartale ponaddwukrotnie rok do roku. Największy wzrost wykorzystania smartfonów do oglądania treści wideo odnotowano w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. – Aplikacje mobilne takie jak m.in. Ipla, TVN Player czy TVP Info pozwalają na oglądanie ulubionych filmów i stacji telewizyjnych w dowolnym miejscu i czasie. To niewątpliwie jeden z kroków milowych w historii, i to nie tylko telefonii komórkowej, ale także telewizji – uważa Wojciech Borowski, prezes McCann Worldgroup.
Choć takie usługi, jak VoD będą w ofertach operatorów płatnej telewizji powoli rosły, to jednak boom przeżywać będą w najbliższych latach te usługi, które będzie można odbierać w jednym mieszkaniu na wielu ekranach: nie tylko telewizora, ale także laptopa, tabletu czy smartfona. Z najnowszego badania comScore MobiLens wynika, że oglądanie wideo na smartfonach w pięciu największych krajach Unii Europejskiej wzrosło w samym tylko ostatnim kwartale ponaddwukrotnie rok do roku. Największy wzrost wykorzystania smartfonów do oglądania treści wideo odnotowano w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. – Aplikacje mobilne takie jak m.in. Ipla, TVN Player czy TVP Info pozwalają na oglądanie ulubionych filmów i stacji telewizyjnych w dowolnym miejscu i czasie. To niewątpliwie jeden z kroków milowych w historii, i to nie tylko telefonii komórkowej, ale także telewizji – uważa Wojciech Borowski, prezes McCann Worldgroup.
Choć takie usługi, jak VoD będą w ofertach operatorów płatnej telewizji powoli rosły, to jednak boom przeżywać będą w najbliższych latach te usługi, które będzie można odbierać w jednym mieszkaniu na wielu ekranach: nie tylko telewizora, ale także laptopa, tabletu czy smartfona. Z najnowszego badania comScore MobiLens wynika, że oglądanie wideo na smartfonach w pięciu największych krajach Unii Europejskiej wzrosło w samym tylko ostatnim kwartale ponaddwukrotnie rok do roku. Największy wzrost wykorzystania smartfonów do oglądania treści wideo odnotowano w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. – Aplikacje mobilne takie jak m.in. Ipla, TVN Player czy TVP Info pozwalają na oglądanie ulubionych filmów i stacji telewizyjnych w dowolnym miejscu i czasie. To niewątpliwie jeden z kroków milowych w historii, i to nie tylko telefonii komórkowej, ale także telewizji – uważa Wojciech Borowski, prezes McCann Worldgroup.
Operatorzy muszą inwestować w serwisy  przystosowane do oglądania na różnych urządzeniach nie tylko dlatego, że tego chcą widzowie, ale także dlatego, że na światowym rynku rośnie silna, niezależna od nich, alternatywna oferta serwisów internetowych, która szybko wykorzystałaby ich wahania. – W odpowiedzi na to potencjalne zagrożenie operatorzy płatnej telewizji zaczęli rozwijać własne wieloekranowe usługi pozwalające abonentom na oglądanie telewizji na wielu urządzeniach (szczególnie smartfonach i tabletach). Takie innowacje oraz atrakcyjność najbardziej popularnych treści,  jak np. wydarzenia sportowe, pozwolą wielu istniejącym operatorom zachować swój udział w rynku w ciągu najbliższych kilku lat – komentowała Ewa Urban, starszy menedżer w zespole ds. sektora telekomunikacji, mediów i rozrywki PwC, dane tej firmy dotyczące serwisów z wideo w sieci (over-the-top, czyli OTT).
Operatorzy muszą inwestować w serwisy  przystosowane do oglądania na różnych urządzeniach nie tylko dlatego, że tego chcą widzowie, ale także dlatego, że na światowym rynku rośnie silna, niezależna od nich, alternatywna oferta serwisów internetowych, która szybko wykorzystałaby ich wahania. – W odpowiedzi na to potencjalne zagrożenie operatorzy płatnej telewizji zaczęli rozwijać własne wieloekranowe usługi pozwalające abonentom na oglądanie telewizji na wielu urządzeniach (szczególnie smartfonach i tabletach). Takie innowacje oraz atrakcyjność najbardziej popularnych treści,  jak np. wydarzenia sportowe, pozwolą wielu istniejącym operatorom zachować swój udział w rynku w ciągu najbliższych kilku lat – komentowała Ewa Urban, starszy menedżer w zespole ds. sektora telekomunikacji, mediów i rozrywki PwC, dane tej firmy dotyczące serwisów z wideo w sieci (over-the-top, czyli OTT).
Operatorzy muszą inwestować w serwisy  przystosowane do oglądania na różnych urządzeniach nie tylko dlatego, że tego chcą widzowie, ale także dlatego, że na światowym rynku rośnie silna, niezależna od nich, alternatywna oferta serwisów internetowych, która szybko wykorzystałaby ich wahania. – W odpowiedzi na to potencjalne zagrożenie operatorzy płatnej telewizji zaczęli rozwijać własne wieloekranowe usługi pozwalające abonentom na oglądanie telewizji na wielu urządzeniach (szczególnie smartfonach i tabletach). Takie innowacje oraz atrakcyjność najbardziej popularnych treści,  jak np. wydarzenia sportowe, pozwolą wielu istniejącym operatorom zachować swój udział w rynku w ciągu najbliższych kilku lat – komentowała Ewa Urban, starszy menedżer w zespole ds. sektora telekomunikacji, mediów i rozrywki PwC, dane tej firmy dotyczące serwisów z wideo w sieci (over-the-top, czyli OTT).
Według nich globalne wpływy takich serwisów, jak amerykańskie Netflix czy Hulu oraz polskie Ipla, TVN Player, Iplex, Cineman czy Kinoplex.gazeta.pl  wzrosną między 2012 a 2017 rokiem ponadczterokrotnie, do 17,4 mld dol. Według szacunków ABI Research w ubiegłym roku globalne przychody serwisów OTT sięgnęły 8 mld dol., a w 2015 r. sięgną już 20 mld dol.
Według nich globalne wpływy takich serwisów, jak amerykańskie Netflix czy Hulu oraz polskie Ipla, TVN Player, Iplex, Cineman czy Kinoplex.gazeta.pl  wzrosną między 2012 a 2017 rokiem ponadczterokrotnie, do 17,4 mld dol. Według szacunków ABI Research w ubiegłym roku globalne przychody serwisów OTT sięgnęły 8 mld dol., a w 2015 r. sięgną już 20 mld dol.
Według nich globalne wpływy takich serwisów, jak amerykańskie Netflix czy Hulu oraz polskie Ipla, TVN Player, Iplex, Cineman czy Kinoplex.gazeta.pl  wzrosną między 2012 a 2017 rokiem ponadczterokrotnie, do 17,4 mld dol. Według szacunków ABI Research w ubiegłym roku globalne przychody serwisów OTT sięgnęły 8 mld dol., a w 2015 r. sięgną już 20 mld dol.
5 milionów gospodarstw domowych w USA świadomie nie ogląda już tradycyjnej telewizji wg Nielsena
5 milionów gospodarstw domowych w USA świadomie nie ogląda już tradycyjnej telewizji wg Nielsena
5 milionów gospodarstw domowych w USA świadomie nie ogląda już tradycyjnej telewizji wg Nielsena
W Polsce słabością serwisów OTT jest wciąż mało konkurencyjna oferta. Nie ma już wprawdzie problemu z obejrzeniem w sieci najnowszych odcinków lokalnych seriali pokazywanych przez największych nadawców, ale nowinki zza oceanu wciąż są poza zasięgiem polskich internautów. Tymczasem amerykańscy giganci z wideo w sieci: Netflix (ok. 28 mln klientów)  i Hulu (ok. 4 mln klientów), szybko zrozumieli, że bez własnej oferty nie będą w stanie zawalczyć o widzów, którzy w płatnych telewizjach coraz częściej mają możliwość oglądania na tablecie najnowszego odcinka ulubionego serialu, pokazywanego poza tym premierowo wyłącznie w telewizji. Najpierw Netflix wyprodukował bardzo pozytywnie oceniony przez widzów i branżę filmową serial „House of cards" z Kevinem Spaceym, który przysporzył serwisowi wielkiej popularności. Teraz amerykańskie media donoszą, że jego śladem chce iść konkurencyjne Hulu. Jesienią ruszy produkcja zamówionego przez Hulu w wytwórni Lionsgate 10-odcinkowego serialu „Deadbeat", który wyprodukują  Dakota Pictures i firma Plan B Entertainment, należąca do hollywoodzkiego gwiazdora Brada Pitta.
W Polsce słabością serwisów OTT jest wciąż mało konkurencyjna oferta. Nie ma już wprawdzie problemu z obejrzeniem w sieci najnowszych odcinków lokalnych seriali pokazywanych przez największych nadawców, ale nowinki zza oceanu wciąż są poza zasięgiem polskich internautów. Tymczasem amerykańscy giganci z wideo w sieci: Netflix (ok. 28 mln klientów)  i Hulu (ok. 4 mln klientów), szybko zrozumieli, że bez własnej oferty nie będą w stanie zawalczyć o widzów, którzy w płatnych telewizjach coraz częściej mają możliwość oglądania na tablecie najnowszego odcinka ulubionego serialu, pokazywanego poza tym premierowo wyłącznie w telewizji. Najpierw Netflix wyprodukował bardzo pozytywnie oceniony przez widzów i branżę filmową serial „House of cards" z Kevinem Spaceym, który przysporzył serwisowi wielkiej popularności. Teraz amerykańskie media donoszą, że jego śladem chce iść konkurencyjne Hulu. Jesienią ruszy produkcja zamówionego przez Hulu w wytwórni Lionsgate 10-odcinkowego serialu „Deadbeat", który wyprodukują  Dakota Pictures i firma Plan B Entertainment, należąca do hollywoodzkiego gwiazdora Brada Pitta.
W Polsce słabością serwisów OTT jest wciąż mało konkurencyjna oferta. Nie ma już wprawdzie problemu z obejrzeniem w sieci najnowszych odcinków lokalnych seriali pokazywanych przez największych nadawców, ale nowinki zza oceanu wciąż są poza zasięgiem polskich internautów. Tymczasem amerykańscy giganci z wideo w sieci: Netflix (ok. 28 mln klientów)  i Hulu (ok. 4 mln klientów), szybko zrozumieli, że bez własnej oferty nie będą w stanie zawalczyć o widzów, którzy w płatnych telewizjach coraz częściej mają możliwość oglądania na tablecie najnowszego odcinka ulubionego serialu, pokazywanego poza tym premierowo wyłącznie w telewizji. Najpierw Netflix wyprodukował bardzo pozytywnie oceniony przez widzów i branżę filmową serial „House of cards" z Kevinem Spaceym, który przysporzył serwisowi wielkiej popularności. Teraz amerykańskie media donoszą, że jego śladem chce iść konkurencyjne Hulu. Jesienią ruszy produkcja zamówionego przez Hulu w wytwórni Lionsgate 10-odcinkowego serialu „Deadbeat", który wyprodukują  Dakota Pictures i firma Plan B Entertainment, należąca do hollywoodzkiego gwiazdora Brada Pitta.
Będący już o krok dalej Netflix, który „House of cards" traktował jako swój największy programowy skarb, postanowił zarabiać na nim dalej, wchodząc we współpracę z amerykańskim operatorem płatnej telewizji TiVo Virgin Media. Porozumienie między dwoma gigantami jest czymś zupełnie nowym. – To poważny ruch ze strony Virgin Media. Dotychczas większość operatorów płatnej telewizji podchodziła do operatorów OTT nieco podejrzliwie, traktując ich bardziej jak zagrożenie niż nowe możliwości rozwoju dla własnego biznesu – komentuje Cesar Bachelet, starszy analityk w firmie Analysys Mason.
Będący już o krok dalej Netflix, który „House of cards" traktował jako swój największy programowy skarb, postanowił zarabiać na nim dalej, wchodząc we współpracę z amerykańskim operatorem płatnej telewizji TiVo Virgin Media. Porozumienie między dwoma gigantami jest czymś zupełnie nowym. – To poważny ruch ze strony Virgin Media. Dotychczas większość operatorów płatnej telewizji podchodziła do operatorów OTT nieco podejrzliwie, traktując ich bardziej jak zagrożenie niż nowe możliwości rozwoju dla własnego biznesu – komentuje Cesar Bachelet, starszy analityk w firmie Analysys Mason.
Będący już o krok dalej Netflix, który „House of cards" traktował jako swój największy programowy skarb, postanowił zarabiać na nim dalej, wchodząc we współpracę z amerykańskim operatorem płatnej telewizji TiVo Virgin Media. Porozumienie między dwoma gigantami jest czymś zupełnie nowym. – To poważny ruch ze strony Virgin Media. Dotychczas większość operatorów płatnej telewizji podchodziła do operatorów OTT nieco podejrzliwie, traktując ich bardziej jak zagrożenie niż nowe możliwości rozwoju dla własnego biznesu – komentuje Cesar Bachelet, starszy analityk w firmie Analysys Mason.
Jak dodaje, z badań firmy wynika, że serwisy internetowe raczej uzupełniają niż zastępują w domach telewizję. Mimo to operatorzy płatnej TV na razie próbują przejmować takie podmioty, a nie zaczynać z nimi współpracę na niezależnym gruncie. Wśród chętnych do wystawionego niedawno na sprzedaż Hulu było kilku operatorów płatnej telewizji, m.in. Direct TV, AT&T i Time Warner Cable.
Jak dodaje, z badań firmy wynika, że serwisy internetowe raczej uzupełniają niż zastępują w domach telewizję. Mimo to operatorzy płatnej TV na razie próbują przejmować takie podmioty, a nie zaczynać z nimi współpracę na niezależnym gruncie. Wśród chętnych do wystawionego niedawno na sprzedaż Hulu było kilku operatorów płatnej telewizji, m.in. Direct TV, AT&T i Time Warner Cable.
Jak dodaje, z badań firmy wynika, że serwisy internetowe raczej uzupełniają niż zastępują w domach telewizję. Mimo to operatorzy płatnej TV na razie próbują przejmować takie podmioty, a nie zaczynać z nimi współpracę na niezależnym gruncie. Wśród chętnych do wystawionego niedawno na sprzedaż Hulu było kilku operatorów płatnej telewizji, m.in. Direct TV, AT&T i Time Warner Cable.

Podyskutuj z nami na Facebooku

www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia

Podyskutuj z nami na Facebooku

www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia

Podyskutuj z nami na Facebooku

www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia
Czy oglądasz filmy i programy telewizyjne na swoim smartfonie lub tablecie?
Czy oglądasz filmy i programy telewizyjne na swoim smartfonie lub tablecie?
Czy oglądasz filmy i programy telewizyjne na swoim smartfonie lub tablecie?

Internet odciąga widzów sprzed tv

Internet nie dość, że oferuje konkurencyjne dla telewizji treści w podobnej formie, angażuje widzów telewizji także w inny sposób. Choć z zaprezentowanych w tym tygodniu przez badającą telewizyjną oglądalność w Polsce firmę Nielsen Audience Measurement danych na temat cyfryzacji telewizji w Polsce wynika, że gros polskich widzów (53 proc.) oglądając telewizję, skupia się wyłącznie na ekranie telewizora, spora ich część (34 proc.) w czasie oglądania rzuca też już okiem w komputer lub tablet.

Internet odciąga widzów sprzed tv

Internet nie dość, że oferuje konkurencyjne dla telewizji treści w podobnej formie, angażuje widzów telewizji także w inny sposób. Choć z zaprezentowanych w tym tygodniu przez badającą telewizyjną oglądalność w Polsce firmę Nielsen Audience Measurement danych na temat cyfryzacji telewizji w Polsce wynika, że gros polskich widzów (53 proc.) oglądając telewizję, skupia się wyłącznie na ekranie telewizora, spora ich część (34 proc.) w czasie oglądania rzuca też już okiem w komputer lub tablet.

Internet odciąga widzów sprzed tv

Internet nie dość, że oferuje konkurencyjne dla telewizji treści w podobnej formie, angażuje widzów telewizji także w inny sposób. Choć z zaprezentowanych w tym tygodniu przez badającą telewizyjną oglądalność w Polsce firmę Nielsen Audience Measurement danych na temat cyfryzacji telewizji w Polsce wynika, że gros polskich widzów (53 proc.) oglądając telewizję, skupia się wyłącznie na ekranie telewizora, spora ich część (34 proc.) w czasie oglądania rzuca też już okiem w komputer lub tablet.
Większość telewidzów, którzy tak robią i mają Internet (60 proc.), równolegle surfuje po sieci, oglądając tam różne materiały. Przy czym tylko 14 proc. szuka w tym czasie w sieci materiałów związanych z oglądanym programem, a zaledwie 4 proc. komentuje w sieci  na bieżąco oglądany program. Gros – 77 proc. – ogląda jednak witryny w ogóle niezwiązane z tym, co widzi na ekranie.
Większość telewidzów, którzy tak robią i mają Internet (60 proc.), równolegle surfuje po sieci, oglądając tam różne materiały. Przy czym tylko 14 proc. szuka w tym czasie w sieci materiałów związanych z oglądanym programem, a zaledwie 4 proc. komentuje w sieci  na bieżąco oglądany program. Gros – 77 proc. – ogląda jednak witryny w ogóle niezwiązane z tym, co widzi na ekranie.
Większość telewidzów, którzy tak robią i mają Internet (60 proc.), równolegle surfuje po sieci, oglądając tam różne materiały. Przy czym tylko 14 proc. szuka w tym czasie w sieci materiałów związanych z oglądanym programem, a zaledwie 4 proc. komentuje w sieci  na bieżąco oglądany program. Gros – 77 proc. – ogląda jednak witryny w ogóle niezwiązane z tym, co widzi na ekranie.
Jednocześnie na świecie utrzymuje się liczba gospodarstw domowych, które w ogóle zrezygnowały z posiadania telewizora lub odbierania tradycyjnej telewizji i jeśli w ogóle mają odbiornik, jest on zdolny do łączenia się z Internetem (tzw. smart tv) i jest wykorzystywany tylko do oglądania wideo z sieci. Za oceanem firma Nielsen zaczyna od tego sezonu telewizyjnego badać domy nieodbierające tradycyjnej telewizji. Według jej szacunków takich domów jest obecnie w USA 5,01 mln – ponaddwukrotnie więcej niż w 2007 roku (wtedy  z badań Nielsena wynikało, że było ich 2,01 mln), czyli ok. 5 proc. wszystkich. Nowa grupa nazywa się Zero-TV Households. W Polsce domów, w których nie ogląda się telewizji, w 2011 r. było  według danych domu mediowego LoweMedia ok. 700 tys.
Jednocześnie na świecie utrzymuje się liczba gospodarstw domowych, które w ogóle zrezygnowały z posiadania telewizora lub odbierania tradycyjnej telewizji i jeśli w ogóle mają odbiornik, jest on zdolny do łączenia się z Internetem (tzw. smart tv) i jest wykorzystywany tylko do oglądania wideo z sieci. Za oceanem firma Nielsen zaczyna od tego sezonu telewizyjnego badać domy nieodbierające tradycyjnej telewizji. Według jej szacunków takich domów jest obecnie w USA 5,01 mln – ponaddwukrotnie więcej niż w 2007 roku (wtedy  z badań Nielsena wynikało, że było ich 2,01 mln), czyli ok. 5 proc. wszystkich. Nowa grupa nazywa się Zero-TV Households. W Polsce domów, w których nie ogląda się telewizji, w 2011 r. było  według danych domu mediowego LoweMedia ok. 700 tys.
Jednocześnie na świecie utrzymuje się liczba gospodarstw domowych, które w ogóle zrezygnowały z posiadania telewizora lub odbierania tradycyjnej telewizji i jeśli w ogóle mają odbiornik, jest on zdolny do łączenia się z Internetem (tzw. smart tv) i jest wykorzystywany tylko do oglądania wideo z sieci. Za oceanem firma Nielsen zaczyna od tego sezonu telewizyjnego badać domy nieodbierające tradycyjnej telewizji. Według jej szacunków takich domów jest obecnie w USA 5,01 mln – ponaddwukrotnie więcej niż w 2007 roku (wtedy  z badań Nielsena wynikało, że było ich 2,01 mln), czyli ok. 5 proc. wszystkich. Nowa grupa nazywa się Zero-TV Households. W Polsce domów, w których nie ogląda się telewizji, w 2011 r. było  według danych domu mediowego LoweMedia ok. 700 tys.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE