Przestępcy nowej generacji

aktualizacja: 24.08.2013, 00:07
To, co łączy dawne i współczesne gangi, to narkotyki – mówią śledczy. ...
To, co łączy dawne i współczesne gangi, to narkotyki – mówią śledczy. Na zdjęciu po zasadzce na dilerów w Warszawie w 2009 r., w której doszło do strzelaniny
Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Jeśli szuka nowych możliwości, to w świecie finansów, jeśli się mści – to bez rozgłosu, jeśli ginie – to po cichu. Gangster A.D. 2013 nie przypomina mafiosów z „Pruszkowa”.

Kiedy jesienią 2001 r. pruszkowski boss Andrzej Z. „Słowik" szedł za kraty, SLD właśnie przejmował władzę od AWS, Polska nie była w Unii, nie istniał Facebook i nie używano smartfonów. Gdy w sierpniu 2013 r. wyszedł z więzienia, po AWS zostało już tylko wspomnienie, Polska liczy miliardy z unijnej kasy, a postęp informatyczny odmienił życie ludzi.
Ale w tym czasie doszło też do innej rewolucji, którą najlepiej dostrzegają ludzie pokroju „Słowika". Radykalnie zmieniły się  polskie gangi.

Kłopotliwy Internet

W całym kraju działa około pół tysiąca grup przestępczych i tak jest od lat – wynika z raportu CBŚ.
Ale to już inne gangi. Zrobiły bowiem wyraźny zwrot w stronę nadużyć gospodarczych.  – Wyłudzanie VAT, odszkodowań, kredytów, oszustwa leasingowe – to, jak wynika z prowadzonych przez nas śledztw, główne obecnie źródła dochodów zorganizowanych grup przestępczych – zauważa Waldemar Tyl, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie (choć zaznacza, że jak przed laty, wciąż wszyscy siedzą też w narkotykach).
Kryminolog, były wiceszef MSWiA, dr Zbigniew Rau dodaje:  – Przestępczością zawsze rządziły pieniądze. Różnica polega na tym, że dzisiaj trudniej je zdobyć, ponieważ wymaga to więcej intelektu niż w latach 90., kiedy dominowały pospolite przestępstwa kryminalne.
Dr Rau: Gangsterzy zobaczyli, że w XXI wieku rozgłos przynosi straty, a nie korzyści
Taki był potężny gang pruszkowski z wpływami rozciągającymi się na cały kraj, który czerpał zyski przede wszystkim z wymuszania haraczy, napadów czy „ochrony" agencji towarzyskich.
Dzisiaj haracze odeszły do przeszłości, a zyski z agencji towarzyskich „zabija" Internet (bo trudno kontrolować tysiące prostytutek ogłaszających się w sieci).  – Już nie da się posłać uzbrojonych w kije bejsbolowe osiłków, którzy kogoś zastraszą i wymuszą pieniądze za „ochronę" – mówi jeden z policjantów.
– Kiedyś  zastraszani restauratorzy milczeli i płacili. Dzisiaj ludzie bardziej wierzą w państwo, w policję i prokuraturę, mimo mankamentów w ich funkcjonowaniu, i takie sprawy szybko zgłaszają – mówi Zbigniew Rau.
Zorganizowane grupy przestawiły się na zajęcia bardziej dochodowe, a przy tym mniej ryzykowne i – co równie ważne –  trudniejsze do wykrycia.
Na topie są więc przynoszące krociowe zyski oszustwa finansowe. Sposoby oskubania państwa z wielkich pieniędzy są przy tym coraz bardziej wyrafinowane.
– Wykrycie finansowych nadużyć wymaga specjalistycznej wiedzy z wielu dziedzin prawa. Tego śledczym  nieraz brakuje – mówi gen. Adam Rapacki, były wiceminister spraw wewnętrznych.
Wielkie finansowe oszustwa przynoszą gangom milionowe zyski. Tylko roku potrzebował międzynarodowy gang rozbity ostatnio przez CBŚ i skarbówkę, by okraść państwo na 146 mln zł. Sposób był prosty: przestępcy sprowadzali tysiąc litrów paliwa każdego dnia z krajów nadbałtyckich i nie płacili VAT, za to regulowali cło i akcyzę. – Niektórzy z podejrzanych mają wyższe wykształcenie – mówi Krzysztof Wojdakowski z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku.
Inna grupa przestępcza, działająca na Śląsku, na fikcyjnym obrocie fakturami, pozorując handel sztucznym tworzywem, wzbogaciła się o 60 mln zł, wyprała – 500 mln zł.
Jeżeli gangsterzy angażują się w przestępstwa kryminalne, to dużego kalibru: np. w fabryki fałszywych pieniędzy. W 2011 r. pod Warszawą CBŚ wykryło taką  wytwórnię wyposażoną w kompletną linię produkcyjną do fałszowania dokumentów i banknotów. Znaleźli ich tam za ponad milion euro.
– Takich przestępstw dokonuje inna niż kiedyś kategoria ludzi. Odbiegają od stereotypu typowego gangstera, np. z mafii pruszkowskiej. Są lepiej wykształceni, mają doradców, którzy wskażą luki w przepisach i podpowiedzą, jakie obszary można wykorzystać do szybkiego zarobku. Stąd np. coraz częstsze wyłudzenia dotacji unijnych – mówi śledczy od lat tropiący gangi.

Coś dla starych

Jednak są dziedziny, które pozwalają działać w obecnych realiach także gangsterom starej daty. To narkotyki.
– Szlaki ich przerzutu się nieco zmieniają, zdarza się, że np. kilka gangów korzysta z tego samego źródła w Holandii, więcej jest narkotyków syntetycznych, ale popyt i reguły obrotu są takie same od lat – mówi prokurator z Warszawy, rozpracowujący przestępczość narkotykową.
Coraz częściej za to przestępcy  mają międzynarodowe powiązania. CBŚ niedawno rozbiło gang, który na wielką skalę wytwarzał syntetyczne narkotyki. Wpadło pięć osób z Polski i Holandii. Policjanci przejęli ponad 18 kilogramów amfetaminy wartej na czarnym rynku  ok. 400 tys. zł i 4 tony substancji chemicznych służących do ich wyrobu.
– Tylko w ubiegłym roku ci przestępcy kupili ponad 100 ton substancji, z których można wytworzyć 10 ton narkotyków – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Gang miał też chemikalia pozwalające odzyskiwać np. kokainę  z innych substancji.
Śledztwo trwało trzy lata, a nasza policja współpracowała z  holenderską, belgijską, niemiecką, a działania koordynował Europol.
Po odsiedzeniu wyroków za „Pruszków", za hurtowy handel kokainą mieli zabrać się – jak twierdzą śledczy – byli szefowie gangu Ryszard Sz. ps. Kajtek, i Zygmunt R. ps. Bolo.

Consigliere jak z filmu

Zmieniają się źródła dochodów, zmieniają się też gangsterskie zwyczaje. – Pruszkowscy mafiosi urządzali pokazówki na ulicach, afiszując się bronią, czy słynne „rozkminki",  podczas których rozsądzali  spory – przypomina jeden z policjantów.
Gangi są też mniejsze niż przed laty.  – Nie mają również tak czytelnej struktury, jaka istniała np. w gangu pruszkowskim – potwierdza prok. Tyl.
W „Pruszkowie" był kilkuosobowy zarząd, kapitanowie (jednym z nich był Jarosław S. ps. Masa, późniejszy słynny świadek koronny), na dole żołnierze do wykonywania poleceń. – Dzisiaj wielu bossów siedzi za kratkami, więc gangami rządzi ten, kto akurat się do władzy dorwie – tłumaczy jeden ze śledczych.
Do porachunków wciąż dochodzi, ale bez dawnego rozgłosu. – Dzisiaj przestępczość zorganizowana stara się działać w ciszy i spokoju. Gangsterzy  zobaczyli, że w XXI wieku rozgłos i  zastraszanie społeczeństwa przynosi większe straty niż korzyści – mówi dr Rau.
Co to znaczy, że porachunki załatwia się po cichu? – Są otwarte granice, więc jeśli ktoś zniknie, nigdy nie ma pewności, czy pojechał do pracy w Anglii, czy też został zamordowany – mówi  „Rz" policyjny znawca gangów. Jak zaznacza, jeżeli nawet znajdzie się zwłoki gangsterów zgładzonych przez konkurentów, to najczęściej przypadkiem.
W jednym polskie gangi zaczęły przypominać te znane z „Ojca Chrzestnego" czy innych gangsterskich filmów. Bossowie coraz częściej  mają swoich konsultantów, których rola odpowiada tej, jaką we włoskiej mafii pełnił consigliere.
– Tacy ludzie są niemal prawą ręką szefa grupy. Doradzają, w jakie wejść interesy, jak zwiększyć zyski, ale także w jaki sposób uniknąć kary – mówi Zbigniew Rau, który zbadał  ok. 60 świadków koronnych (w latach 2001, 2009  i 2012) i także na podstawie ich relacji zdobył wiedzę o  działalności gangów.
Niemal wszyscy zbadani koronni twierdzą, że liderzy grup mają takich doradców. Najczęściej są nimi adwokaci, ale przybywa też przedstawicieli organów ścigania i urzędników. W 2012 r. prawie połowa koronnych wskazała na urzędników skarbowych, podczas gdy kilka lat temu mówiło o nich 15 proc.

Worki do lamusa

Choć o gangsterskich porachunkach dziś praktycznie nie słychać, Zbigniew Rau zwraca uwagę, że obecni  gangsterzy są bardziej bezwzględni niż dawni.
– Kiedyś pieniądze leżały na ulicy, łatwo było wymusić haracz od restauratora czy właściciela dyskoteki. Dzisiaj pieniędzy i  możliwości ich zdobycia jest więcej, ale trudniej je zdobyć. Podobnie jak z rynkiem pracy. Jeśli ofert jest mniej, to trzeba być lepszym, mieć wyższe kompetencje i być bardziej bezwzględnym – mówi.
Pieniądze z przestępstw gangsterzy inwestują w grunty, domy czy wpuszczają w legalne interesy, by je wyprać. I coraz lepiej je ukrywają, także za granicą. – Kiedyś odbierali pieniądze z hazardu w workach, bo nie mieściły się w walizkach – opowiadał „Masa". Dzisiaj z gotówką nikt się nie afiszuje.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE