Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Rabin z polskim krzyżem

Kardynał Ratzinger chce się bić w piersi stale, ks. Chrostowski uważa, że sprawę rachunku sumienia „załatwiono” w roku 2000. Zdecydowanie wolę trzymać z Ratzingerem. Wiedza bowiem o postawach i czynach, które mogš i powinny być przedmiotem rachunku sumienia Koœcioła, stale narasta.
„Plus-Minus" wykazuje ostatnio duże zainteresowanie Polskš Radš Chrzeœcijan i Żydów oraz „dialogowymi" œrodowiskami katolickimi. Najpierw Tomasz Terlikowski ogłosił, że katoliccy „dialogiœci" z PRChŻ od dawna uprawiajš monolog, w którym Rada staje się „reprezentantem interesów tylko jednej strony" – żydowskiej oczywiœcie. Dołšczył do niego wkrótce ks. Waldemar Chrostowski, który w rozmowie z Tomaszem Krzyżakiem ochoczo potwierdził tezę o jednostronnoœci i „jednoskrętnoœci" Rady. Profesor UKSW uznał też, że w istocie  „mamy do czynienia z jednš tališ kart, którš tworzy œrodowisko" (już nawet nie œrodowiska w liczbie mnogiej, lecz œrodowisko!) „Gazety Wyborczej". „Tygodnika Powszechnego", „Więzi" i „Znaku".

Głosy te wymagajš odpowiedzi – w imię dialogu, ale nawet bardziej w imię elementarnej prawdy. Obaj autorzy bowiem przedstawiajš i komentujš nie prawdę, lecz jej karykaturę. Co ciekawe, obaj zresztš majš swoje zasługi dla dialogu – czy to ekumenicznego, czy międzyreligijnego – tyle że sš to zasługi już minione. Zacznijmy, zgodnie z chronologiš publikacji w „Rzeczpospolitej", od œwieckiego publicysty.

Terlikowski dawny i obecny

Być obecnie krytykowanym przez Terlikowskiego to poważny zaszczyt. Prefekt samozwańczej „Frondowej" kongregacji doktrynalnej surowo przywoływał przecież ostatnio do porzšdku i aktualnego papieża, i urzędujšcego prymasa. Papieżowi Franciszkowi zarzucał, że wypowiedzi w sprawie islamu, co jest „powtórkš z przeszłoœci, gdy próbowano oswajać nazistów i komunistów". Prymasa Kowalczyka pouczał natomiast, że wygłasza „opinie sprzeczne z dokumentami Kongregacji Nauki Wiary" (tej watykańskiej). Czytajšc wojownicze teksty redaktora „Frondy", wielekroć przecieram oczy ze zdumienia. Pamiętam go przecież doskonale jako twórcę Ekumenicznej Agencji Informacyjnej. W roku 2007 Jerzy Robert Nowak mówił o nim na antenie Radia Maryja: „Terlikowski nieprzypadkowo okreœlany jest jako «judeochrzeœcijanin»". I oto teraz tenże Terlikowski zarzuca katolikom z Polskiej Rady Chrzeœcijan i Żydów właœciwie to samo, co ongiœ jemu imputował czołowy ideolog Radia Maryja.
A przecież jeszcze dwa lata temu, gdy portal Fronda.pl – jako jedyne bodaj œrodowisko konserwatywne – odważnie i jednoznacznie potępił profanację pomnika w Jedwabnem, Terlikowski z dumš posługiwał się okreœleniem „judeochrzeœcijaństwo". Mšdrze przekonywał swych prawicowych kompanów do uznania „przedteologicznej wspólnoty ideowej, która łšczy judaizm i chrzeœcijaństwo". Jest niš „odwołanie się do tej samej matrycy antropologicznej pochodzšcej z księgi Rodzaju". Odrzucał też argumenty arcykonserwatywnych katolików głoszšcych, że „judaizm jest już tylko uschniętym figowcem". Gdy wtedy spotkaliœmy się, to zgodnie œmieliœmy się z Tomkiem, że – przy wszystkich różnicach – obaj jesteœmy „filosemitami" w Koœciele. Dzisiejszy Terlikowski natomiast zarzuca katolikom zaangażowanym w dialog z Żydami, że wypowiadajš się „zgodnie z liniš redakcji z Czerskiej". I tu pada strzał kulš w płot. Jako przykład ulegania „Gazecie Wyborczej" publicysta „Frondy" podaje bowiem list otwarty w sprawie dyrektora Radia Maryja z 2007 r., podpisany przez kilkudziesięciu katolickich publicystów i intelektualistów. Komentuje: „Ojca Rydzyka można oczywiœcie krytykować za wiele działań, ale... trudno nie zapytać, czy dialogiœci nie powinni raczej spróbować z nim rozmowy, zamiast wzywać biskupów do podjęcia kroków, aby przywołać dyrektora Radia Maryja do porzšdku. Takiej rozmowy nigdy nie próbowano podjšć". Dwa zdania, a ileż w nich treœci do skomentowania... Po pierwsze, wœród sygnatariuszy owego listu z 2007 roku znajduje się także... Tomasz Terlikowski. To właœnie on reprezentował sygnatariuszy w jednej z audycji radiowych. Mówił wówczas, że „zdecydował się podpisać pod listem, ponieważ wypowiedŸ ojca Rydzyka była skandaliczna". Zdaniem – ówczesnego – Terlikowskiego „niedopuszczalne były nie tylko obraŸliwe sformułowania pod adresem prezydenckiej pary, ale również aluzje do sprawy Jedwabnego". Œwięte słowa jegomoœci! Dlaczego dzisiejszy Terlikowski się ich wstydzi? Ówczesny Terlikowski słusznie uważał, że list otwarty był inspirowany przesłankami ewangelicznymi. Dlaczego dzisiejszy Terlikowski sšdzi, że inspiracja przyszła z „Gazety Wyborczej"? Po wtóre, redaktor „Frondy" trafnie zachęca do dialogu z ojcem Rydzykiem. Dlaczego jednak kłamie, twierdzšc, że „takiej rozmowy nigdy nie próbowano podjšć"? Fakty bezskutecznego wielokrotnego zapraszania dyrektora Radia Maryja czy redaktor naczelnej „Naszego Dziennika" przez „dialogistów" były przecież wielokrotnie opisywane publicznie. Terlikowski wie dobrze, że o. Rydzyk („ojciec destruktor", jak go sam nazywał w 2007 r.) konsekwentnie od wielu lat uchyla się od wszelkich form wewnštrzkoœcielnej debaty. Przykładowo – wywiadów prasowych udziela jedynie „Naszemu Dziennikowi" lub tym gazetom, które z pewnoœciš nie będš zbyt dociekliwe (ostatnio na to zaufanie zasłużyli sobie bracia Karnowscy i ich pismo „W Sieci"). Sam Terlikowski był zresztš wielokrotnie traktowany jako niemal œmiertelny wróg na łamach „Naszego Dziennika" i na falach Radia Maryja. Dwa najbarwniejsze okreœlenia, jakimi go tam obdarzano, to: „zawzięty tropiciel kleru" (Zbigniew Sulatycki) i „najskrajniejszy hunwejbin lustracji w Koœciele" (Jerzy Robert Nowak). Miarš różnicy między dawnym a obecnym Terlikowskim jest fakt, że przed kilkoma tygodniami po raz pierwszy w historii jego wykład był emitowany przez TV Trwam. Można zmieniać poglšdy, to nic złego (choć osobiœcie preferuję wiernoœć). Czy jednak trzeba aż wypierać się samego siebie, i to siebie sprzed zaledwie kilku lat?

Ks. Chrostowski dawny i obecny

Zasługi prof. Chrostowskiego dla dialogowej formacji polskich katolików sš, rzecz jasna, dużo większe niż red. Terlikowskiego. Tym dziwniejsza i smutniejsza jest przemiana, jaka w nim się dokonała. Ks. Chrostowski był przed laty moim nauczycielem zarówno jeœli chodzi o wiedzę na temat judaizmu, jak i samš teologię dialogu. PóŸniej jednak z czołowego promotora dialogu katolicko-żydowskiego stał się głównym krytykiem obecnych form tego dialogu. Nie rozumiejšc tej ewolucji, zazwyczaj wolę się na temat aktualnych poglšdów ks. Chrostowskiego nie wypowiadać, ani nie odpowiadać na jego kšœliwe zaczepki. Tym razem muszę uczynić wyjštek. Łšczy mnie z ks. Chrostowskim także fakt, że obaj byliœmy chrzeœcijańskimi współprzewodniczšcymi Polskiej Rady Chrzeœcijan i Żydów. Z tš istotnš różnicš, że on tę Radę współtworzył, nadajšc jej kształt i kierunek, ja zaœ byłem tylko jednym z kontynuatorów. Znamienne zresztš, że gdy ja uważam, iż w dziedzinie dialogu usiłuję realizować zalecenia mego profesora sprzed ponad 20 lat, to dzisiejszy ks. Chrostowski sšdzi, że ja – w przeciwieństwie do niego – nie biorę „niemal wcale pod uwagę bólu oraz wrażliwoœci katolickiej i polskiej". Gdyby różnice dotyczyły wyłšcznie poglšdów, problem byłby mniejszy. Jednak ks. Chrostowski mówi nieprawdę co do faktów. Wymienia „WięŸ" wœród pism, które – przyznajšc sobie „monopol na tę problematykę" – „kontestowały" i „niechętnie przyjmowały" organizowane przez niego sympozja teologiczne. Prawda jest natomiast taka, że „WięŸ" jest akurat pismem, które najczęœciej i najwierniej relacjonowało te sympozja. Szczegółowe zestawienie bibliograficzne już kiedyœ w odpowiedzi profesorowi UKSW przedstawialiœmy. Ale on wie swoje... Na łamach „Rzeczpospolitej" opisuje zorganizowane przez siebie sympozjum o Jezusie jako otoczone jakoby szczególnš niechęciš mediów, w tym „Więzi". Tymczasem w naszym piœmie, zachwyceni poziomem referatów i dyskusji, niemal natychmiast uczyniliœmy z tej kwestii temat czołówkowy. Słusznie natomiast ubolewa profesor UKSW, że w ortodoksyjnych œrodowiskach żydowskich niewiele się wie na temat dialogu z katolikami. Ale i tu trzeba coœ dopowiedzieć. Po pierwsze, dzięki mozolnej pracy organicznej również to zaczyna się zmieniać. W ultraortodoksyjnym nowojorskim piœmie „Hamodia" – i to w magazynie œwištecznym z okazji Pesach w roku 2010 – ukazał się duży blok artykułów o Polsce. „Hamodia" to pismo szeroko czytane w USA i Izraelu w kręgach chasydzkich, zamkniętych na œwiat zewnętrzny, uważajšcych dialog międzyreligijny za zdradę tożsamoœci. Ale nawet w tym piœmie można było znaleŸć życzliwy opis „nowej Polski" zainteresowanej Żydami i judaizmem. Dla wielu stałych czytelników tego pisma sensacjš mogło być samo zamieszczenie fotografii księdza katolickiego. A jednak, dzięki kontaktom z polskimi katolikami, było to możliwe. Dialog – jak uczył mnie ongiœ ks. Chrostowski – wymaga olbrzymiej cierpliwoœci. Szkoda, że jemu samemu tej cierpliwoœci zabrakło... Trzeba zresztš pamiętać, że po stronie katolickiej również jest bardzo wiele osób, także duchownych, które podejrzliwie patrzš na wszelkie przejawy życzliwoœci wobec Żydów. Nie dane im było jeszcze doœwiadczyć tego, co sam ks. Chrostowski nazywał kiedyœ „šsem w Koœciele katolickim, który stał się zasadš i fundamentem dialogu z Żydami i judaizmem". Dzisiejszy ks. Chrostowski lepiej by się przysłużył sprawie, o którš pozornie tak nadal zabiega, gdyby zamiast krytykować Żydów i katolickich „dialogistów" częœciej przekonywał czytelników „Naszego Dziennika" – gdzie obecnie regularnie publikuje – o potrzebie i koniecznoœci tej „nowej wrażliwoœci" wobec Żydów, która „zakłada wewnętrzny šs i obrachunek sumienia" (to cytat z jego dawnych publikacji).

Niewłaœciwe pochodzenie?

Zarzuty ks. Chrostowskiego wobec „Więzi" sš także natury politycznej. Ma bowiem pretensję – chyba jako obywatel RP, bo przecież nie jako duchowny? – że niektórzy redaktorzy naszego pisma pracowali w polskiej dyplomacji. Nie wypowiada żadnej merytorycznej oceny ich pracy. Stawia natomiast dwa zarzuty: pochodzenia z niewłaœciwego œrodowiska oraz że były to osoby „niemajšce nic wspólnego z dyplomacjš". A gdzie, Księże Profesorze, mieli zdobywać szlify dyplomatyczne nowi zagraniczni przedstawiciele wolnej Polski po roku 1989? Chyba nie w PRL-owskich służbach dyplomatycznych? Zupe³nie zdumiewa tak?e zarzut niew³a?ciwego pochodzenia. Czy Stefan Frankiewicz – wieloletni redaktor polskiej edycji „L'Osservatore Romano", a p??niej doradca ministra spraw zagranicznych ds. kontakt?w z Watykanem, wsp?³negocjator konkordatu – powinien by³ zosta? uznany za nieodpowiedniego kandydata na ambasadora RP przy Stolicy Apostolskiej tylko dlatego, ?e by³ redaktorem naczelnym „Wiêzi"? Czy Agnieszka Magdziak-Miszewska – wczeœniej radca-minister pełnomocny w ambasadzie w Moskwie i konsul generalny RP w Nowym Jorku – miała być skreœlona jako niewłaœciwa kandydatka na ambasadora RP w Izraelu, bo w przerwach między służbš dyplomatycznš była publicystkš „Więzi"? Nota bene, Magdziak-Miszewska została wysłana na placówkę do Tel Awiwu przez rzšd PiS-owski za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, a wczeœniej (o czym wiadomo publicznie) prezydent Kwaœniewski zablokował jej kandydaturę na stanowisko ambasadora w Moskwie, w „odwecie" za jej „Więziowe" publikacje o jego prezydenturze. Chrostowski jednak faktami się nie przejmuje, lecz uparcie głosi tezę o politycznej „jednoskrętnoœci" naszego œrodowiska. Na nic nasze (od 1990 roku) deklaracje ponadpartyjnoœci, na nic faktyczna linia pisma. Ks. Chrostowski wygłasza w tym zakresie wyjštkowo ostre tezy, nie podajšc żadnych argumentów. Wyłšczywszy się z realnego dialogu z Żydami, profesor UKSW nie chce uznać żadnych dobrych dokonań, które w tym czasie miały miejsce. Powtarza argumenty o braku wzajemnoœci ze strony żydowskich partnerów dialogu. A przecież nie sposób nie znać choćby niezwykle życzliwej wobec katolików postawy naczelnego rabina Polski, Michaela Schudricha. Przy niemal każdym swoim wystšpieniu publicznym Schudrich mówi o Janie Pawle II.Wyg³osi³ piêkny wyk³ad o papieżu Polaku na rzymskim uniwersytecie Angelicum. Mówił tam: „Jako Żyd i jako rabin pobrałem wiele głębokich nauk u Jana Pawła II. Im bardziej jestem otwarty na inne religie, tym lepszym staję się Żydem i tym lepiej mogę wypełniać nauczanie Talmudu". Dodał: „mogę jedynie powiedzieć: dziękuję Ci, papieżu Janie Pawle II, że nauczyłeœ mnie, jak stać się lepszym człowiekiem i lepszym Żydem". Mógłby ks. Chrostowski podziękować za to naczelnemu rabinowi Polski, on woli jednak kpić sobie z rabinów, którzy „nie reprezentujš nikogo – nawet własnej kongregacji religijnej, lecz tylko siebie samych i czasami swojš żonę". Tymczasem Schudrich, przemawiajšc na papieskim uniwersytecie, podkreœlał, że „dwa proste słowa papieża o 'starszych braciach', po raz pierwszy użyte przez Adama Mickiewicza, pobudziły wielu Żydów do przemyœlenia swojej relacji z chrzeœcijaństwem i chrzeœcijanami". W 2009 r. prezydent Lech Kaczyński przyznał odznaczenia państwowe osobom zasłużonym dla odrodzenia społecznoœci żydowskiej w wolnej Polsce oraz w działalnoœci na rzecz dialogu. Była to unikalna szansa zobaczenia naczelnego rabina Polski z przypiętym do klapy marynarki krzyżem – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Tę scenę dumnego z odznaczenia Schudricha stawiam sobie przed oczyma, gdy czasem mam już doœć. Ona mówi mi, że jednak warto...

Sprawa załatwiona?

Polemiœci jednak takich wydarzeń nie biorš pod uwagę. Skupiajš się bowiem na ferowaniu oskarżeń. Terlikowski twierdzi, że Polska Rada Chrzeœcijan i Żydów jest „instytucjš, której celem jest przedkładanie katolikom – pod karš grzechu antysemityzmu – prawd 'wiary' strony żydowskiej" (chodzi głównie o „œwieckie religie Holokaustu"). Właœciwie to samo uważa ks. Chrostowski. Dystansuje się on też od potrzeby cišgłego rachunku sumienia: „Nie mamy po stronie katolickiej nieustannej potrzeby bicia się w piersi, aczkolwiek próbuje się nam jš wmówić i do niej przyzwyczajać. [...] ta sprawa została załatwiona podczas Wielkiego Jubileuszu Roku 2000". Dziwi mnie założenie obu autorów, że wiara katolicka ma być powišzana z okreœlonš narracjš historycznš. Przecież katolicyzm nie jest ideologiš, która wymusza jednolite spojrzenie na historię. Doktryna katolicka nie obejmuje tych spraw. Z czyjšœ historycznš wrażliwoœciš można się nie zgadzać, ale dlaczego zaraz czynić takie kwestie papierkiem lakmusowym katolickiej tożsamoœci i wiarygodnoœci? Katolik może przecież mieć różne poglšdy co do genezy zarówno inkwizycji, jak i zagłady Żydów. Jedni mówiš o chrzeœcijańskim antysemityzmie i wišżš go przyczynowo z antysemityzmem nazistowskim. Inni (zarówno chrzeœcijanie, jak i niektórzy Żydzi) wolš mówić o teologicznym antyjudaizmie, podkreœlajšc jego odmiennoœć od rasistowskiej ideologii hitlerowskiej. To kwestia poglšdu na historię, a nie doktryny wiary! Czy ks. Chrostowski odmówiłby katolickiej wrażliwoœci także kard. Josephowi Ratzingerowi, który twierdził, że „w jakimœ stopniu grunt pod tę katastrofę [hitlerowskš zagładę Żydów – ZN] przygotował chrzeœcijański antysemityzm, który występował we Francji, w Austrii, w Prusach, właœciwie we wszystkich krajach"? Mało tego, kontynuujšc tę wypowiedŸ, Ratzinger stwierdził: „Rzeczywiœcie, stale musimy się tu bić w piersi" [podkr. moje – ZN]. Kardynał chce się bić w piersi stale, ks. Chrostowski uważa, że sprawę rachunku sumienia „załatwiono" w roku 2000. Żaden z tych poglšdów nie jest sprzeczny z doktrynš katolickš. Można się spierać, który jest mšdrzejszy i bardziej odpowiedni na nasze czasy. Ja zdecydowanie wolę trzymać z kard. Ratzingerem. Mam bowiem œwiadomoœć, że współczesna wiedza o postawach i czynach, które mogš i powinny być przedmiotem rachunku sumienia Koœcioła, stale narasta. Przykładowo, by wyjœć poza sprawy żydowskie, oczyszczanie pamięci prowadzone przez Jana Pawła II przed Jubileuszem Roku 2000 nie obejmowało grzechów krzywdy wyrzšdzonej przez duchownych-pedofilów (kwestie te zaczęły być publicznie omawiane nieco póŸniej).

Choćby tylko jeden...

Wracajšc na polsko-żydowskie podwórko, podam przykład przełomowego listu pasterskiego Episkopatu Polski na temat stosunków katolicko-żydowskich, odczytywanego w polskich koœciołach 20 stycznia 1991 r. W historycznej częœci listu biskupi napisali: „Szczególnie bolejemy nad tymi spoœród katolików, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do œmierci Żydów. Pozostanš oni na zawsze [podkr. moje – ZN] wyrzutem sumienia także w wymiarze społecznym. Choćby tylko jeden chrzeœcijanin mógł pomóc, a nie podał pomocnej ręki Żydowi w czasie zagrożenia lub przyczynił się do jego œmierci, każe to nam prosić nasze Siostry i Braci Żydów o przebaczenie". Najbardziej poruszajšcy fragment tej wypowiedzi polskich biskupów rozpoczynał się od formuły warunkowej: „Choćby tylko jeden chrzeœcijanin mógł pomóc...". Od powstania tego listu minęło już prawie ćwierć wieku. Badania naukowców w wolnej Polsce odsłoniły, niestety, dużo więcej niż jeden przypadek, w którym polski chrzeœcijanin „mógł pomóc, a nie podał pomocnej ręki Żydowi w czasie zagrożenia lub przyczynił się do jego œmierci". Dowiedzieliœmy się, oczywiœcie, dużo więcej także o polskich Sprawiedliwych, ale przecież ich bohaterstwo (które musi być promowane jako wzór człowieczeństwa w czasach podłych) nie może być instrumentalnie wykorzystywane do równoważenia zbrodni innych rodaków. Zdawali sobie z tego sprawę polscy biskupi. Formułujšc kolejny list pasterski na ten temat, w roku 2000, napisali: „obok szlachetnych postaw ratowania wielu istnień żydowskich przez Polaków, istniejš też nasze grzechy z czasów Zagłady: obojętnoœć czy wrogoœć wobec Żydów". Ostatnia dekada przyniosła jednak wiele kolejnych nowych odkryć. W tej sytuacji mówienie – jak to czyni ks. Chrostowski – że wszystko w kwestii rachunku sumienia Koœcioła „załatwiono" w roku 2000, jest wyraŸnie przejawem myœlenia unikowego. I nie chodzi tu wyłšcznie o historię. Choć jestem daleki od czynienia antysemityzmu kluczowš kwestiš polskiego życia publicznego, to jednak byłoby dawaniem fałszywego œwiadectwa twierdzenie, że współczeœnie nie ma jego nowych przejawów. Dlatego wyznanie kard. Józefa Glempa, który w roku 2000 publicznie prosił Boga o „przebaczenie za postawę tych spoœród nas, którzy lekceważš osoby innych wyznań lub tolerujš antysemityzm" powinno być dzisiaj – w innych formach – publicznie ponawiane. Po prostu jeœli mamy do czynienia z nowymi publicznymi przejawami antysemityzmu, to obowišzkiem Koœcioła jest przypominać jego moralnš ocenę.

Jeden na tysišc

W przekonaniu Tomasza Terlikowskiego dialog chrzeœcijańsko-żydowski jest „œwietnym sposobem na życie". Nie bardzo to rozumiem. Z dosłownym rozumieniem tych słów się zgadzam – rzeczywiœcie jest to jeden ze znakomitych sposobów realizowania powołania chrzeœcijańskiego. W ustach publicysty „Frondy" był to jednak zarzut. Jeœli okreœlenie „sposób na życie" miałoby oznaczać zarabianie pieniędzy, to powyższa teza byłaby po prostu obraŸliwa wobec dziesištków społeczników w różnych miejscowoœciach Polski, którzy poœwięcajš swój czas i wydajš własne pienišdze na oczyszczanie lokalnych żydowskich cmentarzy, nawišzywanie kontaktów z dawnymi żydowskimi mieszkańcami tych miast, zapraszanie żydowskiej młodzieży z Polski i ze œwiata do naszych szkół. Przecież nikt im za to nie płaci. A jeœli już majš z tego jakieœ „profity" – to przede wszystkim podejrzenia, że sami też sš Żydami, skoro się angażujš w takie działania. A to bynajmniej nie jest powód do zaszczytu w oczach pytajšcych... Równie obraŸliwy – a jakże bolesny – dla polskich społeczników jest zarzut ks. Chrostowskiego, że upamiętnienia żydowskich ofiar, w których uczestniczš nieliczni księża katoliccy, to „polityczne mityngi" organizowane pod kštem zaprzyjaŸnionych mediów. Współorganizuję takie wydarzenia i uczestniczę w nich od dawna. Od kilkunastu lat ani razu nie widziałem, by brał w nich udział ks. Chrostowski. Tych poruszajšcych ceremonii – jakże ważnych dla lokalnej pamięci i prawdy historycznej – stacje telewizyjne nie transmitujš. Jeœli ktoœ nieobecny stawia organizatorom takich wydarzeń (bez żadnego argumentu) zarzut upolitycznienia, to jest to zwyczajnie niegodziwe. W dzisiejszej Polsce proporcje liczebne Żydów do katolików wynoszš mniej więcej 1:1000, i to liczšc Żydów z dużym zaokršgleniem w górę. Skoro tak, to – statystycznie rzecz ujmujšc – na jednego polskiego Żyda zaangażowanego w dialog powinien przypadać tysišc polskich katolików. Powiedzmy sobie szczerze, gdzie sš te tysišce katolików zainteresowanych judaizmem? Czy obecna publicystyka ks. Waldemara Chrostowskiego i Tomasza Terlikowskiego sprawia, że ich przybywa? Obaj krytycy ochoczo wygłaszajš ogólne opinie o funkcjonowaniu Polskiej Rady Chrzeœcijan i Żydów, które jednak zdradzajš poważne braki w wiedzy na temat naszych działań. Twierdzš, że „dialogiœci" otrzymujš olbrzymie wsparcie medialne, największe, rzecz jasna, od – mitologizowanej przez nich obu – „Gazety Wyborczej". Bzdura! Prawdziwym dialogiem chrzeœcijańsko-żydowskim prawie żadne media się obecnie nie interesujš. Nawet dla najciekawszych organizowanych przez nas wydarzeń nie znajduje się miejsce w prasie (na czele z „Wyborczš", nie zapominajšc też o „Rzeczpospolitej"). Taka już jest natura dzisiejszych mediów – PRChŻ interesuje je nie wtedy, gdy organizuje modlitwy, marsze, wykłady czy sympozja teologiczne, lecz wtedy, gdy ktoœ rezygnuje z członkostwa w Radzie. Nie obrażam się na to. Prosiłbym jedynie polemistów o nieco bliższy zwišzek z rzeczywistoœciš w stawianych zarzutach. Z artykułu Tomasza Terlikowskiego wynika, że głównym zajęciem Polskiej Rady Chrzeœcijan i Żydów jest wydawanie publicznych oœwiadczeń, w których albo broni ona żydowskich interesów, albo „broni swoich". To błšd typowy dla publicysty, który żyje tym, co powiedziane i napisane. Natomiast w działalnoœci naszej Rady wydawanie oœwiadczeń to zaledwie margines – od kiedy jestem członkiem Rady, naliczyłem ich zaledwie cztery. Skupiamy się bowiem na pracy cichej i niemedialnej. Znaczna jej częœć to kontynuowanie inicjatyw zapoczštkowanych jeszcze w czasach, gdy chrzeœcijańskim współprzewodniczšcym Rady był ks. Waldemar Chrostowski: kwietniowy marsz modlitwy szlakiem pomników getta warszawskiego, jesienna modlitwa chrzeœcijan i Żydów w koœciele katolickim z okazji żydowskiego œwięta Radoœci Tory, nadawanie honorowego tytułu Człowiek Pojednania osobom spoza Polski. Do tego doszły nowe inicjatywy: coroczne sympozja popularnonaukowe, modlitwy w Treblince (to największy cmentarz Warszawy), nagroda im. ks. Romana Indrzejczyka dla duchownych działajšcych lokalnie na rzecz dialogu. Wszystkie te działania cechujš się powtarzalnš regularnoœciš. Chodzi bowiem o to, aby działać nie okazjonalnie, lecz tworzyć tradycję, która ma formować œwiadomoœć. Rada włšcza się też jako współorganizator w niektóre lokalne inicjatywy z dziedziny pamięci i dialogu. Współorganizowaliœmy również sympozjum w Jerozolimie i wizytę izraelskich rabinów w Polsce, które głęboko zmieniły ich spojrzenie na nasz kraj.

Żydowskie interesy?

Obaj polemiœci albo nic nie wiedzš o tych wydarzeniach, albo œwiadomie je przemilczajš, bo im one nie pasujš do obrazu Rady, która ma jakoby być jedi służyć żydowskim interesom. W jaki jednak sposób miałoby służyć promowaniu „żydowskiej narracji historycznej" nasze sympozjum w 150. rocznicę warszawskiego „zbratania narodów, wyznań i religii" z 1861 roku? Przypominaliœmy manifestacje patriotyczne, w których uczestniczyli wtedy ramię w ramię polscy katolicy, ewangelicy i Żydzi. Pogrzeby ofiar manifestacji prowadzili duchowni różnych religii. Podczas kolejnej manifestacji zginšł m.in. Michał Landy, uczeń szkoły rabinackiej, który podjšł krzyż z ršk zastrzelonego księdza katolickiego. Gdy żołnierze carscy sprofanowali koœcioły, na znak protestu zamknięto wszystkie katolickie œwištynie Warszawy. Do sprzeciwu dołšczyli też ewangelicy i Żydzi, zamykajšc swoje domy modlitwy. Aresztowano wówczas m.in. rabina Meiselsa (przypomnianego niedawno przez „Rz") i innych żydowskich kaznodziejów „za buntownicze kazania". Sympozjum organizowane przez Polskš Radę Chrzeœcijan i Żydów w paŸdzierniku 2011 r. było wtedy chyba jedynym – poza niszowymi publikacjami – wydarzeniem, które przypominało tamtš chwalebnš kartę polskiej historii. To ma być brak „wrażliwoœci katolickiej i polskiej"? Czy jedynie żydowskim interesom służył apel o przyzwoitoœć w życiu publicznym wystosowany przez Radę po zniszczeniu pomnika w Jedwabnem i profanacji Biblii przez Nergala? „Jako wierzšcy chrzeœcijanie i Żydzi, dla których Biblia jest księgš œwiętš i żywš" apelowaliœmy wówczas „do mediów, œwiata kultury i nauki oraz œrodowisk opiniotwórczych, aby nie czyniły swymi bohaterami osób, które œwiadomie łamiš elementarne zasady przyzwoitoœci i współżycia społecznego". A może „reprezentowaniem interesów tylko jednej ze stron" było wyróżnienie przez Radę tytułem Człowieka Pojednania prof. J.H.H. Weilera – wybitnego amerykańskiego żydowskiego prawnika, który m.in. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu bronił prawa do eksponowania krzyży we włoskich szkołach publicznych? Czy błędem Rady było zaproszenie Weilera do wygłoszenia na ten temat wykładu w polskim Trybunale Konstytucyjnym? Czy Rada służy czyimkolwiek interesom, proszšc wybitnych przedstawicieli obu religii o refleksje, co każda z nich powinna zmienić u siebie w postrzeganiu drugiej? Dlaczego człowiek tak kompetentny jak ks. prof. Chrostowski udaje, że nie wie o intelektualnym wydarzeniu, jakim był organizowany w Warszawie na nasze zaproszenie wykład Irvinga Greenberga o ewolucji żydowskiej teologii chrzeœcijaństwa? Ten wybitny ortodoksyjny rabin amerykański opisywał przemianę żydowskiego spojrzenia na wyznawców Chrystusa: od rywalizacji przez wrogoœć i pogardę ku stopniowemu szacunkowi, aż do dzisiejszego dialogu otwartego na wspólne œwiadectwo. Teologiczne znaczenie jego wystšpienia porównywać można tylko z pamiętnym wykładem rabina Byrona Serwina o Jezusie sprzed ponad 20 lat. W swoim zapale polemicznym Tomasz Terlikowski zarzuca „jednostronnoœć myœlenia i działania" nie tylko Polskiej Radzie Chrzeœcijan i Żydów, lecz wszystkim podobnym organizacjom. Publicysta „Frondy" chyba niewiele wie o kolejnych etapach dialogu, np. o deklaracji berlińskiej uchwalonej przez Międzynarodowš Radę Chrzeœcijan i Żydów w 2009 roku (była publikowana po polsku), która zawiera symetrycznie sformułowane postulaty pod adresem wspólnot chrzeœcijańskich i żydowskich. Te ostatnie sš wezwane m.in. do studiowania Nowego Testamentu i otwartoœci na uzasadnionš krytykę działań państwa Izrael.

Razem z papieżem i biskupami

Zakończenie wywiadu z ks. Chrostowskim podsuwa jeszcze jednš myœl. Jemu wyraŸnie chodzi nie tylko o PRChŻ. Podkreœla analogiczny dystans wobec Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Trzeba pamiętać, że przewodniczšcy tego Komitetu, bp Mieczysław Cisło, krytykował ksišżkę „Koœciół, Żydzi, Polska" ks. Chrostowskiego, uznajšc jš za schizofrenicznš. Tym razem na łamach „Plusa-Minusa" profesor UKSW stwierdził, że w ostatnich latach Komitet Episkopatu – kierowany przez lubelskiego biskupa pomocniczego – „powiela błędy, które popełniła Polska Rada Chrzeœcijan i Żydów". Wychodzi więc na to, że – nie reprezentujšc wrażliwoœci katolickiej i polskiej – jesteœmy w dobrym towarzystwie Episkopatu Polski. To prawda. Jesteœmy razem z biskupami katolickimi, gdy apelujš w liœcie pasterskim z 2003 r.: „W duchu wspaniałego dziedzictwa Rzeczypospolitej uczyńmy i dzisiaj naszš Ojczyznę bezpiecznym domem dla ludzi różnych kultur, wyznań i narodowoœci. [...] Pamiętajmy też o kultowych i kulturowych pomnikach przeszłoœci, które dziœ sš naszym wspólnym dziedzictwem – o rozrzuconych po Polsce zaniedbanych cmentarzach żydowskich, rosyjskich, ukraińskich, niemieckich i innych, o opuszczonych synagogach i cerkwiach. Nie pozwólmy zniknšć z powierzchni ziemi tym znakom życia i wiary. Niech nie będzie naszego poparcia dla ludzi wypisujšcych nienawistne czy pogardliwe slogany na murach lub wykrzykujšcych je na stadionach". Mało tego, w internetowej wersji wywiadu dla „Plusa-Minusa" ks. Chrostowski otwarcie dystansuje się od koncepcji dialogu prezentowanej przez papieża Franciszka, nazywajšc jš „minimalistycznš" i „wyraŸnie irenicznš". Wskazuje, że Franciszka łšczy z Janem Pawłem II skupienie na gestach, podczas gdy Benedykt XVI prezentuje jakoby wizję „maksymalistycznš". Wydaje mi się, że cała ta konstrukcja służy raczej przypisywaniu Benedyktowi poglšdów ks. Chrostowskiego niż prezentowaniu realnej postawy papieża emeryta. W swojej aktualnej koncepcji profesor UKSW wprowadził zaskakujšce rozróżnienie, że „postulat dialogu z judaizmem nie oznacza nieuchronnej potrzeby osobistych kontaktów z nimi" [Żydami – ZN]. Podobnie chyba myœli Terlikowski, skoro ma za złe członkom PRChŻ, że nawišzujš serdeczne relacje i mówiš do siebie i o sobie po imieniu (Tomku, a czy z tego cokolwiek wynika?). Ks. Chrostowski popełnia jednak bardziej generalny błšd (skšdinšd zrozumiały u profesora), przesadnie akcentujšc znaczenie dialogu teologicznego. A przecież Koœciół katolicki w swoich dokumentach zachęca, aby – oprócz tych dyskusji dostępnych głównie dla specjalistów – rozwijać także inne formy dialogu międzyreligijnego: dialog życia, dialog czynów i dialog doœwiadczenia religijnego. Mogę się tylko cieszyć, że i w tej sprawie jesteœmy jako Rada w dobrym towarzystwie – kardynała Jorge Bergoglio, mówišcego że dialog oznacza, iż „w sercu rezerwujemy miejsce" dla punktu widzenia reprezentowanego przez partnera. Lektura ksišżki „W niebie i na ziemi" – to rozmowy ówczesnego arcybiskupa Buenos Aires z argentyńskim rabinem Abrahamem Skórkš – pozwala zachwycić się atmosferš ich serdecznej przyjaŸni. „Tak właœnie pojmujemy dialog międzyreligijny. Chcieliœmy iœć razem, z szacunkiem i serdecznoœciš, w obecnoœci Boga, o nic nawzajem siebie nie oskarżajšc" – stwierdza obecny papież. Jesteœmy też razem z polskimi biskupami, gdy wzywajš w liœcie pasterskim z roku 2000: „Trzeba uczynić wszystko, aby odbudować i pogłębiać chrzeœcijańskš solidarnoœć z ludem Izraela" [podkr. moje – ZN]. Na pewno nie uczyniliœmy wszystkiego. Mamy mnóstwo zaniedbań i popełniamy wiele błędów. Ale przynajmniej próbujemy... Jeœli inni katolicy nie będš przeszkadzać, to razem z papieżem i z (choćby niektórymi) biskupami uda się zrobić przynajmniej odrobinę więcej. Odnajdywanie zagubionego braterstwa jest trudne – bo bracia bardzo długo byli do siebie nawzajem nastawieni nieufnie – i wcišż trwa. I trwać będzie. Autor jest redaktorem naczelnym kwartalnika „WięŸ", wiceprzewodniczšcym Polskiej Rady Chrzeœcijan i Żydów. W latach 2007–2009 był chrzeœcijańskim współprzewodniczšcym Rady. Pisali w Tygodniku "Plus Minus": Tomasz P. Terlikowski Rada na manowcach 3–4 sierpnia 2013 Ks. Waldemar Chrostowski Rada jednostronna i jednoskrętna 17–18 sierpnia
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL