Nieruchomości.rp.pl

Pomysł na lokale komunalne

aktualizacja: 14.06.2013, 04:47
Władze Warszawy są zainteresowane gotowymi  mieszkaniami na Białołęce
Władze Warszawy są zainteresowane gotowymi mieszkaniami na Białołęce
Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Warszawa chce pozyskać od firm gotowe lokale, których te nie mogą sprzedać, aby wynajmować je mieszkańcom stolicy. Pomysł testował już Gdańsk.

Program „Mieszkania za grunty" prowadzono w Gdańsku w latach 2008 i 2009. W ciągu dwóch lat miasto pozyskało łącznie 336 lokali mieszkalnych. – W 2008 roku w zamian za działkę o pow. 19 tys. mkw., położoną przy ul. Wypoczynkowej, miasto uzyskało od spółki Pomeranka 115 lokali w Gdańsku – mówi Michał Piotrowski z  Urzędu Miejskiego w Gdańsku.
Natomiast w 2009 r. w zamian za ziemię w al. Grunwaldzkiej  miasto pozyskało od Olivia Business Centre 221 mieszkań w trzech lokalizacjach na terenie miasta. – Ze względu na to, że wymogi natury formalno-prawnej ograniczały możliwość realizacji programu „Mieszkania za grunt", nie jest on dziś kontynuowany. Nie oznacza to jednak, że w przyszłości miasto nie będzie go prowadzić – podkreśla Michał Piotrowski.
Dodaje, że teraz do zamiany nieruchomości gminnych na mieszkania dochodzi na wniosek każdego zainteresowanego pozyskaniem nieruchomości, który w zamian za konkretne lokale chce pozyskać daną nieruchomość gruntową.
Różnica polega na tym, że w przypadku programu realizowanego w latach 2008–2009 to miasto wskazywało nieruchomość i ogłaszało konkurs, wyłaniając tego, kto w zamian za nią przekazywał miastu określoną liczbę lokali.
W 2011 roku Gdańsk pozyskał 22 lokale. A w 2012 roku zrealizowane zostały dwie transakcje z deweloperami (firmy Górski i Doraco). – W pierwszej transakcji miasto pozyskało 19 lokali mieszkalnych, a w drugiej – 23 lokale – mówi Michał Piotrowski.
Warszawa także planuje pozyskiwać mieszkania od firm deweloperskich. W mieście przybywa lokali oddanych do użytku na rynku pierwotnym, a nie sprzedanych.
– Chcemy w ten sposób nie tylko zwiększyć liczbę lokali w zasobie komunalnym, ale także – korzystając z okazji – zagospodarować pustostany, które są w mieście – wyjaśnia Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. – Nie interesuje nas jednak każdy lokal. Najlepiej, aby były to dwa pokoje na 40 mkw., i to w lokalizacjach peryferyjnych, poza dawną gminą Centrum, chętnie np. na Białołęce, Bemowie, w Rembertowie, Wawrze. Tam bowiem mamy najmniej lokali komunalnych, a oczekujących na nie jest wielu.
Władze Warszawy podkreślają, że nie interesują ich mieszkania 80-metrowe, niewykończone. Lokal, który w ramach umowy przypominającej barterową przejęłoby miasto, musiałby być wyodrębniony z nieruchomości, z pozwoleniem na użytkowanie i obowiązkowo oddany pod klucz (podłogi, drzwi wewnętrzne, kuchnia – wyposażona w kuchenkę, łazienka – z umywalką i wanną, toaletą). – Nie oczekujemy, że deweloper przekaże nam cały budynek. Może to być po kilka lokali w danym bloku, 5 czy 20 – nie ma znaczenia, aby tylko spełniały nasze kryteria. Miasto może mieć udziały w wielu wspólnotach mieszkaniowych. Najważniejsze, by budynki były nowe, aby budżetowi  miasta nie ciążył fundusz remontowy – podkreśla wiceprezydent Olszewski.
Co w zamian za lokale dostaliby deweloperzy? Miejskie grunty, których z kolei chce się pozbyć miasto. Spotkanie z firmami mającymi w ofercie gotowe mieszkania władze stolicy zaplanowały na przełom czerwca i lipca.

Opinia

Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy
– Program „Ziemia za mieszkania" pomógłby nam w skróceniu kolejki osób oczekujących na lokal komunalny. W tej chwili na taką pomoc czeka blisko 5 tys. gospodarstw domowych. Nowe mieszkania nie byłyby jednak dla tych, którzy oczekują na lokale socjalne, gdyż mają wyroki eksmisyjne. Chodziłoby raczej o pomoc mieszkaniową dla gospodarstw o niskich dochodach, które nie są w stanie we własnym zakresie zaspokoić swoich potrzeb. Program ma też tę zaletę, że miasto nie pozbywa się nieruchomości, tylko zamienia je na inne, takie, które są bardziej potrzebne mieszkańcom. Mamy listę działek, które możemy zaproponować chętnym do zamiany deweloperom. Dołączą do niej jeszcze te grunty, które były przynajmniej raz nieskutecznie wystawiane na przetarg. Firmy także mogą zaproponować, którymi terenami byłby zainteresowane w zamian za gotowe mieszkania. Liczymy, że w ciągu półtora roku uda nam się pozyskać w ten sposób 100, a może nawet kilkaset lokali. Wiemy jednak, że problemem może być fakt, iż deweloperzy oferują mieszkania w stanie surowym, a najchętniej pozbyliby się tych największych. Nam jednak potrzeba lokali stosunkowo małych i gotowych do zamieszkania. —gb




POLECAMY

KOMENTARZE