REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Marzec '68

Marzec '68

"Warszawianka" na Plantach

Jerzy Sadecki 06-03-2008, ostatnia aktualizacja 06-03-2008 10:16

Waldemar Czyż, student historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, obecnie emeryt

W środę 13 marca już o szóstej rano byłem na nogach. Chciałem z kolegami załatwić nagłośnienie, choćby megafon na baterie, na wiec zaplanowany tego dnia pod pomnikiem Mickiewicza na krakowskim Rynku Głównym. Zależało nam na tym bardzo, bo podczas dwóch poniedziałkowych wieców na rynku mówcy nie byli w stanie przekrzyczeć zebranego tłumu. Poszliśmy więc z prośbą do paulinów z klasztoru Na Skałce. Na próżno, zakonnicy albo takiego sprzętu nie mieli, albo obawiali się wypożyczyć. Dzień wcześniej koledzy wybrali się nawet do komitetu wojewódzkiego PZPR z bezczelnym żądaniem nagłośnienia wiecu. Ale jeden z sekretarzy ich wyprosił, zapisawszy najpierw nazwiska. Potem szukała ich bezpieka.

Już rano zobaczyłem, że na wiec nie ma szans. Kordony milicyjne zablokowały ulice prowadzące do Rynku. Długi czas krążyłem wokół. Nagle słyszę odgłosy studenckiego pochodu. Wołają „Chodźcie z nami!” i śpiewają „Warszawiankę”. Koło Collegium Maius widzę armatkę wodną i szpalery milicjantów w okularach przeciwgazowych i z pałami. Rozkaz do ataku. Milicjanci gnają studentów po Plantach, waląc pałami. Pamiętając słowa rektora, że na terenie uniwersytetu nic nam nie grozi, staram się dostać do Collegium Novum. To samo robią inni. Na placyk przed Novum wjeżdża armatka wodna. Siła wody zwala z nóg. Cały plac spowity dymem, eksplodują granaty z gazem łzawiącym, wszyscy płaczą.

Jest godzina 12.10. Rusza na nas szpaler milicjantów z pałkami, gazik stojący przy Plantach miota petardy z gazem. Chowamy się do budynków uniwersyteckich. Gdy atak słabnie, wychodzimy. Wtedy znów atakują. Milicjanci są brutalni, ze szczególnym upodobaniem biją i kopią dziewczęta. Widzę, jak jedną z nich ciągną za włosy do milicyjnej budy. Wreszcie wpadają do środka Collegium Novum, wyważają drzwi w Collegium Witkowskiego. Biją i kopią, tratują po drodze tych, którzy upadli. Nie oszczędzają też profesorów. Z ręcznych rakietnic rozbijają okna. Granaty z gazem wpadają do sal wykładowych. Po tym ataku milicjanci wycofują się, zabierając do bud kilkanaście osób. W holu Collegium Novum spotykam docenta Marka Sobolewskiego, który wzywa wszystkich do auli, gdzie ma być uchwalona nowa rezolucja.

A wieczorem w Żaczku i innych akademikach zaczyna się produkcja pałek, łomów, butelek z koktajlem Mołotowa.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

8 marca, południe, uniwersytet - 40 lat później

W południe, dokładnie w 40. rocznicę studenckiego wiecu, który rozpoczął wydarzenia marcowe, przed upamiętniającą je tablicą na Uniwersytecie Warszawskim spotkali się prezydent Lech Kaczyński, uczestnicy tamtych wydarzeń i władze uczelni. W Starej Bibliotece UW rozpoczęła się konferencja na temat Marca. >>