Pierwszy przeszczep twarzy w Polsce

aktualizacja: 22.05.2013, 01:29
Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

Pionierską operację przeprowadzili specjaliści z Centrum Onkologii w Gliwicach. Nigdy dotąd na świecie nie wykonano transplantacji twarzy z pilnych przyczyn życiowych – informuje szpital

Biorcą jest 33-letni mężczyzna okaleczony podczas wypadku w pracy. Jak wynika z informacji PAP, jego stan jest nadal ciężki, ale stabilny.
Zabieg przeprowadził 15 maja zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego. Rekonstrukcja objęła nie tylko skórę, ale również szkielet górnego i środkowego piętra twarzy – poinformowała Anna Uryga z gliwickiego szpitala. Więcej szczegółów szpital nie chciał zdradzić. O przebiegu operacji i stanie pacjenta lekarze poinformują oficjalnie podczas dzisiejszej specjalnej konferencji w Centrum Onkologii w Gliwicach.
Wcześniej ten sam pacjent przeszedł próbę przeszczepu własnych tkanek w innym szpitalu. Zabieg zakończył się niepowodzeniem i okaleczony mężczyzna trafił do Centrum Onkologii.
Pacjent do końca życia będzie przyjmował leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepionej tkanki
Dlaczego właśnie tam? Do podobnej operacji Zespół Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej Centrum Onkologii w Gliwicach przygotowywał się od kilku lat. Wszystkie procedury operacyjne najpierw sprawdzono na zwłokach. W skład grupy wchodzą m.in. chirurdzy onkologiczni i ogólni, chirurdzy twarzowi, transplantolodzy, anestezjolodzy i psycholodzy – lekarze muszą być pewni, że pacjent zniesie psychicznie „noszenie" twarzy osoby zmarłej i będzie do końca życia przyjmował leki zapobiegające odrzuceniu przeszczepionej tkanki.
Na całym świecie podobne operacje wykonuje się z kilku wskazań – pierwszym są okaleczenia na skutek postrzeleń, wypadków komunikacyjnych, oparzeń, ataków zwierząt. Drugim są deformacje twarzy wynikające z wad wrodzonych, choroby nowotworowej lub po jej leczeniu.
W poważniejszych przypadkach klasyczne metody rekonstrukcji nie są w stanie przywrócić akceptowalnego estetycznie wyglądu. Według szacunków prof. Maciejewskiego w naszym kraju może to być grupa licząca 120 osób.
Specjaliści poprosili o współpracę grupę potencjalnych biorców – osób z rozległymi urazami twarzy. Przed operacją w stan gotowości postawiono koordynatorów odpowiedzialnych za pobranie narządów w szpitalach w niewielkiej odległości od Gliwic. Transport trwający dłużej niż godzinę mógłby spowodować obumarcie tkanek. Według „Dziennika Zachodniego" dawcą był ok. 30-letni mężczyzna z woj. podlaskiego, transportowany helikopterem.
Rekonstrukcja twarzy wykonana w polskim szpitalu to kolejna operacja tego typu na świecie. Pierwszy zabieg częściowego przeszczepu twarzy wykonano w listopadzie 2005 r. Isabelle Dinoire została okaleczona przez psa, gdy straciła przytomność po zażyciu pigułek uspokajających. Labrador, prawdopodobnie usiłując ją obudzić, pazurami rozorał jej policzki, usta i nos.
Częściowego przeszczepu podjął się zespół prof. Bernarda Devauchelle'a i prof. Jeana-Michela Dubernarda z Centre Hospitalier Universitaire Nord w Amiens, we Francji. Brakujące tkanki pobrano ze zwłok.
Podobny przebieg miała operacja chińskiego rolnika Li Guoxinga oszpeconego w wyniku ataku niedźwiedzia. W 2006 r. specjaliści z Wojskowego Uniwersytetu Medycznego w Xi'an wykonali przeszczep tkanek od 25-latka, który zginął w wypadku. Guoxing zmarł jednak dwa lata później, ponieważ zrezygnował z codziennego przyjmowania leków immunosupresyjnych.
Kolejnych transplantacji dokonywali lekarze z Francji, a także ze Stanów Zjednoczonych (operacją przeszczepu 80 proc. twarzy Connie Culp kierowała Polka – dr Maria Siemionow).
Pierwszy pełny przeszczep twarzy wykonano w 2010 r. w Barcelonie. Lekarze ze szpitala Vall d'Hebron wykorzystali nie tylko skórę, ale i mięśnie, fragmenty kości, a nawet zęby dawcy. Pacjent , okaleczony na skutek postrzelenia, nie mógł sam oddychać ani połykać.
Najbardziej złożoną operację tego typu wykonali Amerykanie w 2012 r. Richard Lee Norris, ofiara postrzału, wymagał wszczepienia praktycznie całej twarzy z wyjątkiem oczu i części gardła. Operacja w Centrum Medycznym Uniwersytetu Maryland trwała 36 godzin.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.koscielniak@rp.pl
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE