Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Czy ustawa o OZE w końcu powstanie?

Bloomberg
Do końca czerwca majš być znane nowe propozycje wsparcia alternatywnej energii. Czekajš na akceptację zespołu działajšcego przy premierze.
Wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz zadeklarował, że ma nadzieję, iż ostateczny projekt ustawy o odnawialnych Ÿródłach energii (OZE) będzie gotowy w cišgu dwóch miesięcy. Ale inwestorzy tracš cierpliwoœć. Jak ujawniła „Rz", z inwestycji w Polsce rezygnujš EDPR i Iberdrola. A przecież morskie farmy wiatrowe, które te firmy chciały budować, majš powstać dopiero po 2020 r. Zdaniem ekspertów właœnie ta technologia może być jednš z bardziej obiecujšcych w polskim miksie energetycznym. – Warunkiem bezpieczeństwa energetycznego jest bazowanie na własnych surowcach. Mamy węgiel kamienny, węgiel brunatny, wiatr i morze. Dlatego na te technologie powinniœmy stawiać, zwłaszcza że po 2017 r. możemy zapomnieć o współspalaniu węgla z biomasš, a spalanie samej czystej biomasy będzie za drogie – mówi „Rz" osoba z branży. Jak wyliczyło polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) i Ernst & Young, morskie farmy wiatrowe to w kolejnych latach 74 mld zł wartoœci dodanej dla polskiej gospodarki i 30 tys. nowych miejsc pracy. Ale premier Tusk zwraca uwagę, że Polska powinna realizować zobowišzania klimatyczno-energetyczne wobec UE w taki sposób, by nie narażać odbiorców na wyższe ceny pršdu. Morska energetyka wiatrowa jest droga – resort gospodarki szacuje budowę 1 MW na 13,5 mln zł, ale zobowišzań do 2020 r. nie wypełni – bo do tego czasu jej po prostu nie będzie, nie będzie też więc kosztów. Te pojawiš się za 7 lat, ale wtedy technologia ma być już znacznie tańsza.
– Na poczštku oczekiwania inwestorów co do poziomu wsparcia morskiej energetyki wydawały się zbyt wygórowane, ale dziœ na pewno jesteœmy bliżsi porozumienia, bo branża wyraŸnie pokazuje perspektywę spadku kosztów budowy farm w kolejnych latach, kiedy tak naprawdę będš one powstawać w Polsce. Zamieszanie też wprowadza to, że nie wiadomo, od kiedy dla morskich wiatraków powinna zostać okreœlona wysokoœć wsparcia, czy już teraz, czy dopiero na lata, kiedy będš oddawane do użytku – mówi „Rz" senator PO Kazimierz Kleina, przewodniczšcy Senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych i szef Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego. Z naszych informacji wynika, że obecnie kwestię wsparcia dla poszczególnych technologii OZE przeœwietla resort finansów, choć formalnie projektem ustawy zajmuje się resort gospodarki. Nad całoœciš czuwa także pięcioosobowy zespół premiera, w skład którego wchodzš m.in. wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski czy przedstawiciele rady gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki i Adam Jasser. Czy rzeczywiœcie wskutek braku decyzji rynek czeka stopniowa zapaœć? – Jest szansa, że tak się nie stanie – uspokaja Jacek Markowski, prezes Centrum Rozwoju Energetyki. – Każdy impas kiedyœ się kończy, a planowane przepisy będš musiały zostać prędzej czy póŸniej uchwalone. Nawet w przypadku, gdyby nie wprowadzono wszystkich założeń zawartych w dotychczas przygotowanych projektach ustaw, dokończenie procesu legislacyjnego i rozstrzygnięcie trwajšcego impasu będzie bodŸcem, który powinien pobudzić rynek do realizowania nowych inwestycji – dodaje. Prawda jest bowiem taka, że brak ustawy o OZE to nie tylko bolšczka inwestorów (trudno im pozyskać finansowanie, gdy bankom brak wiedzy o stopie zwrotu inwestycji oraz stabilnoœci prawa). To też kłopot rzšdu – Bruksela grozi nam karami 4 mln euro miesięcznie. Choć niektórym wydaje się, że sprawę załatwi tzw. mały trójpak energetyczny (również solidnie opóŸniony), to sš głosy, że tylko duży trójpak (w tym ustawa o OZE) zadowoli Brukselę. Zdaniem ekspertów Ernst & Young energia odnawialna staje się coraz bardziej powszechnym Ÿródłem energii na œwiecie i w Europie. W 2011 r. już ok. 30 proc. (ok. 275 GW) mocy sektora elektroenergetycznego w UE zainstalowane było w OZE. Wczoraj w Ambasadzie Danii odbyło się seminarium poœwięcone OZE, a głównie morskiej energetyce wiatrowej. Mariusz Radziszewski z resortu gospodarki przypomniał, że celem jest, by zielone cele osišgać najniższym dla końcowego odbiorcy kosztem, zlikwidować podwójne wsparcie w latach 2014–2020 (NFOŒ i UE) dla OZE, ale też m.in. wyeliminować ryzyka Skarbu Państwa z tytułu praw nabytych inwestorów OZE. Dodał, że zdefiniowany musi być okres wsparcia, czego oczekujš też inwestorzy – obecnie deklarowany to 15 lat. Wojciech Cetnarski, prezes PSEW, przypomniał, że farmy na Bałtyku nie będš eksperymentem polskim. – Wielka Brytania ma już prawie 3 GW takich mocy, a Dania prawie 1 GW – wyliczał. Przypomniał, że do resortu transportu wpłynęło 65 wniosków lokalizacyjnych od inwestorów (wydano ponad 20 pozytywnych decyzji, z których opłaty dały 100 mln zł do budżetu). – Jeœli w 2020 r. powstanie 1 GW mocy wiatrowych na Bałtyku, daje to 30 ha powierzchni magazynowej dla portów i budowę przez krajowe zakłady 150–200 konstrukcji wiatrakowych dla Polski i 500–600 dla zagranicy – wyliczał Maciej Stryjecki, prezes Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej, która z E&Y przygotowała program dla branży (wzorowany na konstrukcji programu atomowego).

Czy zielony pršd może się opłacać?

Głównš tezš, która pojawia się przy sprawie OZE, jest obawa przed podwyżkš cen energii, gdy przez pewien czas nowe technologie będš musiały korzystać ze wsparcia. Jednak zgodnie z wyliczeniami resortu gospodarki i rzšdu wprowadzenie nowej ustawy o odnawialnych Ÿródłach energii docelowo może obniżyć nasze wydatki na pršd nawet o 3 mld zł. Jak to możliwe? W projekcie ustawy o OZE znalazły się ograniczenia wysokoœci jednego z czynników składowych energii elektrycznej – tzw. opłaty zastępczej, którš ponoszš zakłady energetyczne niekorzystajšce z zielonych certyfikatów, a którš w efekcie przenoszš na konsumenta. Ustawa ma zróżnicować liczbę certyfikatów wydawanych za produkcję 1 MWh zielonej energii w zależnoœci od technologii. Jednak liczba certyfikatów ma być docelowo niższa, a to oznacza mniejsze dopłaty do wytworzonej energii. I wreszcie ustawa ma ograniczyć cenę, po której wytwórca może sprzedawać energię Kowalskiemu (choć zdaniem krytyków pomysłu to godzi w zasady rynkowe) – tym samym końcowy odbiorca ma zagwarantowanš cenę. W dłuższym okresie dzięki rozwojowi nowych technologii koszty wytworzenia z nich energii zmalejš (tak było np. w przypadku energetyki solarnej w Niemczech), a docelowo dopłat do jej wytwarzania nie będzie. Eksperci szacujš, że najstarsze farmy wiatrowe na lšdzie przestanš potrzebować wsparcia pod koniec tej dekady, a planowane farmy na morzu będš samowystarczalne od 2030 r. (pod warunkiem, że pierwsza ruszy w 2020 r.). Oznacza to, że energia z nich będzie coraz tańsza, zwłaszcza gdy wliczymy do tego koszty emisji CO2, za które od 2020 r. Polska będzie musiała płacić już 100 proc. (koniec darmowych limitów emisyjnych od UE).
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL